Art. 32

71

Moja babcia Agnieszka mawiała: "Bogatemu, to i diabeł dziecko pokołysze". Zapewne zgodnie z tą sama zasadą pewien biznesmen z Torunia dostał od bezdomnego dwa Maybachy, a inny – były prezydent z Warszawy – wygrywał raz za razem w kasynie. Jestem więc w stanie wyobrazić sobie, że jakiś lekarz pracujący powiedział Jandzie, Millerowi czy innemu "dobru narodowemu", że jak on umrze to strata mała, ale gdyby tak zachorowała na przykład Marysia Seweryn, to świat by się zatrzymał, dlatego oddał jej swoją szczepionkę.

Osobiście nie mam nic przeciwko Marii Seweryn, a nawet kiedyś bardzo ceniłam jej matkę Krystynę Jandę i bardzo podoba mi się gra jej ojca, Andrzeja Seweryna. Jej samej jeszcze nie widziałam w roli, która rzuciłaby mnie na kolana, ale młoda jest, do 50. dobija dopiero, to jeszcze zabłyśnie…

Nie jestem entuzjastką szczepień, o czym pisałam wielokrotnie i nie o sam fakt szczepienia chodzi, tylko o jakąkolwiek przyzwoitość społeczną, sprawiedliwość!!! Jak osoby, które odmieniają słowo KONSTYTUCJA przez wszystkie przypadki i w co drugim zdaniu, jak osoby, które uważają ją za świętość największą, w przypadku „dupochronu” własnej persony uważają, że mają prawo stać ponad prawem, bo są ważniejsi od innych?! Czy nie doczytali w tejże konstytucji art. 32 i nie zapoznali się z zasadą równości obywatela wobec prawa? To ja przypomnę: Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. Głosi: „1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. 2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

A tu nagle zdecydowano, że kilkunastu komediantów jest ważniejszych niż reszta! Kolejny raz jak w orwellowskim „Folwarku zwierzęcym” – „Wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre* są równiejsze od innych”. *Czytaj świnie.

Co jeszcze dla mnie dziwniejsze, „dobrem narodowym” stają się dla nas prezydenci miast, wójtowie, marszałkowie województw, ba sołtysi zapewne też i ci „równiejsi” nie widzą w tym niczego złego! Choćby prezydent Poznania zamieścił w mediach społecznościowych wpis popierający takie wybiórcze traktowanie obywateli i absolutnie nie jest zdziwiony tym, że wybrańcy zostali zaszczepieni poza kolejnością.

A ja stoję na stanowisku, że to, co wydarzyło się na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym kolejny raz pokazuje, że tu wcale nie chodzi o jakiekolwiek prawo, konstytucję, dobro społeczne, tylko jak zawsze o ochronę tylko i wyłącznie siebie i „swoich”! Mieliśmy szczepić w pierwszej kolejności medyków, zgodnie z zasadą, że w samolocie maskę nakłada najpierw matka, by mogła uratować dziecko, a nie Wiktor Zborowski, Krzysztof Materna czy dyrektor programowy TVN Edward Miszczak!

Ponoć „dobra narodowe” zostały wybrane celowo, po długiej selekcji, by swoim autorytetem przekonać tych wszystkich, którzy się wahają. Czyli również mnie. Otóż oświadczam, że wspomniana już wyżej Maria Seweryn przekonała mnie tylko do tego, że powiedzenie powtarzane przez moją babcię jest prawdziwe i gdyby takiemu celebrycie była potrzebna gałka oczna mojego dziecka, dziecka zwykłego człowieka, to by ją sobie wzięli i już! A potem to jak już się dostanie co chce, można kłamać w żywe oczy, na przykład, że moja córka sama oddała gałkę, bo jej się kolor oczu nie podobał i woli sztuczną, zieloną, a nie niebieską.

 Leszek Miller bardzo enigmatycznie mówi, jak to się stało, że został zaszczepiony. Może nie pamięta? Amnezja taka poszczepienna? Maria Seweryn to w ogóle nie pamiętała, że ją zaszczepiono i wypierała się pytana przez dziennikarzy jak żaba wody. Dopiero którejś nocy sobie bidulka przypomniała, że jak wiozła tatusia do szpitala, to tak z nienacka napadli i zaszczepili, a że gwałt to był chyba na jej aktorskiej kruchej psychice, albo efekt amnezji jak u Millera, to zapytana zaprzeczała. Bidulka… Takie te resortowe dzieci biedne są… że aż mi się po raz pierwszy w życiu chce komuś przywalić, by zobaczył, że gdzieś jest inny świat, gdzie ludzie, obywatele tego samego państwa liczą się tylko wtedy, gdy trzeba płacić podatki i wrzucić właściwie zakreśloną kartę wyborczą.