Gdy spotkamy się w niebie

89
FOTO: EPA

Każdego roku, gdy zapalam znicze na grobach moich bliskich, męczy mnie myśl, że jestem tu niepotrzebnie, że przecież tej osoby tam nie ma! W tym roku odszedł człowiek bardzo bliski memu sercu, mówiłam mu, że wróci do mnie każdym promieniem słońca, każdym atomem tlenu i będzie wszędzie i zawsze. I tak to czuję...

Gdy miałam 4 lata, zginął mój tato. Pamiętam pytania, czy brakuje mi taty? Oczywiście, że fizycznie tak, ale jednocześnie czułam, że jest. Wtedy, gdy w listopadowy zimny dzień widziałam trumnę zasypywaną szarym piaskiem, zagnieździła się we mnie jakaś pewność, że on jest i zawsze będzie. Dlaczego miałby być gdzieś tam, skoro ja, jego córka, jestem tu?! A może tajemnica śmierci to bycie i tam, i tu? Chcemy wierzyć, że człowiek to coś więcej niż materia. Bóg stworzył nas z ziemskiego prochu i tchnął dech życia. Po śmierci następuje proces odwrotny – ciało obraca się w proch, a duch wraca do Stwórcy. A potem? Co jest potem?

W zależności od kultury i wyznania wygląda to różnie, ale jednocześnie bardzo podobnie. Dla Indian, rdzennych mieszkańców Ameryki, śmierć nie jest końcem życia, ale przejściem z jednego stanu w inny, tak samo realny, choć nie dla wszystkich taki sam. Plemię Lakota głęboko wierzy, że przejście w doskonalszy stan egzystencji sprawi, iż dusza będzie mogła pomagać potem swoim krewnym radą, a także ich bronić. Gdziekolwiek trafiają Indianie, zawsze jednak po tamtej stronie jest dobrze. Z kolei raj muzułmanów jest pełen przyjemności, przepychu i wszelakiego dostatku. Nie ma potrzeby snu, który – według słów Mahometa – jest siostrą śmierci, dlatego cały czas spędzany jest na spełnianiu marzeń i nikt nie chce opuszczać tego cudownego miejsca. Judaizm, podobnie jak chrześcijaństwo, zakłada się istnienie nieśmiertelnej duszy, która po śmierci ciała staje przed Sądem, gdzie jest oceniana za swoje dobre i złe uczynki. Niektórzy rabini dopuszczają przejście duszy po śmierci do innego wcielenia, ale inaczej niż w buddyzmie i hinduizmie, nie obciąża jej karma poprzedniego życia.

Starożytni Egipcjanie, podobnie jak Chińczycy, wierzyli, że po śmierci ciało i dusza pozostają razem, dlatego na drogę w zaświaty wyposażali swoich bliskich we wszystko, co było im bliskie i mogło być potrzebne, a także wkładali wiele wysiłku, by ciało zostało w jak najlepszym stanie. Tak powstawały luksusowe bramy – pomniki, piramidy czy podziemne mauzolea – pomiędzy światami. Aborygeni wierzą, że po śmierci dusza wędruje i spoczywa w świętych przedmiotach – czuringach, które zostawili przodkowie żyjący na ziemi w pradawnej Epoce Snu. Dusza spoczywa tam i śpi, bo dla rdzennych Australijczyków nie ma życia po śmierci, nagrody i kary. Niektóre australijskie wspólnoty wierzą, że dusza wysyłana jest w podróż na Wyspę Zmarłych i jeśli pamięta odpowiednie obrzędy, wstępuje tam do świata niebios. Jeśli nie, może się zatracić i zagubić. Starsi ze społeczności Kulim opowiadają również, że niegdyś “Człowiek-Księżyc” potrafił zatrzymać dusze w ciele i wskrzeszał zmarłych za pomocą eliksiru nieśmiertelności.

Również w większości krajów Afryki śmierć nie jest ostatecznym końcem ludzkiego życia. W ludowych wierzeniach człowiek po śmierci kontynuuje swe życie, tyle że już w innej postaci. Może być łącznikiem między światami, albo może dalej uczestniczyć w jej życiu swojej rodziny w duchowej postaci.

FOTO: EPA

Stare hawajskie wierzenia mówią, że dusza po śmierci dokonuje wyboru co do swojej przyszłości. Sama decyduje gdzie, w jakiej rodzinie powróci. Wówczas zna całą swoją przyszłość. W chwili narodzin zapomina, ale czasem ma przebłyski tego, co będzie (intuicja), albo wrażenie, że to już było (deja vu). Na niektórych wyspach wierzy się, że zmarli czuwają nad żywymi i posiadają niedostępną nam moc. A że mogą się z nami komunikować jeśli chcą, stąd na Hawaje pielgrzymują z całego świata ci, którzy pragną nauczyć się rozmów ze zmarłymi. Trochę podobnie uważają Eskimosi, wierząc, że dusze zmarłych powracają w nowonarodzonych dzieciach, które przychodzą na świat w wiosce po ich śmierci. Dlatego nadając imię noworodkowi usiłowano odgadnąć, który ze zmarłych przodków mógł się w niego wcielić. Mongołowie, którzy tradycyjnie pozostawiali zwłoki dla dzikich zwierząt, wierzyli, że to, jak szybko zostanie zjedzone, jest dowodem, jakim człowiekiem był za życia zmarły. Dusza zaś krąży wokół ciała, szukając kolejnego wcielenia. Nim to się jednak stanie, często bywa zagubiona i nie wie, czym jest dobro ani zło, dlatego nieświadomie może skrzywdzić swoich bliskich.

Najbardziej atrakcyjna jest jednak koncepcja kreowana przez niektórych filozofów, że dusza wędruje po śmierci tam, gdzie żywy człowiek sobie wymyśli. A gdzie jest dusza tych, na których grobach przed kilkoma dniami paliliśmy znicz i układaliśmy wiązanki kwiatów? I czy “będziesz znał moje imię, gdy spotkamy się w niebie”?. To największa tajemnica, którą pozna kiedyś każdy z nas…