Zapomniane skarby polskiego pawilonu

27

Pawilon polski na Nowojorskiej Wystawie Światowej w 1939 roku miał pokazać wszystko najlepsze, co II Rzeczpospolita miała do zaoferowania – w dziedzinach historii, sztuki i przemysłu. Nowo odbudowane państwo chciało wzmocnić swój wizerunek za granicą, jak również pozyskać partnerów handlowych.

Polska wystawa w Nowym Jorku była wspaniałym osiągnięciem, długo pozostającym w pamięci Polonii amerykańskiej. Powrót Polski na arenę wystaw światowych nastąpił dopiero w 1992 roku, kiedy wzięła ona udział w ekspozycji w hiszpańskiej Sewilli.

Po wybuchu 1 września 1939 roku II wojny światowej komisarz wystawy Stefan de Ropp kontynuował działalność powierzonego mu przedsięwzięcia, pomimo ograniczonych środków. Kiedy Nowojorska Wystawa Światowa zamknęła swe podwoje pod koniec października 1940 roku, musiał podjąć decyzję o rozmieszczeniu eksponatów, które z powodu działań zbrojnych nie mogły być wysłane do kraju.

Niektóre z tych dzieł sztuki – meble, modele i sprzęty – zostały wystawione na sprzedaż zarówno prywatnie, jak i na aukcjach. Muzeum Polskie w Chicago nabyło piękną kolekcję sztuki i artefaktów za 23 tysiące dolarów. Chociaż wydaje się to skromną sumą – w przeliczeniu na rok 2015 jest to wartość 336 728 dolarów. Jednym z najbardziej imponujących elementów kolekcji wystawowej jest duży witraż Symbol Polski odrodzonej Mieczysława Jurgielewicza z postacią kobiety „Polonii”, trzymającej miecz i snop zboża – symbole odrodzonej Polski. Figura jest otoczona przez małe panele przedstawiające różne rodzaje prac wykonywanych przez lud polski oraz herby 32 polskich miast. Na górze widnieje Matka Boska Ostrobramska, na dole są panele poświęcone polskim siłom zbrojnym. To i inne dzieła sztuki można podziwiać w głównej sali chicagowskiego muzeum.

Choć podjęto wiele starań, by zachować wspaniałą 50-metrową ażurową wieżę, która stała przy wejściu do polskiej wystawy, nie przyniosły one efektu i obiekt został sprzedany na złom. Pawilon, jak i większość innych budynków z targów, został rozebrany.

Stefan de Ropp działał z wielkim poświęceniem, aby umieścić duże rzeźby w miejscach, gdzie byłyby docenione. Pomnik Króla Jagiełły, który stał na froncie pawilonu, został przeniesiony do nowojorskiego Central Parku, do czego mocno przyczynił się burmistrz Fiorello LaGuardia. Statua Kazimierza Pułaskiego została postawiona w Wyandotte w stanie Michigan. Instytut Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku nabył zaś postać z brązu swego patrona. Fundacja Kościuszkowska w Nowym Jorku posiada znakomity gobelin z herbami, a w Polskim Centrum Kultury w Filadelfii można podziwiać kilka gablot wystawowych, których nogi mają kształt pięknie wyrzeźbionych orłów.

Z kolei dzwon, ozdobiony postaciami polskich świętych i bohaterów narodowych, znalazł miejsce na wieży kościoła Najświętszego Imienia Jezusa w Stamford, Connecticut. Ostatnio został zdjęty w celu odnowienia i stoi przed kościołem. Docelowo dzwon zostanie zawieszony na specjalnej ramie, i będzie można podziwiać zarówno jego wygląd i dźwięk. Dzwon ten został poświęcony 6 grudnia 1942 r. przez biskupa Henryka J. O'Briena z Hartford, CT. Kupiono go za 6600 dolarów.

Ks. Franciszek M. Władasz, proboszcz parafii Najświętszego Imienia Jezusa w Stamford, CT, pisał w broszurze wydanej w tym czasie:
„Nasz dzwon polski, tak zwany Dzwon Wyzwolenia, ulany w 1939 roku w Przemyślu przez firmę Ludwika Felczyńskiego i Spka., przesłany przez rząd polski na Wszechświatową Wystawę w Nowym Jorku i po długiej transakcji na czele której był Stefan de Ropp został nabyty przez parafię Najświętszego Imienia Jezus, w Stamford, Conn. Ten dzwon liczy 14 stóp w obwodu, przeszło 5 i pół stóp średnicy i 5 stóp wysokości. Ulany z wielkiej ilości spiżu, 25 procent cyny i antymonu, waży przeszło 4.500 funtów.
Na samym wierzchu dzwonu ulane jest sześć postaci odlewu w formie popiersia: św. Wojciech, św. Jacek Odrowąż, św. Kazimierz, św. Stanisław Kostka, św. Andrzej Bobola i św. Jan Kanty. Każda jest wysokości 7 cali…
Dzwon ten dalej pokryty ślicznymi płaskorzeźbami wykonanych przez Aleksandra Borawskiego, największego artysty rzeźby w Polsce. Przyozdobiony licznymi herbami miast polskich, jak Wilno, Krzemieniec, Toruń, Cieszyn, Lwów, Poznań, Warszawa i Kraków. Pomiędzy tymi herbami są wyrzeźbione postacie Romualda Tragutta, Józefa Piłsudskiego, Kazimierza Pułaskiego, Tadeusza Kościuszki, Adama Mickiewicza, Józefa Chłopickiego, Henryka Dąbrowskiego i Księcia Józefa Poniatowskiego. Powyżej wyrzeźbiona jest Królowa Jadwiga z włosami rozpuszczonemi i z wielką koroną na głowie. Przy niej stoją legiony polskie i kosynierzy, z napisem «Jeszcze Polska nie zginęła». Dalej widzimy obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, przy niej matki i dzieci tulące się do Jej płaszcza, z napisem «Matko, nie opuszczaj nas». Jednym słowem, w tem dzwonie można wczytać całą historię naszej ukochanej Polski”.

Właściwie interpretacja ks. Władasza, choć patriotyczna, nie jest zupełnie dokładna. Kobieca postać to raczej nie królowa Jadwiga, ale „Polonia”. Jej ręce są przykute łańcuchem do dwóch pali, na których siedzą posępne orły Rosji, Prus i Austrii. Inne płaskorzeźby odnoszą się do żołnierzy Legionów Polskich – Piłsudskiego, Józefa Poniatowskiego i Dąbrowskiego. Dwoje dzieci stoi obok „Polonii” – dziewczynka trzyma książkę, na której widnieje rok 1918, z drugiej strony chłopiec sięga po małą szablę. U stóp „Polonii” leży rozbite koło ze słowami „Jeszcze Polska nie zginęła!”. Koło jest oczywistym symbolem Piasta kołodzieja, legendarnego założyciela pierwszej polskiej dynastii królewskiej. Pod rozbitym kołem jest fragment wiersza Kaspra Miaskowskiego:
Gotuj się jeno Ojczyźnie do sprawy,
Będąc potomkiem bądź i dziedzic prawy;
Domowej sławy.
Na odwrotnej stronie umieszczono cytat z Marii Konopnickiej:
O pójdź Korono, zraniono Orlico,
Pójdź staro Litwo, z spętana pogonią,
I ty lwia Rusi, i Ty niewolnico,
Pójdź serce z sercem, a dłoń złączyć z dłonią.

Na niższym poziomie dzwonu widzimy drapieżne zwierzęta – węża, jaszczura, wilka, niedźwiedzia itp. Górna część dzwonu jest okrążona cierniami.

Stefanowi de Roppowi udało się rozprowadzić w taki czy inny sposób całą zawartość polskiego pawilonu. Mimo ogłoszenia, że niektóre dzieła sztuki są na sprzedaż, odrzucił on oferty brazylijskich kolekcjonerów i nie sprzedał siedmiu historycznych obrazów, które były malowane specjalnie na wystawę przez malarzy Bractwa św. Łukasza w Kazimierzu nad Wisłą. Po 1950 roku podarował siedem obrazów i cztery gobeliny uczelni Le Moyne College w Syracuse, NY, gdzie został wcześniej zatrudniony jako wykładowca. W 1981 roku ówczesny rektor college'u Frank Haig, SJ, umieścił je na stałej wystawie w nowo zbudowanej bibliotece. Pozostają tam do dziś i są ogólnie dostępne. Rektora Haiga zainteresowały te obrazy tak bardzo, że studiował historię Polski i kilka razy podróżował do Krakowa, by wziąć udział w letnich semestrach na Uniwersytecie Jagiellońskim.

W Polsce istnieje duże zainteresowanie historią społeczeństwa i świata kultury w okresie II Rzeczypospolitej. Telewizja Polska wyprodukowała film dokumentalny o malarzach należących do Bractwa św. Łukasza. Niedawno została opublikowana bogato ilustrowana, dwujęzyczna, książka pt. Pawilon Polski na nowojorskiej wystawie światowej (1939/40) i jego dalsze losy autorstwa Krystyny Nowakowskiej, z angielskim tekstem Tadeusza Mireckiego.

Obecna rektor LeMoyne College, dr Linda LeMura niedawno zainicjowała – jak powiedziała – „przegląd przyszłej prezentacji [obrazów] przez college i potencjalnych partnerstw oraz współpracy z innymi instytucjami kulturalnymi”. Został również powołany komitet doradczy, w którym znaleźli się przedstawiciele Polonii amerykańskiej. Celem starań jest szersza ekspozycja obrazów. Byłoby to bardzo korzystne dla pokazania i popularyzacji historii Polski, jak również promowania college'u LeMoyne, który opiekował się tymi obrazami ponad 50 lat.

Istnieje nadzieja, że z czasem odnajdzie się więcej śladów po innych zapomnianych skarbach polskiego pawilonu z nowojorskiej wystawy.

Autor: PETER J. OBST