Nos w kremie

8

Walka na torty jest dla wielu synonimem najgorszej rozrywki, slapstikowych numerów, z których już dawno nikt się nie śmieje. Jednak warto przyjrzeć się temu bliżej, bo z głupawych scen, które na pewno nie podobają się dziewczynom na diecie, powstał sposób nie tylko służący rozbawieniu publiczności, ale podkreślający dezaprobatę wobec polityków. Niektórzy nawet uważają, że w świecie wielkiej polityki obywatelom pozostał jedynie tort w ręku, by jasno wyrazić swój sprzeciw.

W artykule używam słowa „tort” również i wtedy, gdy na planach filmów fruwały ciasta o nazwie „pie”, który w języku polskim ma wiele odpowiedników: ciasto z owocami, pierożek, tort.

SŁODKA WALKA W NIEMYM KINIE
Pierwszy tort wylądował na twarzy bohatera czterominutowego filmu niemego pt. „Mr. Flip”, który był pokazywany w kinach w 1909 roku. Ben Turpin w tej pełnej skeczów farsie gra podrywacza, którego panie nie akceptują i narażają na poważne kłopoty: manikiurzystka zostawia na krześle parę nożyczek, operatorka pracująca w centrali telefonicznej podłącza pana Flipa do prądu, dwie fryzjerki namydlają twarz kremem do golenia i wypuszczają na ulicę. Barmanka zaś oblewa go wodą sodową. W ostatnich sekwencjach kelnerka nie mogąc wytrzymać ostrego podrywu rzuca w niego tortem.

W 1912 roku Mack Sennett, urodzony w irlandzkiej rodzinie Kanadyjczyk, który zdobywał kolejne stopnie kariery jako aktor, założył Keystone Studios w Edendale w Kalifornii. Rok później wśród setek miniskeczy nakręcił filmiki „That Ragtime Band” i „A Noice from the Deep”. W pierwszym, który można zobaczyć na YouTubie, dwóch adoratorów chce zdobyć serce młodej dziewczyny. Oboje są amatorskimi muzykami. W trakcie występów na scenie dochodzi do rzucania plackami z kremem. Jeden ląduje na twarzy artysty występującego na scenie, drugi trafia w dziewczynę. Przy czym wymiana rzutów pomiędzy widownią a muzykiem aktywizuje również inne obiekty, ze sporą główką kapusty na czele.

W drugim filmie, którego kopia jest przechowywana w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku i który był pokazywany publiczności w 2006 roku, występuje – tak jak w pierwszym – Mabel Normand. „A Noice from the Deep” to historia miłości wiejskiej dziewczyny i jej dawnego przyjaciela, chłopaka o sporej figurze (Roscoe „Fatty” Arbuckle). Przeciwnikiem tego związku jest ojciec dziewczyny, który już od dawna ma innego kandydata. Niektórzy historycy filmu uważają, że to właśnie w tym filmie doszło do pierwszego obrzucania się tortami. Warto zwrócić tu uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, po premierze tego filmu przez wiele lat para Normand – Arbuckle występowała razem, ponieważ ich popularność przerosła wszelkie oczekiwania. Po drugie, w Wielkiej Brytanii działała przez dziesięć lat sieć restauracji o menu amerykańskim, której lokale nazywały się Fatty Arbuckie’s American Diners.

Mack Sennett kierował się wieloma zasadami przy tworzeniu fabuły filmów. Jedna z nich brzmiała: „Matka nigdy nie może zostać ugodzona tortem. Teściowa oczywiście tak. Matka nigdy”. Sennett jako pierwszy zatrudnił Chaplina, ale jego pierwszy film „Making a Living” (1914) był nie do przyjęcia. Dopiero w następnym „Kid Autoraces at Venice”, też z 1914 roku, Charlie Chaplin debiutował jako Tramp.

Dwa lata później na ekrany wszedł film w reżyserii samego Chaplina i z nim w roli głównej pt. „Behind the Screen”. Chaplin, smutny pracownik fizyczny zatrudniony w teatrze, ma szefa Goliata (Eric Cambell), który mu daje niezły wycisk. Po teatralnych korytarzach kręci się też dziewczyna (Edna Purviance), która marzy, by zostać aktorką, ale by być bliżej sceny, przebiera się za mężczyznę. Do fabuły trzeba dorzucić scenę z fruwającymi tortami i uczucie, które łączy tę „teatralną” parę.

THE BATTLE OF CENTURY
O następnej słodkiej walce w kinie annały wspominają przy omawianiu filmu „The Battle of Century” z 1927 roku. Warto przy nim pozostać na dłużej. W rolach głównych występują Flip i Flap (Laurel i Hardy). Jeden z nich jest bokserem, drugi jego menedżerem. W czasie pierwszej walki Flip jest znokautowany i musi spokojnie dojść do siebie. Flap wybiera ubezpieczenie i teraz stara się spowodować wypadek, który by wytłumaczył pobranie pieniędzy. Od skromnych gagów, poprzez poszturchiwania dochodzi do największej walki na torty, jaką zna kino. Według niektórych źródeł zużyto do sfilmowania 3 tysięcy ciast. Inne podają, że było ich więcej. 

Scena „tortowa” wyglądała następująco. Marzący o wypadku Flap podrzuca pod stopy Flipa skórkę od banana. Dzieje się to tuż przed witryną piekarni. Chłopak roznoszący słodkie wypieki wywraca się na skórce. Widząc, że Flap nadal ma w ręku banan, chłopak w odwecie wymierza tortowy pocisk we Flapa. Flap odrzuca tort dalej, nie wiedząc, że zostanie nim ugodzona dziewczyna, wchodząca do samochodu. Tort ląduje na pewnej części ciała. Gdy ta się odwraca, już po chwili musi poradzić sobie z następną warstwą kremu, tym razem na twarzy. W chwilę później torty są już wszędzie. Słodka zemsta dosięga mężczyznę w cylindrze, eleganckiego pana, któremu właśnie czyszczone są buty, pacjenta na dentystycznym fotelu, w gabinecie, którego drzwi są szeroko otwarte, pracownika kanalizacji, który na swoje nieszczęście wystawił głowę z dziury w jezdni z złej chwili, klienta zakładu fryzjerskiego, który jest zdezorientowany, bo nie wie, czy to co ma na twarzy jest pianką do golenia, czy czymś zupełnie innym. Gdy tortowa batalia trwa w najlepsze, widzowie widzą Flipa, który z otwartego samochodu dostawczego piekarni wyrzuca w tłum świeżo upieczone ciasta.

Jak powiedział słynny dramatopisarz Henry Miller film należał do najlepszych komedii, jakie kiedykolwiek nakręcono. Miller dodał, że scena „tortowa” jest mistrzowska, bowiem dopracowane do każdej sekundy rzucanie się ciastem jest perfekcyjne.
Kiedy film oprócz obrazu zaoferował również i dźwięk, wiele miniarcydzieł kina niemego uległo zniszczeniu. To również spotkało „The Battle of the Century”.

Trzydzieści lat później reżyser Robert Youngson, który z upodobaniem tworzył filmy dokumentalne o czasach kina niemego w swoim dziele „The Golden Age of Comedy” wykorzystał tylko parę scen ze słynnej walki tortów. Gdy – w wieku 57 lat – Youngson zmarł, trzech maniaków kina rozdzieliło między sobą kolekcję. Jednym z nich był Gordon Berkow, adwokat z New Jersey. Ten zmarł w 2004 roku i rodzina postanowiła kolekcję liczącą 2300 filmów przekazać Mirsalisowi, który był bardzo zaprzyjaźniony z Berkowem. Jon Mirsalis otrzymał cztery tony filmów, które zostały mu dostarczone do domu z przygodami, mogącymi same stworzyć fabułę do niejednej komedii.

Mirsalis zaczął powoli pracować z tą spuścizną otwierając puszkę z taśmą jedną po drugiej. Postanowił, że niektóre z tych filmów wystawi na eBayu, niektóre zaś zatrzyma dla siebie. Kiedy zobaczył napis na puszce: „Battle of the Century R2″, był pewien, że trafił znowu na jakąś poucinaną wersję, wiedział, że nie będzie ona wiele warta ani dla historyków kina, ani dla kolekcjonerów. Ale gdy zobaczył Flipa i Flapa idących pustą ulicą, poznał, że tych scen nigdy wcześniej nie widział. Zorientował się, że ma u siebie taśmę, na której nagrano jedyną, pełną wersję filmu. Z tą wiadomością pojawił się na kolejnym spotkaniu „Mostly Lost”, która odbywa się w State Theater of Culperer w mieście Culperer w Wirginii. Skupia ona grono zapaleńców, którzy starają się dotrzeć do możliwie jak największej liczby filmów z czasów kina czarno-białego pomagając tym w uzupełnieniu kolekcji filmowej Biblioteki Kongresu w Waszyngtonie. Kiedy Mirsalis w czasie wystąpienia na temat kolekcji Berkowa wspomniał o taśmie z „Battle of the Century” publiczność oniemiała. Wtedy dopiero on sam zorientował się, że taśma ma o wiele większe znaczenie dla historii amerykańskiego kina, niż przypuszczał.

WALKA TORTOWA W KINIE DŹWIĘKOWYM
W późniejszych filmach też było słodko. W 1965 roku opuścił wytwórnię filmową „Wielki wyścig”. Ten długi film – trwał 2 godziny i 40 minut – opowiadał przeżycia kierowców samochodów biorących udział w wielkim wyścigu na trasie Nowy Jork – Paryż. Akcja filmu została umieszczona na początku XX wieku. Komedia była intrygująca, świetnie zagrana, pełna gagów, ciekawych zdjęć i brawurowych dialogów. W wyścigu brało udział sześciu kierowców, ale walka o zwycięstwo tak naprawdę toczyła się między szlachetnym i odważnym Wielkim Leslie (Tony Curtis) i podstępnym profesorem Fate (Jack Lemmon). Przy takiej superprodukcji nie mogło zabraknąć walki na torty. Ta kosztująca 200 tys. dolarów scena zabrała ekipie filmowej pięć dni produkcji, w czasie których obrzucano się 4000 tortami. Miała przyćmić wszystkie sceny tortowych walk nakręconych do tej pory. Latające torty przedstawiano w popularnych komiksach, w serialach telewizyjnych i oczywiście w występach cyrkowych.

SŁODKA WALKA POLITYCZNA
Według poważnych źródeł pierwszym tortem rzucono w Otta N. Larsena w 1970 roku. Otto N. Larsen ogłaszał wówczas wyniki badań prezydenckiej Komisji ds. Walki z Nagością i Pornografią. Osobą, która w taki sposób wykorzystała tort, był Thomas Kin Forcade, dziennikarz, założyciel później pisma „High Times”, które w latach „dzieci kwiatów” zdobyło niezwykłą popularność. W miesiącu założenia czasopisma – lato 1974 roku – sprzedano pół miliona egzemplarzy w ciągu kilkunastu dni. Ten utalentowany dziennikarz rzucił tortem chcąc wyrazić w taki sposób sprzeciw wobec ograniczenia wolności.

W Europie też stosowano ten środek politycznej debaty. Belgijski anarchista i surrealista Noel Godin rzucił tortem we francuskiego reżysera filmowego Jean-Luca Godarda, a działo się to w czasie festiwalu filmowego w Cannes. Sam reżyser był w bardzo dobrym humorze po tym wydarzeniu i powiedział dziennikarzom, że „takie rzeczy się zdarzają kiedy nieme kino spotyka się z filmem udźwiękowionym”.

W Belgii rzucono słodką bronią w Billa Gatesa w czasie spotkania w 1998 roku. Na twarzy Karla Lagerfelda, Kenna Rogersa i Ruperta Murdocha również lądowały torty z wielu znanych i nieznanych powodów.

Gersh Kuntzman, dziennikarz „Newsweeka”, stwierdził, że „rzucanie tortami staje się jedną z najbardziej cenionych tradycji w naszej tzw. kulturze”, a jeden z wielbicieli tego sposobu przedstawiania swojej dezaprobaty, człowiek kryjący się pod pseudonimem Pope-Tart, wyznał: „Tort w naszych rękach daje znowu nam siłę, dlatego że jesteśmy bezbronni wobec wielkiej polityki połączonej z wielkim przemysłem i systemem bankowym”.

25 stycznia 2010 roku pani Gail Shea, minister rządu kanadyjskiego do spraw połowów i oceanów, oberwała tortem w proteście przeciwko wyławianiu fok. A 19 lipca 2011 roku Rupertowi Murdochowi dostało się w czasie składania zeznań przed parlamentem londyńskim w czasie trwania przesłuchań w procesie o niezgodne z prawem uzyskiwanie informacji.

We wrześniu 2001 roku król szwedzki Karol XVI Gustaw stał się ofiarą kremowego ataku. Rzucił w niego tortem szesnastoletni chłopiec. Według prawa szwedzkiego sprawa mogłaby wyglądać bardzo poważnie i chłopak mógłby wylądować w więzieniu, i to na długo, ale na szczęście udowodniono, że czyn nie miał charakteru politycznego.

Od biednego podrywacza ze skeczu z 1909 roku do politycznych potyczek z tortem minęło sporo czasu, a ze śmiesznego gagu powstało coś poważniejszego. Czas pokaże, jaka będzie dalsza ewolucja fruwających słodkości.

Autor: ELŻBIETA KIESZCZYŃSKA