Braterska miłość

172
epa08141145 German Chancellor Angela Merkel (L) and Russian President Vladimir Putin during the International Libya Conference in Berlin, Germany, 19 January 2020. By means of the 'Berlin Process', German government seeks to support the peace efforts of the United Nations (UN) to bring about an end to the conflict in Libya. Following the renewed outbreak of hostilities in April 2019, UN presented a plan to stop further military escalation and resume an intra-Libyan process of reconciliation. EPA-EFE/HAYOUNG JEON

Niemieckie zachowanie w sprawie rosyjskiego rurociągu jest mocnym ciosem w wątłe fundamenty Unii Europejskiej. Unijna solidarność państw członkowskich słabnie, bo silniejsza od niej jest chęć zysku i interes jednostki. Niemcom dziś bliżej do ZSRR niż do Europy solidarnych państw, o której tak dużo mówią. Właśnie, tylko mówią.

Trudny czas dla Niemiec związany jest dziś nie tylko z panującą epidemią, ale także i nieroztropną polityką międzynarodową. Niemcy jako kraj sukcesu gospodarczego przeżywał ostatnio lata dobrobytu, ale niemiecka “kosa” trafiła jednak na amerykański “kamień”. Donald Trump nie odpuści Angeli Merkel, choćby miał być uznany w Niemczech za wroga numer jeden. Trudno mu się jednak dziwić, gdy patrzy się na to, czego dokonuje w dzisiejszych czasach niemiecki rząd.

Niemcy pomimo krytyki płynącej z Ukrainy, Polski oraz krajów bałtyckich budują gazociąg, którym gaz ziemny ma popłynąć bezpośrednio z Rosji do Niemiec. Amerykański prezydent wiele razy jasno mówił o tego rodzaju niebezpiecznych powiązaniach. „To przykre, gdy Niemcy zawierają ogromne umowy z Rosją dotyczące ropy i gazu, podczas gdy USA mają ich chronić przed Rosją; Niemcy płacą Rosji miliardy dolarów rocznie. Chronimy Niemcy, chronimy Francję, chronimy te wszystkie kraje, a one zawierają umowy na rurociągi z Rosji, wpłacając do jej skarbca miliardy dolarów – podkreślał Trump i dodawał: – Niemcy to zakładnik Rosji; pozbyli się elektrowni węglowych, elektrowni atomowych, biorą ogromne ilości ropy i gazu z Rosji. To coś, czemu trzeba się przyjrzeć, to coś bardzo nieodpowiedniego”. Z przyglądania się niemiecko-rosyjskiemu partnerstwu Donald Trump postanowił niedawno wyciągnąć wnioski. Zrobił to ku zadowoleniu wielu państw wschodniej Europy, w tym Polski. Choć rząd nad Wisłą wielokrotnie sygnalizował na spotkaniach unijnych uderzający w Unię Europejską projekt rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2 i sugerował, by to zakończyć, to Niemcy jako kraj “pierwszej prędkości” spychały temat na margines. Być może także i dla tych zadań na najważniejsze unijne stanowisko, przewodniczącej Komisji Europejskiej, została powołana Niemka Ursula von der Leyen.

Parlament Europejski głosy takich krajów jak Polska próbuje uciszać np. dyskusją o praworządności w naszym kraju, ale jurysdykcja biurokratów z Brukseli nie sięga za ocean. Stanowisko Donalda Trumpa przyniosło w tej sprawie, co warto podkreślić, ponadpartyjną zgodę w USA. W Senacie rozpoczęły się prace nad sankcjami przeciwko firmom, które będą uczestniczyć w dokończeniu budowy niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream 2. Agencja Reutera podaje, że pracuje nad nimi dwóch amerykańskich senatorów, którzy swe wyniki zaprezentują już za kilka dni. Sankcjami mają zostać objęte statki uczestniczące w budowie gazociągu. Nie będą one mogły wpływać do amerykańskich portów. Ponadto w Stanach Zjednoczonych mają zostać zamrożone aktywa finansowe firm zaangażowanych w budowę gazociągu.

Będą to na pewno dotkliwe ciosy, jednak niewystarczające do zatopienia całości projektu. Putin odnosząc się do amerykańskich sankcji mówił o możliwości dokończenia prac przez firmy rosyjskie, co jedynie wydłuży oddanie Nord Stream 2 do użytku. Z kolei Angela Merkel kontynuuje linię wepchnięcia projektu w ramy gospodarcze i unika wiązania go z polityką.

Obserwując politykę międzynarodową sąsiadów Polski czasem zdaje się, że już Białoruś jest bliżej unijnych zasad odpowiedzialnego i solidarnego partnerstwa niż Niemcy. To kraj Aleksandra Łukaszenki wielokrotnie w ostatnich miesiącach pokazał, że pieniądze to nie wszystko i podejmował decyzje nieprzychylne dla Władimira Putina. Zrobił to choćby w sprawie stałej obecności wojsk rosyjskich na terenie swojego kraju. Angela Merkel z kolei niebezpiecznie zbliża się do Władimira Putina i tylko jej rychły polityczny koniec może przerwać tę braterską – znaną z czasów ZSRR – miłość.