Hejt, hejt i jeszcze raz hejt!

58
FOTO: PEXELS.COM

Hejt rodzi się z frustracji, zaniżonego poczucia wartości, chęci odwetu za prawdziwe albo urojone krzywdy, z zawiści, nudy, bezkarności. Szukamy słabszego, by na nim odreagować. Dotychczas żyłam w przekonaniu, że hejterzy to albo sfrustrowani, skarlali moralnie złośliwcy, reperujący swoje upadłe ego przez dogryzanie innym i ubliżanie im w sieci, albo całkiem fajni ludzie, którym ktoś wyjątkowo dopiekł w danej chwili i muszą znaleźć swojego chłopca do bicia. Nigdy, nawet w najczarniejszych snach, nie przyszłoby mi do głowy, że hejt to praca, na pełny etat, i to na najwyższym szczeblu…

Gdy podczas kwietniowego strajku nauczycieli czytałam rzeki pomyj i doły szamba wylewane na tę grupę zawodową, przeraziłam się ich rozmiarem. Tłumaczyłam sobie naiwnie, że wielu ludzi po prostu ma przykre wspomnienia szkolne albo zupełnie nie ma pojęcia, jak wygląda praca w szkole. Przypomniałam sobie też, że przecież podczas strajku lekarzy było podobnie. Ale dopiero afera hejtowa w Ministerstwie Sprawiedliwości otworzyła mi oczy. Hejt ma zadziwiającą cechę – jest niezwykle skuteczny! Hejt to broń. Hejtem można wzniecać rewolucje i obalać rządy, a co dopiero zadusić strajk czy zniszczyć człowieka…

Hejt jest jak narkotyk. Znieczula i pobudza do działania jednocześnie. Po pierwszym razie ma się ochotę na następny i następny, bo to tak fajnie rozładować napięcie wewnętrzne, stres, dowalić komuś, bo przecież nas też życie po głowie nie głaszcze. Hejt zmienia percepcję. Sprawia, że zaczynamy innych ludzi postrzegać jako wrogów, odczłowieczamy ich w myślach, stają się tylko zwierzyną łowną czy tarczą strzelniczą. Hejt to współczesny sport. Hejter czuje się zwycięzcą, jeśli znokautuje kogoś w sieci, gdy powali go na łopatki i pozbawi chęci walki, obrony czy nawet życia…

Hejt jest siłą – jak tornado, tajfun, tsunami. Nie ma ograniczeń, bo działanie pozbawione hamulców jest jego istotą. Nie ma wątpliwości i rozterek. Energię czerpie z cudzego bólu, wstydu, upokorzenia. Tak łatwo wbić teraz słowem miecz w serce. Tak łatwo wykrzywić usta literami. Tak łatwo kilkoma zdaniami obedrzeć człowieka z godności, utaplać w błocie, obrzucić fekaliami. Za łatwo…

Hejt to nie jest żaden nowy wynalazek, jakieś ostatnio zrodzone zjawisko, hejt był zawsze – funkcjonował jako plotka, tajemnica poliszynela, a teraz dzięki „cudownej” anonimowości ta rzeka pogardy i nienawiści wylewa się z klawiatur i zalewa nas jak potop.

„Podły, parszywy naród, nic im się nie należy” – między innymi taki wpis o Żydach umieścił w internecie anonimowy użytkownik jorry123. Ponieważ komentarzy publikowanych z tego samego konta było dużo więcej, a doniesienie w sprawie złożyła jedna z mieszkanek Wrocławia, sprawą zajęły się służby. Okazało się, że autorem Jarosław Dudzicz, jeden z sędziów, który wiązany jest również z grupą „Kasta”, która zajmowała się „oczernianiem sędziów sprzeciwiających się zamachowi na wymiar sprawiedliwości”…

I na koniec – hejt jest legalny. Legalne jest też zatrudnianie ludzi do tworzenia memów, pisania niepochlebnych komentarzy, wyśmiewania oponentów politycznych. Niewykonanie prawomocnego wyroku Sądu Najwyższego też jest…