1 września – 70 lat później

5

70 lat temu napaścią hitlerowskich Niemiec na Polskę rozpoczęła się II wojna światowa. 17 dni później cios w plecy zadany przez Rosję sowiecką zapoczątkował wieloletnią okupację i eksterminację narodu polskiego.

70 lat temu napaścią hitlerowskich Niemiec na Polskę rozpoczęła się II wojna światowa. 17 dni później cios w plecy zadany przez Rosję sowiecką zapoczątkował wieloletnią okupację i eksterminację narodu polskiego.

Najbardziej nieludzka wojna w historii ludzkości została rozpętana przez dwóch dyktatorów działających w imię zbrodniczych ideologii. Polska została wówczas zdradzona, bo napadły na nią dwa kraje, z którymi miała podpisane układy o nieagresji. Jako jedyne z państw alianckich przegrała wojnę, mimo że wystawiła czwartą co do wielkości armię walczącą z hitlerowskimi Niemcami. Konsekwencją wojny i dwóch okupacji było wyniszczenie polskich elit i 45 lat narzuconego Polsce komunistycznego reżimu.
O tych faktach trzeba głośno przypominać dziś, gdy odchodzą ostatni uczestnicy tamtych wydarzeń i gdy coraz głośniejsze są próby rewidowania historii.
Dla Polaków od początku było oczywiste, że Stalin i Hitler w sierpniu 1939 roku nie tylko podpisali porozumienie o nieagresji, ale podzielili między sobą strefę wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej. Wbrew twierdzeniom oficjalnej rosyjskiej historiografii, o konieczności "opóźnienia" wojny, Stalin stał się lojalnym wspólnikiem Hitlera. Uderzenie z 17 września, łamiące polsko-sowiecki traktat o nieagresji, jest dobitnym dowodem, że był jednym z tych, którzy rozpętali II wojnę światową.
Przypominamy o tym po raz kolejny głośno 1 września, bo rocznica wybuchu II wojny światowej stała się okazją do rozpoczęcia przez Rosję wielkiej kampanii historycznej dezinformacji. Propagandowy atak przypuszczony przez Moskwę w przededniu wizyty premiera Władimira Putina w Gdańsku prowadzony jest z uporem godnym lepszej sprawy. Próbom wybielenia jednego z największych zbrodniarzy w historii ludzkości, jakim był Stalin, i uzasadnienia agresji na Polskę, a później aneksji państw bałtyckich, części Rumunii i Finlandii towarzyszą także inne "rewelacje" o rzekomym sojuszu Polski z nazistowskimi Niemcami i agenturalności jej przywódców. Dziś, po 70 latach od tamtych czasów, można je wytłumaczyć jedynie rosyjskimi tęsknotami za imperialną wielkością ZSRR. Pewne pozytywne akcenty można znaleźć w skierowanym do Polaków liście Władimira Putina, opublikowanym w "Gazecie Wyborczej". Zawarte w nim potępienie paktu Ribbentrop-Mołotow (choć nie bez próby zrelatywizowania tego wydarzenia) oraz przypomnienie zbrodni w Katyniu i Miednoje (choć też porównywanych do rzekomych polskich zbrodni na sowieckich jeńcach wojennych w 1920) pozwala na pewną dozę optymizmu.
1 września 2009 roku powinien być dla wszystkich dniem refleksji i pojednania i – tak jak pisze Putin – "symbolem wspólnego żalu i wzajemnego przebaczenia". Pod warunkiem, że ten żal po stronie, która 70 lat temu była agresorem, będzie naprawdę szczery.

TD

Autor: TD