Dlaczego bronię Lecha Wałęsę?

1
Przewodniczący Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego Lech Wałęsa w sali BHP Stoczni Gdańskiej im. Lenina, sierpień 1980 FOTO: WIKIMEDIA.ORG

Niedawno przeczytałem wywiad Katarzyny Szewczyk ze Sławomirem Cenckiewiczem pt. "Wałęsa był szantażowany przez bezpiekę”. Nie jest to pierwszy artykuł, którego celem jest podważanie wartości Lecha Wałęsy w oczach Polaków, a także opinii światowej.

Ponieważ nie znałem nazwiska Sławomira Cenckiewicza, postanowiłem się zapoznać z jego biografią. Okazuje się, że urodził się w roku 1971. Sławomir Cenckiewicz uzurpuje sobie prawo do daleko idących sądów nad zachowaniem się ludzi w PRL, kiedy w gruncie rzeczy nie doświadczył terroru, jaki panował w latach mojej i Wałęsy młodości. Kiedy Wałęsa podpisywał umowę w Gdańsku między rządem i robotnikami w roku 1980, Cenckiewicz miał zaledwie 9 lat. W czasie strajków w stoczni w Gdańsku w roku 1970, gdzie zginęło ponad 40 robotników, Cenckiewicza jeszcze nie było na świecie.

WARTOŚĆ WAŁĘSY JAKO BOHATERA ŚWIATOWEGO

Uważam, że obraz Wałęsy można porównać do znaku firmowego Coca-Coli lub firmy samochodowej Ford. Wałęsa jako znak firmowy Polski i wojny Polaków z opresją systemu sowieckiego jest wart przynajmniej miliard dolarów. Wedle informacji dostępnych w internecie wywiad amerykański (CIA), Kongres i amerykańskie związki zawodowe przekazały (zainwestowały) Solidarności kilkaset milionów dolarów, przeliczając na dzisiejszą wartość dolara, czyli pośrednio budowali obraz Wałęsy jako bohatera narodowego i międzynarodowego. Dodatkowe kontrybucje dawały także inne kraje, Watykan, pojedynczy obywatele i firmy na Zachodzie. Ponieważ w reklamie nie można się rozdrabniać, dlatego też pominięto udział Anny Walentynowicz. Na budowę wizerunku Lecha Wałęsy jako bohatera antykomunistycznego pracowało wielu ludzi i wiele państw, które były zainteresowane obaleniem komunizmu na świecie. Najważniejszym krajem były oczywiście Stany Zjednoczone, które skrycie, poprzez CIA, finansowały opozycję w Polsce. Te duże inwestycję amerykańskie i inne, włączając w to izraelski Mosad, zwróciły się wielokrotnie, kiedy komunizm w wydaniu sowieckim upadł.

Nasi rodacy podróżujący po odległych kontynentach, gdy mówią, że pochodzą z Polski, słyszą w odpowiedzi: „Wiwat Wałęsa!”.

Teraz Sławomir Cenckiewicz stara się na wszystkie sposoby podważyć obraz Wałęsy jako bohatera i opisać go jako agenta bezpieki. Czy Cenckiewicz zdaje sobie sprawę z tego, co robi? Tutaj nie chodzi o Wałęsę, ale o obraz Polski jako taki. Polska dzisiaj ma niewielu przyjaciół. Jej obraz i reputacja są podkopywane przez wrogów ze Wschodu, jak i z „globalistycznego” Zachodu. Do tej antypolskiej dywersji dokłada się Cenckiewicz.

Czy Lech Wałęsa był agentem SB, czy też rewolucjonistą, który przyczynił się do obalenia komunistycznego systemu w Polsce, a także w innych krajach, włącznie ze Związkiem Radzieckim? Przeciwnicy Wałęsy mówią o jego kontaktach z SB, że podpisywał zobowiązania współpracy, że brał za to pieniądze; wedle Cenckiewicza był sterowany przez komunistów i z nimi współpracował. Jednak mimo takiej bliskiej współpracy Wałęsy z komunistami system komunistyczny się załamał i należy do historii. Wałęsa bardzo się do upadku komuny przyczynił. Czyli albo sterowanie agentem „Bolkiem” nie było wydajne, albo – co ważniejsze – rządzący w PRL zdawali sobie sprawę, że ich dni są policzone i oddali władzę w ręce opozycji. Ta zaś, nie mając innego planu, oddała ustrój w ręce ludzi Solidarności, a oni nie mając dalszych planów zwrócili się o radę i pomoc do kapitalistów. Wałęsa i jego doradcy w tym uczestniczyli. Czy to dobrze, czy źle, sami możecie ocenić. Polacy i Polska od tamtego czasu mieli 30 lat, aby zrobić poprawki do ugody Okrągłego Stołu. Jeśli tego nie zrobiono, Polacy są chyba sami temu winni.

KTO BRAŁ UDZIAŁ W BUDOWANIU SOLIDARNOŚCI?

Był to niezależny ruch robotniczy, walczący głównie o poprawę bytu materialnego. Ruch ten popierały Stany Zjednoczone w osobie prezydenta Ronalda Reagana, a także Zbigniewa Brzezińskiego, popierał Watykan w osobie papieża Jana Pawła II. Obydwu stronom chodziło o złamanie systemu komunistycznego w Polsce, ale bez konfliktu międzynarodowego między Stanami Zjednoczonymi a ZSRR. Papież natomiast przestrzegał Wałęsę, aby nie doszło do zbrojnego konfliktu między robotnikami i rządem PRL, który pociągnąłby za sobą rozlew polskiej krwi. Amerykanie i inni poparli ruch Solidarności milionami dolarów, a reżim komunistyczny przymknął oczy na fakt, że przez granicę między pomocą żywnościową dla społeczeństwa wysyłano także faksy, sprzęt drukarski i komunikacyjny dla Solidarności. Siła niezależnego związku robotniczego szła w górę, a morale rządu PRL i PZPR – w dół. Nastąpiła demoralizacja sfer rządzących i od strony ZSRR zaczęły się pogróżki, że to musi się skończyć, gdyż zaraza antykomunistyczna może rozlać się na inne kraje bloku sowieckiego. Grożono interwencją zbrojną. Przypuszczam, że w tym momencie zaczęto, poprzez SB, kontaktować się z Wałęsą, aby powstrzymał niekontrolowane strajki, które groziły konfrontacją z milicją i interwencją sowiecką. Wałęsa, przypuszczam, zgodził się z taką oceną sytuacji i robił, co mógł, aby do zbrojnego konfliktu nie doszło. Przypuszczam, że nie on sam podejmował decyzje w sprawie polityki Solidarności w konfliktowych rozmowach z PZPR i MSW. Miał jako doradców ludzi wykształconych. Z perspektywy czasu Wałęsa i jego grupa doradców mieli rację, i społeczeństwo na tym skorzystało, bo nie doszło do rozlewu krwi. Niestety, Sławomir Cenckiewicz, krytykując Wałęsę, tego nie zauważa.

DLACZEGO PRL UPADŁ?

PRL upadł, tak jak upadł ZSRR, z powodu idiotycznej doktryny, narzucającej ekonomii system centralnego planowania, który mafia komunistyczna uznała za bezwzględną konieczność dla utrzymania władzy. Ruch robotniczy Solidarność przyspieszył upadek systemu komunistycznego.

Jeszcze przed umową Okrągłego Stołu mój znajomy, prof. Stephen Dresch z Michigan Technological University, napisał memoriał do władz Solidarności, że aby zapobiec katastrofie przemysłowej, trzeba podzielić się z nomenklaturą, czyli dyrekcją zakładów przemysłowych, wartością tych zakładów. Trzeba też zapewnić aparatowi bezpieczeństwa i oficerom wojska PRL bezpieczne emerytury, co też się stało. Dzisiaj, 30 latach po ugodzie Okrągłego Stołu, wielu ludziom takie rozwiązanie wydaje się niemoralne. Jednym z nich jest właśnie Sławomir Cenckiewicz, który w artykule powiada, że „krytykują mnie ludzie dawnego reżimu, działacze PZPR, agenci, ludzie tajnych służb”. Cenckiewicz się myli. Ja Cenckiewicza krytykuję, chociaż do PZPR nie należałem i nie służyłem w „tajnych służbach w PRL” ani nie byłem agentem innego mocarstwa.

NIECHĘTNI WAŁĘSIE

Być może Cenckiewicz po prostu wyszukał sobie cel dla swej działalności publicystycznej, jakim jest ściągnięcie Wałęsy z pomnika, gdzie go postawiono, nie licząc się z pośrednimi, wielkimi kosztami, które ponosi Polska i Polacy.

Wiadomo, że niechęć do Wałęsy istnieje także wśród części członków byłej Solidarności, którzy po przemianach ustrojowych, jakich się nie spodziewali, stracili pracę oraz szansę na radykalną materialną poprawę bytu. Wałęsa stał się zdrajcą ich nadziei. Ludzie ci uważają, że Wałęsa przyrzekł im socjalizm z tanią kiełbasą, natomiast po zmianach ustrojowych niektórzy ludzie zaczęli zarabiać dużo więcej niż np. górnicy, którzy w komunizmie byli klasą uprzywilejowaną. Wedle tych zawiedzionych, Wałęsa ich oszukał.

Elementem niechęci do Wałęsy stała się także pokojowa Nagroda Nobla – również wśród ludzi wykształconych, którzy nie mogą zaznać spokoju, że Wałęsa, prostak, kaleczący język polski, stał się laureatem Nobla, a nie ktoś z profesorów habilitowanych, poetów lub literatów.

Być może sam Cenckiewicz znalazł się w grupie ludzi, którzy zawiedli się na przemianach ustrojowych. Mimo doktoratu Cenckiewicz, wedle własnej biografii, był bez pracy dwa lata. Może to wtedy wynalazł formułę na własną „sławę”. Cenckiewicz należy do tych ludzi, którzy wysnuwają wnioski z materiałów archiwalnych, tłumacząc innym sprawy z czasów, których sami nie są w stanie zrozumieć, bo ich osobiście nie doświadczyli. Ta metoda argumentacji jest podobna do sowieckiego tłumaczenia Polakom, że „przecież was wyzwoliliśmy”, kiedy poprawnie winno być „żeśmy was (powtórnie) zniewolili”.

Ja rozumiem zachowanie Wałęsy, bo byłem w Poznaniu na Targach Międzynarodowych w roku 1956 czasie krwawego powstania robotników z fabryki Cegielskiego przeciw wojsku w czołgach, siejących z karabinów maszynowych po otwartych oknach poznańskich kamienic. Wałęsa chyba wiedział, do czego są zdolni jego przeciwnicy, i dlatego nie ryzykował powiedzenia: „Pocałujcie mnie w d… towarzysze!”. Mógłby to przypłacić życiem, tak jak przypłaciło życiem wielu robotników w Poznańskim Czerwcu roku 1956, a także w grudniu 1970 w jego gdańskiej stoczni.

***

OD REDAKCJI

Przed tygodniem opublikowaliśmy odmienną ocenę postaci Lecha Wałęsy. Nasz publicysta Przemysław Cebula napisał m.in.: „Zarówno on, jak i jego wypowiedzi co roku podsycają coraz bardziej wątpliwości, czy był on bohaterem tamtych czasów, czy wykorzystanym przez służby bezpieczeństwa prostym elektrykiem…

Chociaż minęło od tamtego czasu 40 lat, to pytań nadal nie ubywa. Wciąż nie wiemy, czemu Wałęsa za wszelką cenę dążył do rozmów z komunistami, podczas gdy odłam „Solidarności”, „Solidarność Walcząca” z Kornelem Morawieckim na czele odrzucała możliwość rozmów i dążyła do pozbawienia ich władzy strajkami czy też manifestacjami. Przez lata widać było, że różnice pomiędzy Morawieckim i Wałęsą w ich ocenie władz komunistycznych i podejścia do przemian w Polsce nie minęły, a o negowaniu tamtych wydarzeń Morawiecki mówił aż do swojej śmierci. Dziś Lech Wałęsa nie dość, że podtrzymuje swoje zdanie, to komunistycznych kacyków, którzy wielokrotnie ciągnęli za sznurki przemocy wobec protestujących, nazywa „przyjaciółmi”. „Los, według mnie, dał nam dwa zadania. Jedno to rozbić stary porządek, który hamował rozwój świata. (…) To było największe w dziejach Polski zwycięstwo, a ono polegało na pokonaniu starego porządku, a jednocześnie wytworzeniu przekonania tych pokonanych, aby przyjaciółmi zostali” – powiedział w 40. rocznicę porozumień sierpniowych Wałęsa”.