Cztery podstawowe słowa Polaka

2

Mój kiedyś znajomy Piotr powiedział, gdy jeszcze rozmawialiśmy, że gdyby znał 100 słów w języku angielskim, pracowałby w brytyjskim radiu. Znając go, jestem przekonana, że był pewien, iż dałby radę, gdyż w języku polskim używał niewiele więcej, a nie miał problemów z komunikacją. Jak się okazuje wystarczą tylko cztery słowa, by użyć ich w 350 konfiguracjach i właściwie wyrazić prawie wszystko.

Badacze z uniwersytetów w Łodzi i Wrocławiu przez pół roku zapisywali niecenzuralne wypowiedzi mieszkańców polskich miast i wyszło, że niemałej części społeczeństwa do porozumiewania się wystarczą dwa rzeczowniki i dwa czasowniki. Z łatwością zastępują one dużą część zasobów polszczyzny.
Język polski uznawany jest za jeden z najtrudniejszych w świecie, zarówno w formie mówionej, jak i pisanej. Przyjmuje się, że słownictwo bierne osób wszechstronnie wykształconych i oczytanych może sięgać nawet 100 tysięcy słów. Większość z nas zadowala się bierną znajomością ok. 30 tysięcy słów. Przeciętny Polak czynnie zna, czyli używa w wypowiedziach, kilkanaście tysięcy słów, tak bliżej 10 tys. niż 20. Niektórym za cały słownik wystarczą cztery, by wyrazić złość, zachwyt, współczucie, zdziwienie, a nawet wyznać miłość. Niestety, przeklinają wszyscy. Nie mają tu znaczenia wiek, wykształcenie, majątek, pozycja społeczna czy zajmowane stanowisko. Przeklina ulica, salony, media, szkoła i przedszkola również. Słowo na „k” ponoć jest naszym znakiem rozpoznawczy za granicą.

Wulgaryzmy – w niektórych kręgach społecznych stanowiące nawet 80 proc. używanych słów – dają poczucie przynależności do określonej grupy. Co siódmy Polak włącza wulgaryzmy do swoich wypowiedzi także po to, by coś mocniej i dosadniej wyrazić. Częściej przeklinają mężczyźni niż kobiety, częściej młodsi niż starsi. Z jednej strony przeklinanie uważa się za łamanie zasad dobrego wychowania, a także zachowanie potencjalnie aspołeczne, wrogie wobec innych ludzi i nieeleganckie. Z drugiej język z wykorzystaniem przekleństw wydaje się autentyczniejszy, dzięki czemu jego użytkownicy mogą wydawać się bardziej szczerzy, ale przede wszystkim, ku mojemu wewnętrznemu i zewnętrznemu sprzeciwowi, wulgaryzmy stają się, niestety, coraz powszechniejsze i modniejsze! Nie wiem na ile wiarygodne są badania przeprowadzane w tej kwestii, ale podobno ludzie, którzy przeklinają, są postrzegani jako bardziej wiarygodni i szczerzy. Inne dowodzą, że podejrzani o przestępstwo, którzy są niewinni, w trakcie przesłuchań częściej przeklinają niż osoby słusznie oskarżone. Czy faktycznie zatem osoby prawdomówne używają częściej przekleństw? Jeśli to prawda, znaczy, że jestem winna, fałszywa i łżę jak pies.

Kto w Polsce przeklina najczęściej? Z ankiety, którą przeprowadzono niedawno w pewnym serwisie internetowym, wynika, że najczęściej przeklinający pracownicy to: kierowcy, przedsiębiorcy, lekarze i pracownicy fizyczni, np. hydraulicy i budowlańcy (niestety legendarny szewc nie cieszył się uznaniem w tym zestawieniu). Moje obserwacje dowodzą, że najczęściej przeklinają matki z małymi dziećmi oraz uczniowie szkół podstawowych. Zapewne jedno z drugim ma ścisły związek… Nie wiem, czy tylko ja ostatnio tak mam, ale gdzie nie pójdę, to słyszę jak ludzie przeklinają. Masakra jakaś. Dziś sprzątając grób taty nasłuchałam się tylu przekleństw, że znacznie przekraczają nawet średnią wyznaczoną przez wczesne powieści Masłowskiej. I tak wszędzie, gdzie się nie ruszę, uszy wiedną.
Czy tak muszą wyglądać prawdziwe Polaków rozmowy? Staliśmy się wulgarni jako społeczeństwo i nie ma na to żadnego usprawiedliwienia. Co się z nami porobiło? Bluzgamy nie dlatego, że nam się niechcący wyrywa, tylko dlatego, że się nam podoba. Taka wolność słowa? Wyzwolenie takie? Tak, razi mnie, gdy ludzie w codziennych rozmowach używają wulgarnych słów. Uważam, że homo sapiens stać na więcej. Dla mnie wulgarny język nie jest dowodem wyzwolenia z konwenansów, tylko objawem zdziczenia. Jest czymś, czego fundamentalnie nie akceptuję, ale nie mogę po prostu odwrócić głowy, bo on jest dosłownie wszędzie!
Czy tak jak wyznaczono strefy wolne od palenia, nie można by wyznaczyć stref wolnych od przeklinania? Takich jak place zabaw, szkoły, cmentarze…