Dom niespokojnej starości

706
FOTO: PEXELS.COM

Co jakiś czas Amerykę obiega nagranie wykonane w domu opieki nad ludźmi w podeszłym wieku, ukazujące znęcanie się nad rezydentem przez pielęgniarki lub opiekunów. Krzywdzenie przybiera różnorodną formę – od przyduszania poduszką, uderzania w głowę, policzkowania, kopania, popychania po niepodawanie lekarstw i posiłków.

Niegodne zachowania pracowników wychodzą na jaw dzięki potajemnie instalowanym kamerom przez podejrzewające przemoc rodziny. Nie słychać, żeby wychwytywały je swoimi kamerami jednostki, w których nazwie zawarte jest słowo „opieka”. Najwyraźniej nie są tym zainteresowane, bo pewnie poszłyby z torbami z powodu wypłacanych odszkodowań poszkodowanym i ich bliskim.

Do akcji wkroczył rząd federalny, zarządzając zaznaczanie domów opieki, w których dochodziło do przypadków złego traktowania mieszkańców. Ruch ten oznacza, że na niechlubnej liście może znaleźć się co dwudziesta tego typu instytucja działająca na terenie USA.

Wybór właściwego miejsca dla osoby niemogącej samej o siebie zadbać jest dla najbliższych, głównie dorosłych dzieci, trudny, gdyż nie wiedzą, który ośrodek zapewni dobrą opiekę i traktowanie z godnością. Od października ub.r. pod informacją adresową domu opieki poszukujący znajdą czerwone kółko z białą ręką w środku, co oznacza, że w ciągu ostatniego roku wykryto w nim nadużycia, mogące doprowadzić do pogorszenia się stanu zdrowia rezydenta, lub zaniedbania, które miały podobne konsekwencje. Tu okres ostrzegawczy jest dwa razy dłuższy. Dane są aktualizowane co miesiąc.

Obecnie znaczki widnieją przy około 800 domach spokojnej starości, co stanowi około 5 procent wszystkich tego typu instytucji, będących miejscem zamieszkania 1,4 mln staruszków i niepełnosprawnych dorosłych Amerykanów.

Jeden z nich, w Pensylwanii, obwarowany jest ikoną z czerwonym kółkiem za to, że personel nie zapobiegł bójce dwóch rezydentów z demencją i w wózkach inwalidzkich, co przyczyniło się do śmierci jednego z nich, 95-letniego mężczyzny. W Maryland podobna placówka otrzymała niechlubny znaczek za to, że opiekunowie przez tygodnie nie zgłaszali dyżurnemu lekarzowi narośli na plecach przykutego do łóżka pacjenta.

Dyrekcje domów opieki z furią krytykują pojawienie się ikonek, bo uważają, że potencjalnych klientów mogą wprowadzić w błąd, że w tej czy innej placówce krzywdzi się i nie dba się o rezydentów. Twierdzą, że niesłusznie zaszkodzić mogą reputacji uznanych za wzorowe jednostek i odstraszać rozważających powierzenie im opieki niesprawnych, zniedołężniałych, schorowanych czy wiekowo zaawansowanych pacjentów.

A na czym mają się oprzeć zainteresowane rodziny? Przy braku ujawniania przypadków znęcania się czy pozbawiania właściwej opieki rezydentów, czego placówki nagminnie się dopuszczają i skrzętnie to ukrywają, oznaczenie ikonami tych, które zostały przyłapane na gorącym uczynku, jest jedynym wskaźnikiem, że nie dzieje się u nich dobrze. Oczywiście niektóre mogły mieć pecha i z powodu jednego incydentu trafiają na listę, ale ile jest takich, którym przez lata się udawało?

Co piąty mieszkaniec domu opieki trafiający na pogotowie nie jest tam przywożony z powodu nagłego pogorszenia się jego stanu zdrowia, lecz z powodu obrażeń zadanych przez osoby trzecie lub z zaniedbania. Tak w 2016 r. wykazała analiza roszczeń ubezpieczeniowych przypadkowo wybranych 256 rezydentów domów spokojnej starości, którzy lądowali w szpitalu.

Rose Gochakowski, przebywająca w Brentwood Rehabilitation and Healthcare Center w Danvers w stanie Massachusetts zabrana została do szpitala, gdy rodzina zauważyła na jej ciele rozległe siniaki. Córka powiedziała lokalnej gazecie, że matka wyglądała jakby uczestniczyła w ulicznej bójce. W szpitalu starsza pani przebywała 11 dni, po czym została przeniesiona do innego domu opieki, gdzie zmarła z przyczyny niezwiązanej z pobiciem. Gdy słyszę o takich incydentach, to nie dziwię się nieufności wobec placówek rodzin powierzających opiekę nad seniorami. Coś tu musi być zmienione, bo ciągle będziemy słyszeć o molestowaniu niemogących się bronić i często nawet poskarżyć mieszkańców tych ośrodków.