Gdy nam goście plują w twarz

0
1

I tak właśnie mała historia zatoczyła koło. Mała, bo rok temu wszyscy rozgrzani do czerwoności broniliśmy lub atakowaliśmy ustawę IPN, która wprowadzała szereg sankcji, między innymi za używanie kłamliwego i niesprawiedliwego zwrotu: „polskie obozy zagłady”. Zapisy zniwelowano pod wpływem opinii publicznej, a przede wszystkim z powodu nacisków z kilku krajów i środowisk. I po co nam to było, chciałoby się zapytać!?

Kolejny raz odczuliśmy na własnej skórze, że trzeba się szanować, bo nikt inny za nas tego nie zrobi, że trzeba zdecydowanie i ostro reagować na oszczerstwa, które latami staraliśmy się grzecznie łagodzić, prostować i tłumaczyć w imię „świętego spokoju”, czyli błędnie pojmowanej dyplomacji na kolanach. Brak efektów takiego działania nic nas nie nauczył. Nasi przedstawiciele na konferencji tylko kładli uszy po sobie, gdy nas znieważano, udając, że nic się nie stało…

Smutne to i tragiczne! Prawdziwym gorzkim policzkiem dla Polaków, gospodarzy konferencji, było wstąpienie jednego z zaproszonych gości, Mike'a Pompeo, który ubeka Franka Blaichmana, odpowiedzialnego za zamordowanie żołnierzy Armii Krajowej, przedstawił jako żydowskiego bohatera walczącego z nazizmem! Ten sam polityk upomniał się też o zwrot przez Polskę majątków spadkobiercom pomordowanych Żydów. Zakwestionował tym samym umowę polsko-amerykańską z 16 lipca 1960 r., zgodnie z którą rząd USA wziął na siebie wszelkie roszczenia obywateli amerykańskich. Ale w czyim imieniu występował? Ktoś wie?

Jakby tego było mało, za gościnę „pięknie” podziękowała Andrea Mitchell, doświadczona, utytułowana dziennikarka telewizyjna, ważna postać NBC News w Waszyngtonie. Nie młódka jakaś, której mogło się coś poplątać czy wymsknąć, ale stara wyga, która niejeden garnitur zębów zjadła w tym fachu. Otóż ta gwiazda dziennikarstwa w relacji na cały świat powiedziała, że wiceprezydent USA i jego małżonka odwiedzą dawne getto warszawskie, gdzie w czasie powstania w 1943 r. Żydzi „przez miesiąc walczyli przeciwko polskiemu i nazistowskiemu reżimowi”!

Mało tego, Muzeum Historii Żydów Polskich nazwała „muzeum getta”, czyli muzeum, które jest pomnikiem ukazującym wiele wieków życia Żydów w Polsce, ograniczyła do miejsca pamięci śmierci i mordu tego narodu! Czy to inicjatywa, pomysł na hit samej Mitchell? Jak uważacie?

Moim, blondynkowym, zdaniem to nie przypadek, że jednego i tego samego dnia, gdy mamy ważną, światową konferencję na temat konfliktu bliskowschodniego i gdy oczy opinii publicznej są skierowane na Warszawę, padają takie kłamstwa i zniewagi. To część od dawna uprawianej dezinformacji, element świadomej i celowej polityki. Niestety, w dużej mierze sami jesteśmy sobie winni, bo przez lata pozwalaliśmy sobie iść na ustępstwa w języku, nazewnictwie, w relatywizowaniu odpowiedzialności i przesuwaniu jej coraz to bardziej w kierunku Polaków. Zamiast mówić o Niemcach byli hitlerowcy, faszyści, jacyś nieokreśleni naziści, teraz budzimy się z „polskim i nazistowskim reżimem”!

Przełknęliśmy żabę, gdy prezydent Barack Obama podczas uroczystości nadania Medalu Wolności Janowi Karskiemu rzucił tekst o „polskich obozach koncentracyjnych”, przełkniemy i to, tylko czy teraz nie przydałaby się ta znowelizowana pod naciskami ustawa IPN, by móc na mocy wyroku sądowego ukarać sprawców – samą Mitchell i jej redakcję NBC? Tym bardziej że według badań Eurobarometru z 2018 r. Polacy uważają, że za dezinformację w sprawie Holokaustu odpowiadają: w 49 proc. – dziennikarze, w 40 – władze, a w 25 proc. – sami obywatele.

Autor: Beata Wermińska