Gdzie ci liderzy, prawdziwi tacy…

5

Jeśli jedność i siłę narodu mierzyć według popularności ich liderów, zarówno tu, w Ameryce, jak i w znacznej części świata, jesteśmy głęboko w pewnej – cenzurą dla prasy objętej – otchłani. Patrząc na horyzont politycznego porządku, nikt specjalnie nie wybija się ponad smutną szarą normę. Może gdzieś w oddali widać łysinę Putina, uważanego przez znaczną część swojego społeczeństwa za twardego lidera, wojującego o dobro wielkiej Rosji. Skąd ten międzynarodowy marazm?

W historii ludzkości dawno chyba nie było takiej stagnacji, by w każdym zakątku świata społeczeństwa – tak pasywnie i z tak dużą dozą niezadowolenia ze swoich przywódców – demokratycznie miały wszystko gdzieś. Przypadek? Czy bliżej nam nieznany, zaplanowany chaos?

Pobudzając do dyskusji, zadam Państwu pytanie: kto bez wahania wymieni prawdziwego lidera Polaków ostatnich dekad, lidera, za którym znaczna większość narodu stanęłaby murem. Lech Wałęsa? Swojego czasu mógłby ubiegać się o takie miano, coś jednak poszło nie tak, trzeba będzie czekać kolejne dziesiątki lat, by historia wydała prawdziwą ocenę. Lech Kaczyński? Trudno oceniać jego sylwetkę, wiadomo jednak, że w danym mu czasie całego narodu nie porwałby za sobą. Grzecznościowo ominę innych. A kto w Europie? A kto na świecie? A kto w Polonii?

W USA sprawy wcale nie mają się lepiej. Od czasów Kennedy'ego, może trochę Reagan? Clinton, Bush na pewno nie. Zapewne o tytuł lidera ubiegać nie może się obecnie rządzący Barack Obama – z notowaniami historycznie najniższymi – zwłaszcza teraz, gdy wręcz oficjalnie zaczyna się dyskusja o jego impeachmencie. Ostatnio niezbyt pochlebną prasę ma nawet w bastionie demokratów – Nowym Jorku. Michael Goodwin na łamach „New York Post” pisze, że Obama doprowadza kraj do ruiny. Do politycznej walki włączył się nieco ostrzej kanał telewizji Fox News, gdy słowami sędziny Jeanine Pirro zasugerował rozpoczęcie procedur usunięcia Baracka Hussaina Obamy ze stanowiska prezydenta USA. Nadany w ostatni weekend program telewizyjny z wystąpieniem sędziny Pirro brzmiał bardziej jak odezwa do narodu niż jak telewizyjny program publicystyczny. Choć Fox News znany jest z prorepublikańskich, konserwatywnych poglądów, dawno nie słychać było na tym kanale tak daleko idących oskarżeń.

Jak w programie „Sprawiedliwość z sędziną Jeanine” stwierdziła prowadząca: „Jest pewna linia zaufania pomiędzy prezydentem a ludźmi, którym przewodzi. Kiedy lider przekroczy tę linię, ludzie, z których czerpie swoją siłę i zaufanie, mają niezaprzeczalne prawo by go usunąć”. Mogą Państwo być za lub przeciw temu, co sędzina Pirro powiedziała, jednak zakładając, że mówi to bez podtekstu politycznego, jej wystąpienie w jednym z głównych opiniotwórczych kanałów nie mogło spodobać się demokratom.

„(…) Barack Obama po raz kolejny stawia nas [Amerykę] w poważnym zagrożeniu. Tym razem decydując się na wymianę człowieka, którego własni koledzy z batalionu nazywają dezerterem, który samowolnie opuścił swój oddział podczas operacji wojskowych (co samo w sobie, jest karalne śmiercią), w zamian za pięciu najgorszych z możliwych terrorystów talibanu”. Wymiana ta zaskoczyła nawet demokratów w Kongresie i na poparcie tego w programie „Justice with Judge Jeanine” przytoczona jest wypowiedź demokratycznej kongresmanki Diane Feinstein, która jasno mówi o działaniu prezydenta niezgodnym z prawem.

Czy amerykański żołnierz był tylko wymówką, by uwolnić pięciu najgorszych wojowników, którzy są odpowiedzialni za masowe egzekucje, obcinanie głów swoim wrogom, nawet dzieciom – pyta sędzia Pirro. – Oni nienawidzą Ameryki i wszystkiego co z nami się kojarzy, i pan, panie prezydencie, uwolnił ich wiedząc, że wrócą do aktywnej walki z nami. Panie prezydencie, pan ich nie uwolnił, pan spuścił ze smyczy naszych najgorszych wrogów”. Emocjonalny atak na urzędującego prezydenta Stanów Zjednoczonych kończy się mocną konkluzją ze strony prowadzącej Jeanine: „To wszystko sprowadza się do faktu, panie prezydencie, że negocjowałeś z terrorystami, łamiąc tym samym prawo, które sam podpisałeś. Pokazałeś terrorystom, że mogą grać o swoje, porywając Amerykanów. W całej historii naszego kraju nigdy nie było przypadku, byśmy wymieniali masowych morderców na dezerterów. Panie prezydencie, pan niszczy ten kraj, potyka się na prawach, które przysięgał pan bronić. Nie jesteś prawdziwym naczelnym dowódcą. W przeszłości stawiano w stan oskarżenia parlamentarnego prezydenta za seks ze stażystką, pana działania są znacznie gorsze. Żądajmy impeachmentu”.

Oczywiście wytężona walka polityczna przy tak niskich notowaniach prezydenta nie dziwi, zastanawia jednak jak daleko posuną się przeciwnicy polityki Białego Domu i jak mocny jest jego establishment, czy zatrzęsą się fundamenty? Czy Barack Obama ma tak dalece idącą władzę, by bez większej szkody dla swojej polityki przyjmować ataki podobnego kalibru?

I wreszcie, co z klasą polityczną w Stanach, w Polsce i na świecie? Gdzie te orły, sokoły, herosy? Co z prawdziwymi liderami, choćby w polonijnych organizacjach? Miałkie to jakieś, takie… nijakie.

Oryginał programu można zobaczyć tu: www.foxnews.com/on-air/justice-jeanine/index.html

Autor: LESZEK SADOWSKI