Celebryci poza kolejnością

111
FOTO: FACEBOOK/KRYSTYNA JANDA

Na całym świecie pierwszeństwo w szczepieniach przeciwko Covid-19 mają ci, którzy poświęcają swoje życie dla ratowania innych. Mowa o lekarzach, pielęgniarkach i całym personelu medycznym. Nie inaczej jest w Polsce, choć z pewnymi wyjątkami. Grupa celebrytów postanowiła pokazać, jak powinno według nich działać państwo i zaszczepiła się niczym w PRL-u „tylnymi drzwiami”.

Jest taki znany skecz kabaretu „Tey”, w którym Bohdan Smoleń i Zenon Laskowik odgrywają scenę z tyłu sklepu i mówią o tym, że jak towar przywiozą, to nie wystarczy dla wszystkich, dlatego będą obsługiwać poza kolejnością. Kogo? „W pierwszej kolejności poza kolejnością – inwalidzi” – odpowiada Smoleń, na co Laskowik mówi „no, artyści”. W drugiej kolejności ciężarne – co Laskowik zmienia na pracowników radiokomitetu…
Choć to kabaret, idealnie pokazywał realia życia w PRL-u. Tymczasem takie same sceny odbyły się kilka dni temu na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Władze WUM poinformowały, że z puli dodatkowych 450 dawek szczepionek, które niezależnie od etapu zerowego szczepień (obejmującego personel medyczny) otrzymał od Agencji Rezerw Materiałowych i które musiały być wykorzystane do końca roku, zaszczepił m.in. 300 pracowników szpitali WUM. Zaszczepiono też grupę 150 osób obejmującą rodziny pracowników, pacjentów będących pod opieką szpitali i placówek WUM, w tym osiemnaście znanych postaci kultury i sztuki, które „zgodziły się zostać ambasadorami powszechnej akcji szczepień”, co okazało się nieprawdą.
O sprawie szczepień celebrytów i polityków na WUM jako pierwsi poinformowali w mediach społecznościowych studenci tej uczelni. Wśród zaszczepionych osób – jak ujawnili studenci – są aktorzy: Krystyna Janda, Andrzej i Maria Seweryn oraz Wiktor Zborowski, piosenkarz i aktor Michał Bajor, a także były premier, obecnie europoseł Lewicy Leszek Miller i dyrektor programowy TVN Edward Miszczak.
Aktorka Krystyna Janda powiedziała w telewizji TVN, że podawała rektorowi Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego profesorowi Zbigniewowi Gaciongowi „listę kolegów, którzy zgodzili się być ambasadorami szczepień”. Wcześniej komisja, powołana przez rektora WUM, oświadczyła, że rektorowi nie zostały przedstawione listy zgłaszanych do szczepień osób i nie znał kryteriów kwalifikacji do szczepień przez Centrum. Do przyjęcia pierwszej dawki szczepionki przyznała się też – w rozmowie z Polsat News – aktorka Maria Seweryn.
„Moi rodzice (Krystyna Janda i Andrzej Seweryn – red.), będąc seniorami, byli na liście osób do zaszczepienia. Ponieważ mój ojciec porusza się o kulach, pojechałam z nim na szczepienie. Nie było nikogo poza nami, pani doktor mnie zaprosiła i powiedziała, że „skoro już pani jest, niech pani wejdzie, jest otwarta dawka. Ja z tego skorzystałam. Nie miałam poczucia, że to nieetyczne, ponieważ zrozumiałam to tak, że dawka się zmarnuje. Jadąc tam, nie myślałam, że mi się to przytrafi” – podkreśliła.
Szczepionkę przeciwko Covid-19 otrzymał także aktor Wiktor Zborowski. Artysta powiedział Polsat News, że na szczepienie zaprosił go Warszawski Uniwersytet Medyczny. „Po prostu zostałem przez WUM zaproszony do pewnej akcji, nie zabiegałem o to. Uznałem, że akcja jest ważna, więc zrobiłem to, choć myślałem, że będę się szczepić w drugiej połowie stycznia. WUM wystosował zaproszenie do teatru, do Krystyny Jandy, teatr to koordynował” – powiedział.
Choć nie jest znana publicznie pełna lista zaszczepionych celebrytów, to na tych, którzy się do tego przyznali, spadła fala krytyki i nie ma się temu co dziwić. Jest natomiast czemu się dziwić jeśli chodzi o osoby, które próbują ich bronić. W obronie Jandy stanął prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak z PO, który napisał swój komentarz na profilu w serwisie społecznościowym: „Gdyby to ode mnie zależało, w pierwszej kolejności zaszczepiłbym honorowych obywateli Miasta Poznania. Naród powinien dbać o swoje elity (…). Artyści są naszym dobrem narodowym. Dajemy im ordery, robimy sobie z nimi zdjęcia (…), a może warto o nich zadbać bardziej konkretnie, póki żyją?” – napisał Jacek Jaśkowiak.

Zdaje się, że pan prezydent Jaśkowiak nie zdołał zauważyć, że Krystyna Janda od dłuższego czasu jest politykiem, a nie aktorką. Znane są jej wypowiedzi porównujące m.in głosujących na Prawo i Sprawiedliwość do prostytutek. Janda była także jedną z sygnatariuszek listu, w którym ludzie kultury apelowali do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie trzech ustaw związanych z sądownictwem. Podczas manifestacji pod Pałacem Prezydenckim, wraz z Mają Ostaszewską i Danutą Stenką, czytała fragmenty konstytucji. Janda wielokrotnie mówiła o zamachu na wolność przeprowadzanym przez Jarosława Kaczyńskiego a dziś pokazała, o jaką wolność jej chodzi. Wreszcie rozumiemy, do jakiej Polski tęskni – ludzi ponad prawem, kraju towarzyszy i kumoterstwa, w którym los zwykłego człowieka nie znaczy nic.