W poszukiwaniu zapomnianego Mozarta

12

Cudowne dziecko. Wirtuoz. Geniusz muzyczny. Takimi słowami opisywano w połowie XVIII wieku Mozarta – pierwszego Mozarta – Marię Annę Walburgę Ignatię Mozart, pieszczotliwie nazywaną Nannerl. Koncertowała po Europie obok słynnego, młodszego o pięć lat brata. Wirtuozka klawiatury i utalentowana kompozytorka. Wschodząca gwiazda. Odsunięta w cień Wolfganga Amadeusza, powoli wygasła.

Nie zachowało się nic, oprócz listów i wspomnień w pamiętnikach. Kim była? Jak tworzyła? Dlaczego poddała się presji ojca i ówczesnego, nieprzychylnego kobietom świata? Czyżby świat utracił Mozarta kobietę? Zapomniana przez blisko dwieście lat, jak muzyczny sen powraca w monodramacie zatytułowanym “Mozart’s Sister” (Siostra Mozarta). Wykreowana i przedstawiona przez polską aktorkę Sylwię Milo Nannerl Mozart pojawia się przed publicznością, lecz tym razem w roli głównej. Wyłania się w pełnym świetle, wychodzi z zapomnienia. Sylwia Milo staje się Nannerl, daje jej głos i prawo głosu.

Wszystko właściwie zaczęło się pięć lat temu, w maju 2006 r. w Wiedniu. Sylwia Milo po raz pierwszy odwiedziła to miasto. Zachwycona tym, co ujrzała, postanowiła zwiedzić i odkryć Wiedeń przez pryzmat Wolfganga Amadeusza Mozarta, ulubionego kompozytora. Muzyka była i pasją, i zawodem Sylwii. Skrzypaczka od dziecka, studiowała biznes muzyczny i kompozytorstwo na New York University. Pisała muzykę do teatru, występowała także jako muzyk na scenie. Zdecydowała wziąć kilka kursów aktorstwa. I otwarcie przyznaje, że właśnie aktorstwo stało się największą pasją. “Zupełnie się zakochałam w aktorstwie – mówi Sylwia Milo. – Nawet odstawiłam na bok muzykę”. W czasie rozmowy łatwo zrozumieć naturalne zamiłowanie Sylwii do gry na scenie. Piękna dykcja, miła barwa głosu, pełna ekspresji pogodna twarz, która na długo pozostaje w pamięci. I oczy – radosne, pełne błysku, odzwierciedlające ogromny entuzjazm i zaangażowanie. Sylwia Milo jest urodzoną artystką sceny. Aktorstwo traktuje poważnie i profesjonalnie. Jest absolwentką słynnej szkoły Lee Strasberg Theatre and Film Institute na Manhattanie. Nauki pobierała u znanych pedagogów gry. Do występu na scenie przygotowywała się według metody Stanisławskiego – aktorzy powinni opierać grę na własnych przeżyciach, obserwacjach i wyobraźni.

Poznawała Wiedeń jako muzyk i aktor. “Dowiedziałam się, że Krystian Lupa (znany polski reżyser teatralny, scenograf, autor – przyp. red.) reżyserował operę Mozarta – mówi Sylwia. – Uwielbiam Lupę i uwielbiam Mozarta, więc postanowiłam pojechać i zobaczyć. I uwielbiam zwiedzać miasta pod kątem przeszłości, poprzez czyjąś biografię”.

Nannerl Mozart zmarła w zapomnieniu, smutku, cierpieniu, niewidoma i niedosłysząca. W 182. drugą rocznicę jej śmierci, Nannerl “powróci” do życia w spektaklu “Mozart’s Sister” w ramach drugiego festiwalu teatrów jednego aktora United Solo. Przedstawiona przez Sylwię Milo, Nannerl przemówi głosem, który odebrano jej w młodości. Nigdy nie dowiemy się, co osiągnęłaby jako muzyk i kompozytorka. Być może, iż dzięki sztuce “Mozart’s Sister” odkryjemy Nannerl jako kobietę i artystkę, kim mogła być, a być może nawet i kim naprawdę była.

Sylwia Milo zwiedziła dosłownie wszystko, co związane jest z Mozartem. Poszła na koncerty i do opery. Odwiedziła miejsca, gdzie pracował i koncertował. W jednym z apartamentów, w którym mieszkał, a gdzie teraz mieści się muzeum, zobaczyła portret rodzinny Mozartów. “Była to swego rodzaju ówczesna promocja utalentowanych dzieci Leopolda Mozarta – wyjaśnia Sylwia. – Przy klawikordzie siedzi Amadeusz, a obok niego starsza siostra Nannerl”. Sylwia przyznaje, że nigdy wcześniej nie słyszała o Nannerl. Zaintrygowała ją i osoba siostry Mozarta, i jej wygląd, szczególnie ogromne, jasne włosy. “Zaczęłam czytać biografie Amadeusza – mówi Sylwia. – Zaczęłam szukać informacji na temat Nannerl i jej historia okazała się wręcz niesamowita. Czułam ogromną potrzebę pokazania jej światu. Nikt o Nannerl nie słyszał. Szczególnie kobiety były zaskoczone i zainteresowane jej dziejami”.

Sylwię zaciekawiła historia “pierwszego Mozarta” z punktu widzenia muzyka, a także kobiety. Chciała dowiedzieć się, co stało się z Nannerl, dlaczego poddała się ówczesnym obyczajom, dlaczego nie przeciwstawiła się ojcu, kim naprawdę była.

Właściwie nie ma wielkich kobiet kompozytorek w historii muzyki. A są nawet tacy, którzy uważają, iż kobiety są po prostu gorsze od mężczyzn. “Bardzo bolały i denerwowały mnie takie stwierdzenia – przyznaje Sylwia. – Szczególnie, kiedy mówią tak inne kobiety. A tutaj mamy przykład, siostra Mozarta, przez wielu uważana za największego kompozytora. Miała talent, była w młodości promowana, występowała, tworzyła. I nagle jej nie ma. Nic na jej temat nie ma, nic się nie zachowało, i to jest ciekawe i fascynujące – co się z nią stało, dlaczego”.

Po powrocie Sylwii do Nowego Jorku narodził się pomysł projektu “Mozart’s Sister”. Początkowo myślała o przedstawieniu dwóch kobiet – córki Nannerl i matki Anny Marii. Potem zdecydowała na pokazanie tylko Nannerl. “Dziś jest coraz trudniej o pracę w zawodzie aktora – przyznaje Sylwia – stąd aktorzy nie tylko występują, ale także piszą, reżyserują, zajmują się produkcją”. Sama myślała o napisaniu sztuki. Zrobiła też kilka kursów dotyczących produkcji. Wspomnienie o projekcie wywoływało ogromne zainteresowanie, szczególnie wśród kobiet. Sądziła więc, że powinny pracować przy nim same kobiety, być może głębiej rozumiałyby emocjonalny aspekt projektu. Przypadkiem poznała grupę aktorów związaną z teatrem Koło w Warszawie. I tak poznała Anne Srokę, aktorkę i reżyserkę teatralną. Obie artystki przypadły sobie do gustu, zaczęły otwierać się przed sobą, dzielić pomysłami i marzeniami. Kiedy Sylwia opowiedziała Annie o projekcie, “Anna aż podskoczyła z wrażenia”. “Bardzo się jej spodobał – mówi Sylwia. – Anna miała tysiące pomysłów, jak zrealizować projekt, i według mnie były to idealne pomysły, tak więc od razu zapytałam się, czy nie zechciałaby reżyserować”.

Z lekką obawą w głosie Anna Sroka powiedziała “tak”. “Bała się, bo premiera miała być w Nowym Jorku – wyjaśnia Sylwia. – I był to dopiero jej drugi projekt reżyserski. Teatr jednego aktora jest dosyć trudną formą przekazu”.

Entuzjazm Anny, szczery i bez granic, udzielił się Sylwii. Postanowiła pracować tylko z osobami, które w podobny sposób podejdą do projektu o Nannerl. Zaczęły się poszukiwania kobiety, która mogłaby napisać sztukę. “Niestety, taka osoba nie pojawiła się w moim życiu – mówi Sylwia. – Przypadkiem, przez mamę, która mieszka w Warszawie, poznałam Pawła Grabowskiego, z wykształcenia chirurga szczękowego”. Paweł Grabowski ma już w swoim dorobku wiele sztuk i wiele nagród. Zainteresował się projektem i zaproponował napisanie sztuki. Sylwia zgodziła się, choć, jak szybko dodaje, “w tym momencie ciągle jeszcze szukałam kobiety pisarki”.

Premiera “Mozart’s Sister” odbędzie się w sobotę, 29 października, 2011 r. o godz. 2 ppoł. w ramach festiwalu teatrów jednego aktora pt. United Solo w Theater ROW, 410 West 42nd Street na Manhattanie.
Bilety w cenie 18 dol. do nabycia w kasie Theater ROW i w Telecharge – www.telecharge.com lub pod numerem (212) 239-6200.
Projekt stworzony i wykonany przez Sylwię Milo, wraz z zespołem polskich artystów teatru i amerykańskich kompozytorów muzyki eksperymentalnej.
Anna Sroka, reżyser; Paweł Grabowski, autor sztuki; Magdalena Dąbrowska, projektantka kostiumu; Nathan Davis i Phyllis Chen, kompozytorzy. Scenariusz oparty na listach i pamiętnikach rodziny Mozartów oraz na faktach historycznych.

“Paweł był zafascynowany Nannerl Mozart – mówi Sylwia. – Wysłał do mnie e-mail natychmiast po pierwszym spotkaniu i obiecał napisanie sztuki. Dodał też, że jeżeli się nie spodoba, nie muszę wykorzystać jej do projektu. Czuł po prostu ogromną potrzebę napisania o Nannerl”.

I tak przez przypadek autorem sztuki “Mozart’s Sister” został Paweł Grabowski, chirurg i pisarz, który na Podlasiu buduje hospicjum onkologiczne.

Pierwsza wersja mondramatu była gotowa około 2 i pół roku temu. Po konsultacjach z Sylwią i Anną Sroką Paweł Grabowski oddał sztukę gotową do produkcji w ubiegłym roku. Przedstawienie przygotowane jest w stylu “ubogiego teatru” Jerzego Grotowskiego – jedna aktorka, jedna ogromna, rozesłana na scenie suknia, zaprojektowana przez warszawską projektantkę mody Magdalenę Dąbrowską. Pod suknią – ukryte skrzętnie rekwizyty, drobiazgi, które związane są z Nannerl: pozytywki, małe pianinka, tabakierki. “Wszystko, dosłownie wszystko, można spakować w jedną walizkę i jechać z tym w świat – dodaje Sylwia. – Ale ta ogromna suknia to także symbol ‘uwięzienia’ Nannerl, symbol czegoś, co ją trzyma, ciężka, ogromna, nie pozwala na swobodę ruchów. Nannerl nie ma siły, żeby się podnieść. Poza tym suknia jest swego rodzaju schowkiem. Nannerl trzymała wszystko, kolekcjonowała drobiazgi, przedmioty związane z jej życiem, zbierała listy”.

Wśród głównie polskiej grupy projektu jest także dwoje Amerykanów, kompozytorów muzyki do spektaklu – Nathan Davis, mąż Sylwii Milo, oraz Phyllis Chen, specjalizująca się w kompozycjach na małe pianinka i pozytywki. “Nic nie zachowało się z kompozycji Nannerl, więc w spektaklu dajemy jej naszą muzykę” – wyjaśnia Sylwia.

A jakA była Nannerl i jaka jest przedstawiona w spektaklu przez Sylwię Milo? “Nannerl była bardzo kobieca – mówi Sylwia. – Lubiła kreować stroje, podróżowała po Europie, przebierała się, w każdym mieście był inny styl, inna moda. Była artystką w każdym względzie. Była w pełni kobietą”.

Sylwię Milo fascynuje historia Nannerl, kobiety, która poddała się ojcu i ówczesnym trendom społecznym. “Nie jest to historia zwycięska – przyznaje Sylwia – ale to jest właśnie częścią fascynacji. Ciekawe jest to, co się z Nannerl stało. Od dziecka posłuszna, pokorna, cudowna córka, siostra, matka, żona, a jednocześnie utalentowana artystka, co się w pewnym sensie kłóciło z rolą posłusznej kobiety”. Sylwię Milo interesuje, co znaczy być kobietą i artystką, szczególnie kiedy ma się lub myśli się o założeniu rodziny. Jaka jest ta rola matki, kobiety, żony, jak można to wszystko połączyć i pogodzić ze sobą.

“W spektaklu Nannerl jest na scenie, tu i teraz, przed tą właśnie publicznością – mówi Sylwia. – Jest znowu na scenie – tak jak kiedyś, kiedy występowała grając na klawikordzie. Być może Nannerl myśli, że widownię interesuje wyłącznie Amadeusz, ale tym razem Nannerl postanawia opowiedzieć swoją historię – dodaje Sylwia. – Postanawia powstać z cienia historii, z cienia brata, usprawiedliwić się, może przebaczyć – ale komu? I może dostać przebaczenie – ale od kogo? “.

Autor: IWONA HOFFMAN