Brak mi słów…

5

„Czekamy na bratnią pomoc narodu niemieckiego” – gdy zobaczyłam to hasło na transparencie sobotniej demonstracji KOD, to myślałam, że coś w moim blondynkowym umyśle wyraźnie szwankuje.

Czytam na fecebookowej stronie, że celem wzorowanego na Komitecie Obrony Robotników Komitetu Obrony Demokracji jest stanie na straży demokratycznych wartości i instytucji państwa polskiego. Skojarzenie z Targowicą jest oczywiste, ale mnie nurtuje pytanie – targowiczanie zrobili to dla wpływów i pieniędzy, a jakich korzyści oczekują osoby, które manifestują z takim hasłem? Boję się myśleć.W głowie się nie mieści, czego ci ludzie oczekują? Ich zdaniem Niemcy mają przyjechać czy od razu najechać? Moim zdaniem wcale nie muszą. Mają w swoich rękach skupione wielkie opiniotwórcze tuby medialne i manipulują, jak im wygodnie. Nasza prasa jest w większości niemiecka. Już tylko pięć tytułów prasy lokalnej nie należy do Grupy Wydawniczej Polskapresse, czyli niemieckiego Verlagsgruppe Passau. Wiele dla mnie mówiący jest fakt, że niemiecka grupa medialna jest wydawcą „Naszej Historii”… Naszej, czyli polskiej, kontrolowanej przez Niemców. Nie dziwi więc, że mamy polskie obozy zagłady, polski holokaust… Właściciele niemieckiego koncernu mediowego Axel Springer SE oraz szwajcarska spółka mediowa Ringier AG są wydawcami prawie wszystkich magazynów, tygodników i pism branżowych, jakie czytają Polacy. Mało tego, ta sama spółka ma w swoim władaniu bardzo popularne portale internetowe, a jeśli coś jeszcze na tym stole zostało do podziału, to dostało się Bauer Media Group, holdingowi medialnemu z Hamburga, i Hubert Burda Media – filii niemieckiego holdingu Hubert Burda Media Holding GmbH & Co. KG. To pełny kolonializm medialny, nieznany nigdzie w Europie. I tego bronią protestujący obrońcy polskiej demokracji?

W Europie coraz rzadziej słucha się radia. Są jednak nieliczne wyjątki, do których zalicza się Polska. Badania przeprowadzone w kolejnych latach pokazują, że w około 73% mieszkańców naszego kraju słuchało radia przez średnio 31 godzin tygodniowo. Należy dodać, że w zagranicznych rękach jest 48% tego rynku. Może więc KOD broni telewizji, wszak statystyczny Polak w 2014 roku poświęcił na jej oglądanie 4 godziny 20 minut dziennie. I tu jest chyba sedno sprawy. Telewizja jest najmniej kontrolowana przez zagraniczny kapitał. W praktyce trzy największe przedsiębiorstwa – Telewizja Polska, TVN i Polsat – kontrolują większość rynku, bo posiadają ponad 70% udziałów w oglądalności. Dlaczego więc protestujący skandują: chcemy wolnej telewizji, ale nigdzie nie pojawia się wolnej – polskiej telewizji? Wolnej, ale nie polskiej?! Czyli czyjej?
Czy ja dobrze myślę, co chcą z nią zrobić? Czyje interesy polityczne i biznesowe mają realizować? Czy np. gromka krytyka opodatkowania zagranicznych sklepów wielkopowierzchniowych i obcych banków ma podłoże w interesie polskich konsumentów? Jak często media popierały polski rząd, jeśli sprzeciwił się kanclerz Angeli Merkel lub Brukseli? Czy to dlatego przez kilka dni media milczały na temat napaści muzułmańskich imigrantów na kobiety podczas zabaw sylwestrowych w kilku miastach w Europie? Czy dlatego wpiera się nam zaściankowość, zacofanie, ksenofobię za każdym razem, gdy ośmielamy się mieć własne, polskie zdanie? Dlatego ośmiesza się nasze zwyczaje, tradycję, przekonania uznając za gorsze? Gdy patrzę na protesty KOD, to z jednej strony wstyd mi za tych, którzy maszerują z przekonaniem, żal tych wszystkich, którzy zostali zmanipulowani i wierzą, że bronią wolności i demokracji, a z drugiej boję się, do czego ci ludzie jeszcze się posuną?!

Autor: Beata Wermińska