Donald podpalacz

156
EPA

Wystąpienie byłego premiera a obecnie szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska w dniu 3 maja na Uniwersytecie Warszawskim, było zapowiadane od dłuższego czasu. Jego treść była tajemnicą i choćby jedno zdanie nie mogło wyciec do mediów. Nikt jednak nie wiedział, że Tusk wywoła burzę w swoim kraju nie swoimi rękoma i nie swoimi ustami. 

Od miesięcy politycy i dziennikarze zastanawiali się co powie Donald Tusk 3 maja w Polsce. Jego wykład „Nadzieja i odpowiedzialność. O Konstytucji, Europie i wolnych wyborach” był przez wielu zapowiadany jako “przełomowy” zanim został wygłoszony. Przysłowiowej oliwy do ognia dolewał sam Tusk.  Dziennikarzom w Strasburgu mówił, że podczas wizyty w Polsce będzie miał „coś ciekawego i ważnego do powiedzenia” – “3 maja jest dla mnie też osobiście bardzo ważnym świętem. Tak naprawdę całą swoją aktywność publiczną właściwie zaczynałem od nielegalnych manifestacji czczących rocznicę konstytucji. Myślę, że jest bardzo dużo dobrych powodów, dla których powinniśmy się 3 maja spotkać i powiedzieć sobie parę poważnych słów na temat konstytucji, miejsca Polski w Europie – jest to przecież też rocznica przystąpienia do Unii Europejskiej – i o znaczeniu wolności, i o wolnych wyborach. Widzę same dobre powody, aby właśnie tego dnia spotkać się z zainteresowanymi i szczególnie wszystkich zapraszam na Uniwersytet Warszawski – mówił Tusk. 

Do auli Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie Tusk miał swój wykład przybyło mnóstwo osób. Dla tych, którzy się nie zmieścili się w środku przygotowano telebim na zewnątrz. Wszyscy oczekiwali na słowa Tuska z nadzieją, że powie o swoim starcie w wyborach na prezydenta kraju. Tego nie powiedział, bo na głównego aktora swojego występu wybrał przedmówcę – organizatora wykładu i jednocześnie redaktora naczelnego kwartalnika „Liberté!” Leszka Jażdżewskiego. Ten w niewybredny sposób obraził miliony polaków. W swoim przemówieniu zaatakował kościół katolicki w Polsce. Mówił o „opętaniu przez pieniądze”, „świniach taplających się w błocie” i dywagował, co by było, gdyby „Jezus Chrystus był ponownie ukrzyżowany”. “Kościół katolicki w Polsce, obciążony niewyjaśnionymi wciąż skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy, stracił moralny mandat do sprawowania funkcji sumienia narodu. Ten, kto szuka transcendencji i absolutu w Kościele, będzie zawiedziony. Ten, kto szuka moralności w Kościele, nie znajdzie jej. Ten, kto szuka strawy duchowej w Kościele, wyjdzie głodny. Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa. Gdyby dzisiaj Chrystus został ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, żeby zaganiać pokorne owieczki do zagrody” – mówił Jażdżewski. Dalej było tylko gorzej – “Dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków. Ale rywalizacja na inwektywy i złe emocje z nimi nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi. Trzeba zmienić zasady gry” – mówił Jażdżewski. Po zakończeniu swojego przemówienia Jażdżewski zebrał burzę oklasków a wśród tych, którzy składali ręce by bić brawo byli m.in. prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz czy przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna. Sam Tusk Jażdżewskiego po jego przedmowie poklepał z akceptacją po plecach. 

Do wystąpienia odniósł się w komentarzu rzecznik Konferencji Episkopatu Polski Paweł Rytel-Andrianik, który powiedział, że tego typu wypowiedzi są odbierane jako piętnujące osoby wierzące. „Ze smutkiem widzimy, że wydarzyło się to na polskim uniwersytecie” – zaznaczył rzecznik. Głos w sprawie wystąpienia zabrał także minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin, który wystosował w tej sprawie list do rektora UW Marcina Pałysa. „W imię obrony etosu akademickiego czuję się zobowiązany do przekazania Panu mojego stanowczego przekonania, że brak reakcji ze strony władz uczelni na obrażanie którejś z grup współtworzących polską wspólnotę aksjologiczną stanowi ciemną kartę w historii Uniwersytetu Warszawskiego” – napisał minister w liście. 

Jak informuje portal Niezależna kwartalnik Jażdżewskiego wydawany jest częściowo za pieniądze niemieckiego rządu. Co miał przyznać sam Leszek Jażdżewski pisząc: „«Liberté!» z dumą może oznajmić, że bierze kasę zarówno od Niemców (Fundacja im. Friedricha Naumanna), jak i od Open Society Institute”. „Ten ostatni podmiot to fundacja należąca do słynnego spekulanta finansowego George’a Sorosa” – zaznacza Niezależna.

W ten oto sposób Donald Tusk nie swoimi rękami i nie swoimi ustami znów podzielił Polaków. Czy przemówienie Jażdżewskiego było przypadkiem? W polityce na takim szczeblu nie ma przypadków. Zapowiadane od miesięcy wystąpienie Tuska było dopracowywane do najmniejszego szczegółu. Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że sam Tusk wiedział co powie jego przedmówca. Były polski premier zachował się jak bezczelny przestępca, który w świetle reflektorów z założonymi rękawiczkami dokonał bezpardonowego ataku. Tym razem ofiarą stał się Polscy kościół i Polacy wierzący w Boga.