„Chłopcy, przestańcie, bo się źle bawicie!

0
3

a śmierć Adamowicza nie odpowiadają ani jego krytycy, ani jego wielbiciele. Odpowiada morderca. Nie odpowiada za to mowa nienawiści, sytuacja polityczna, Orkiestra Owsiaka, żaden system, spisek, hejt, TVP czy TVN, tylko morderca! Nie szczujmy jedni na drugich! Nie stwarzajmy sytuacji, w której przemoc fizyczna czy słowna czyni z kogoś bohatera! A tak teraz jest! Świat zwariował, stanął na głowie! Dobrze widziane jest zbluzgać prezydenta państwa, opluć przeciwnika politycznego, wylewać pomyje pod internetowymi postami innych.

Miło, grzecznie, merytorycznie, kulturalnie – to teraz znaczy nudno! Musi być agresja, emocja (najlepiej ta zła, bo jest silniejsza), dobrze widziane jest przekleństwo (oooo! dużo przekleństw jeszcze lepiej), ekstremalna sytuacja, trochę golizny albo seksu w tle – tak, to się sprzedaje, to jest nasz współczesny cyrk!

Jak podał „Dziennik Narodowy” za „Gazetą Lubuską”, podczas niedzielnego finału, kiedy zamordowano prezydenta Gdańska, na południowym zachodzie Polski w Zielonej Górze zaproponowano zgromadzonym widzom, jako atrakcyjny sposób zdobycia wsparcia na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy podpalenie (!) dwóch tamtejszych radnych: Roberta Górskiego i Marcina Pabierowskiego. Nie wiem, ilu ludzi chciało podpalić dwóch mężczyzn, fakt, że licytację wygrała żona wicemarszałka województwa lubuskiego Łukasza Poryckiego. Panów ubrano w ognioodporne skafandry i w zamian za wylicytowane 3300 złotych pani Porycka dokonała tego, za co zapłaciła. Czy licytowanie, spalenia, „niby tak na niby”, ale realnie i robienie zabawy z patrzenia na płonącego to nowy standard? A co potem?! Rzucanie lwom na pożarcie?

Gdy pierwszy raz oglądałam „Igrzyska śmierci”, wydawało mi się niemożliwe, żeby w takim kierunku szła nasza cywilizacja! Niemożliwe, żeby ludzie znów chcieli oglądać walkę o przetrwanie, śmierć na żywo, jak przed wiekami w starożytnym Rzymie. A jednak! Nie potrzeba nam wojny, zarazy, ocieplenia klimatu, anomalii pogodowych, najazdu kosmitów – my wybijemy się sami! Ze złości, nienawiści, dla zabawy, z głupoty, bo „możemy”, bo „nam wolno”, bo „nas stać”.

Zlinczujcie mnie, ale moim zdaniem dobrze, że Jerzy Owsiak złożył dymisję z szefowania Orkiestrze. Ta piękna i szlachetna akcja, niosąca tyle dobra, że trudno zliczyć, chyba ugięła się pod hasłem-piętnem „róbta, co chceta”. W niedzielę został zamordowany nie tylko człowiek, ale i idea, dlatego, kiedy padną emocje od erupcji moralnego oburzenia do fali nienawiści, apeli wynoszenia na cokoły i wręczania Nagród Nobla, listów otwartych i zamkniętych kręgów hejterów, histerii od lewa do prawa i przez środek, wolałabym kompetentnie zostać poinformowana o tym, co dalej będzie z wychodzącymi na wolność więźniami, u których zdiagnozowano np. schizofrenię?

Jakie wsparcie dostaną oni, ich najbliżsi, a jak zostanie zagwarantowane bezpieczeństwo nam? Przestańmy grać na emocjach, epatować wzniosłymi gestami i słowami, a zacznijmy w końcu coś racjonalnie robić! Męczy mnie już to bicie piany, wpadanie ze skrajności w skrajność, życie na krawędzi. Róbmy coś z głową! Róbmy z sercem! Ale nie jak kto chce, ale tak by było mądrze i dobrze!

Autor: Beata Wermińska