Hollywood chce zburzyć polski most

185
Most kolejowy nad Jeziorem Pilchowickim FOTO: WIKIPEDIA.ORG

Od kilku dni krąży w sieci informacja, że w Polsce będzie kręcona kolejna część filmu akcji z Tomem Cruise'em "Mission: Impossible". Super! – pomyślałam od razu, przecież to bardzo miłe, gdy gwiazdy tej miary przyjeżdżają do naszego kraju, gdy docenia się piękno naszych plenerów czy urok miast i miasteczek.

Nie pierwszy to też raz Hollywood zawitałoby Polski. Steven Spielberg kręcił u nas dwa razy. Pierwszy film to „Lista Schindlera” z Liamem Nessonem w roli głównej. Film Spielberga opowiada prawdziwą historię niemieckiego przemysłowca ratującego Żydów przed niemiecką eksterminacją. Do wydarzeń tych doszło w Krakowie i tam prawie w całości został nakręcony; między innymi w Fabryce Naczyń Emaliowanych Oskara Schindlera przy ulicy Lipowej, na krakowskim Starym Rynku, dworcu kolejowym Kraków Główny, moście Józefa Piłsudskiego czy w Kamieniołomie Libana przy ulicy Za Torem. Na ekranie często pojawiają się również ulice Poselska, Ciemna czy Szeroka, podczas niektórych sekwencji w tle dostrzec można zarys budynków Starej Synagogi czy synagogi Remu. Nic nie ucierpiało podczas powstawania filmu, a to bardzo ważna kwestia.
Co ciekawe, to polski reżyser Roman Polański pierwotnie miał kręcić „Listę Schindlera”, ostatecznie jednak odmówił. Temat holokaustu podjął w „Pianiście” z Adrienem Brodym, który wcielił się w postać wybitnego polskiego pianisty żydowskiego pochodzenia Władysława Szpilmana. Polański dramat wojenny kręcił w niemieckim studiu Babelsberg, w Łodzi, w podwarszawskiej Kobyłce i Rembertowie, ale także, i może przede wszystkim, w Warszawie. Widzimy więc Krakowskie Przedmieście, okolice Polskiej Akademii Nauk, skwer Tarasa Szewczenki, ulicę Instalatorów (filmowy Umschlagplatz) i zakątki warszawskiej Pragi. Wzdłuż ulic Stalowej i Małej na nowo wzniesiono mury warszawskiego getta.
Oscarowy format to kolejny nakręcony w Polsce, tym razem w Lublinie, film, czyli „Lektor”. W główne role wcielili się Kate Winslet oraz Ralph Fiennes. W Państwowym Muzeum na Majdanku nakręcono w nim sceny, których akcja rozgrywała się w jednym z obozów zagłady na terenie Francji. Władze muzeum nie zgodziły się na zamknięcie przybytku w czasie kręcenia, toteż ekipa cierpliwie przerywała pracę za każdym razem, gdy pojawiali się zwiedzający. Całość honorarium muzeum przeznaczyło na konserwację zabytków.

Do Polski dwukrotnie prosto z Hollywood przyjechał Steven Seagal, ikona kina akcji. „Cudzoziemca” otwiera scena zmiany warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza na warszawskim placu Piłsudskiego, oprócz tego film kręcony był w Pałacu Myślewickim, w Łazienkach Królewskich i na Starym Mieście. Finał filmu rozgrywa się zaś w Twierdzy Modlin. Do Warszawy aktor powrócił rok później na plan produkcji „Poza zasięgiem”. W filmie widzimy Pałac Kultury i Nauki, warszawską Starówkę oraz Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego. Scena finałowa zaś rozgrywa się w barokowym gmachu głównym Politechniki Warszawskiej.
Kolejną hollywoodzką gwiazdą w Polsce był Russell Crowe. Akcja filmu „Dowód życia” toczy się między innymi w Czeczenii, którą odgrywa tu Polska, widzimy „amerykański” poligon w Biedrusku pod Poznaniem, a ruiny kościoła Ścięcia św. Jana Chrzciciela w Chojnicy na potrzeby filmu przerobione na czeczeński meczet. Dodatkowo ekipa filmowa wynajęła od polskiej armii wozy bojowe – czołgi PT-91 Twardy, transportery opancerzone oraz śmigłowiec Sokół. Za wszystko bardzo dobrze zapłacono i nic nie zniszczono.
W Polsce – w cudownych, zapierających dech w piersiach krajobrazach Puszczy Białowieskiej, Sudetów, Jeziora Siemianowskiego, Gór Stołowych, przy wodospadzie Kamieńczyka i w labiryncie Błędne Skały – kręcono zdjęcia do baśniowej „Opowieści z Narni”. To w naszej Łodzi zakochał się też David Lynch.

Zaczęłam Stevenem Spielbergiem i jego filmem skończę pozytywną listę filmów kręconych w Polsce. Most szpiegów z Tomem Hanksem w roli głównej to thriller szpiegowski z zimną wojną w tle. Reżyser do planu zdjęciowego wybrał w naszym kraju głównie plenery Wrocławia, którego ulice zagrały rolę zniszczonego wojną wschodniego Berlina z początku lat 60. ubiegłego wieku. Podniszczone elewacje kamienic Mierniczej, Ptasiej oraz Kurkowej dostrzec można już w samym zwiastunie nominowanego do Oscara filmu.
Teraz ekipa z Hollywood dla swojego filmu ma zamiar wysadzić urokliwy, metalowy most w Pilchowicach, który lada moment ma być wpisany na listę zabytków. Most jest obiektem nieczynnej od 2016 roku linii kolejowej nr 283 Jelenia Góra – Lwówek Śląski. Kontrowersyjną wypowiedzią w sprawie tego obiektu zasłynął już minister Lewandowski: „W sztuce i kulturze ta wartość powstaje tylko wtedy, jeśli jest relacja między obiektem kultury a człowiekiem. Jeśli więc obiekt jest nieużytkowany, niedostępny, to nie ma takiej wartości. Więc to nie jest zabytek”. Dobre prawda? Czyli staliśmy się już krajem trzeciego świata, gdzie każdy może przyjść, zapłacić, zburzyć, zniszczyć, zaorać jak mu się podoba?