Bombonierka dla Kaczyńskiego

0
6

Do kolegów z ul. Wiejskiej, nieco żartobliwie, mówi: Zima wasza, wiosna nasza, i wyruszył w Polskę, po poparcie, do 16 miast wojewódzkich. To wszystko w czasie, kiedy Platforma Obywatelska stara się zlepić opozycję, by wspólnie pokonać PiS. Robert Biedroń do niej nie dołączy. Czy to oznacza, że Wiosna doprowadzi jesienią do zwycięstwa PiS-u?

O tym, że Robert Biedroń, w przeszłości poseł i prezydent Słupska, planuje założyć partię, mówiło się już od dłuższego czasu. W końcu, cztery miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego i siedem miesięcy przed głosowaniem do parlamentu,polskiego ogłasza powstanie nowego ugrupowania i zapowiada: „Przywrócimy nadzieję, że polityka może być inna. Polki i Polacy są zmęczeni wojną polsko-polską”.

Najnowszy sondaż poparcia potwierdza słowa Biedronia – Wiosna plasuje się na 3. miejscu, wyprzedzając ugrupowanie Kukiz15, SLD czy PSL. Pierwsza pozycja niezmiennie należy do Prawa i Sprawiedliwości, na drugiej jest Platforma Obywatelska – Koalicja Obywatelska, ze stratą ok. 6 punktów procentowych. Lider PO Grzegorz Schetyna przekonuje, że w jedności siła i tylko zjednoczona opozycja ma szansę zdetronizować Prawo i Sprawiedliwość. Nic więc dziwnego, że nadejście Wiosny trochę zmroziło polityków Platformy. Tym bardziej że Robert Biedroń jednoczyć się nie chce, i zapowiada, że jego ugrupowanie do wyborów idzie w pojedynkę. Chce udowodnić, że politykę można tworzyć na własnych warunkach, a nie – jak mówi – „być szantażowanym przez Platformę”.

Czy to oznacza, że Wiosna doprowadzi jesienią do zwycięstwa PiS-u? Wystarczy spojrzeć na program poszczególnych partii. Jest jasne, że bój o wyborców będzie toczyć między sobą opozycja. Dlatego takie słowa Jerzego Wenderlicha z SLD nie mogą dziwić: „Jeśli pójdzie oddzielnie, to będzie to najpiękniejsza bombonierka, przepasana najpiękniejszą wstążką, ofiarowana przez Roberta Biedronia Jarosławowi Kaczyńskiemu”.

A Wiosna odpowiada: „Jeśli opozycja widzi dziś w Wiośnie największego wroga, to znaczy, że nie jest to opozycja, która chce programowo zmienić Polskę, tylko myśli o stołkach, a my mówimy o programie”. Jego realizacja ma kosztować 35 mld złotych, a wśród propozycji są m.in.: minimalna emerytura rzędu 1600 zł, wyższe zarobki dla nauczycieli rzędu nawet 7 tys. złotych (dla dyplomowanych), odejście od węgla i walka ze smogiem (do 2035 r. mają zostać zamknięte wszystkie kopalnie węgla), 200 tys. nowych miejsc pracy dla górników i pracowników elektrowni, utworzenie urzędu rzecznika praw przyrody, zakaz wykorzystywania zwierząt w cyrkach i zatrzymanie wycinki drzew.

Oryginalną propozycją jest też gwarantowany lekarz specjalista w ciągu 30 dni, a jeśli nie będzie to możliwe, to NFZ miałby pokryć koszty wizyty prywatnej. Mocno niepisowskie są z kolei inne propozycje – rozdział państwa od Kościoła, opodatkowanie datków z tacy i likwidacja funduszu kościelnego (Robert Biedroń ocenił, że Kościół ma więcej ziemi niż ktokolwiek poza Skarbem Państwa.

Dlatego, jak argumentował, nie ma powodu, by wypłacać mu jakiekolwiek zapomogi). Ale to nie koniec mocno liberalnych propozycji. Partia Biedronia chce zagwarantować prawo do aborcji na żądanie do 12. tygodnia ciąży oraz mówi głośne „tak” dla związków partnerskich.
Robert Biedroń chce stworzyć koalicję, ale dopiero po wyborach – koalicję rządową, bo jest przekonany, że na jego ugrupowanie licznie zagłosują Polki i Polacy i będzie to poparcie dwucyfrowe.

Opozycyjna wojenka z pewnością cieszy polityków PiS, co nie oznacza, że mogą spokojnie wypatrywać wiosny. Biedroń im nie zagraża, ale już wkrótce na scenę polityczną ma wkroczyć nowa partia związana z o. Tadeuszem Rydzykiem. Mówi się też, że sprzyja jej Antoni Macierewicz i właśnie dlatego, za karę, do więzienia trafił jego były współpracownik Bartłomiej Misiewicz – to nieoficjalnie, a oficjalnie, bo naraził na szkodę spółkę państwową. Nawet poręczenie o. Rydzyka nie pomogło. Były rzecznik MON posiedzi w więzieniu w Tarnowie co najmniej do wiosny. O luksusach nie ma co marzyć, to podobno jeden z „najtrudniejszych” zakładów karnych w Polsce. Oficjalnie czy nie, wojenka trwa zarówno po prawej, jak i po lewej stronie sceny politycznej. To z kolei pozwala sądzić, że zbliżająca się kampania wyborcza do polskiego parlamentu może być jedną z najbardziej żenujących. Szkoda.

Autor: ANNA ARCISZEWSKA