Incydent w Binghamton, NY

13

Emigrant z Wietnamu zastrzelił 13 osób i siebie. Tylko w marcu tego roku doszło w Stanach Zjednoczonych do czterech podobnych incydentów, w których łącznie zaginęło 27 osób.

Emigrant z Wietnamu zastrzelił 13 osób i siebie, ciężko zranił cztery inne w mieście na północy stanu Nowy Jork. Tylko w marcu tego roku doszło w Stanach Zjednoczonych do czterech podobnych incydentów, w których łącznie zaginęło 27 osób oraz sami zamachowcy – albo zastrzeleni przez policję, albo zabijając się.

W komentarzach słusznie zwraca się uwagę, iż łatwy dostęp do broni palnej powoduje tak tragiczne skutki. W każdym z tych i innych licznych, a podobnych przypadkach, uzbrojeni napastnicy kierują swój gniew, frustrację, napad nienawiści na przypadkowe osoby i one stają się ofiarami tego chwilowego lub trwałego obłędu.
Od tego rodzaju szaleńców nie sposób się obronić. To są koszty masowych społeczeństw, osamotnienia w tłumie, niezbędnej tolerancji dla inności, ochrony ludzkiej prywatności. W takich warunkach frustracje ludzkie dojrzewają niezauważalnie, aż jakiś – zwykle drobny incydent powoduje napad niepohamowanej agresji. I potem ludzie się dziwią, że "taki spokojny człowiek" mógł popełnić ów czyn, albo opowiadają, iż od dawna zauważano niepokojące oznaki paranoi.
Na pewno w wielu sytuacjach można by uniknąć licznych ofiar, gdyby nie łatwość zdobycia broni w tym kraju, gdyby nie kultura przemocy w przemyśle rozrywkowym – najogólniej pojętym, łącznie z grami komputerowymi, gdyby nie swoista mitologizacja, kult broni palnej jako wspaniałego narzędzia rozwiązywania wszelkich konfliktów, jako instrumentu cywilizacji zwłaszcza amerykańskiej. To przy pomocy pistoletów i karabinów podbito Dziki Zachód, wprowadzono tam ład i porządek, zaprowadzono prawo. Apele i starania o zmianę prawodawstwa w tym kraju napotykają na potężny opór ze strony przemysłu, handlu i organizacji strzeleckich oraz myśliwskich z National Rifle Association na czele. Sam fakt, że taki sprzeciw jest wciąż skuteczny, podczas gdy, na przykład, równie wpływowy przemysł tytoniowy praktycznie przepędzono z USA, dowodzi społecznego poparcia dla zachowania dostępu do broni oraz swoistej obojętności, bądź zgoła niezgody dla powszechnego spożycia papierosów.
Krytycy apelów o ograniczenie dostępu do broni trafnie zwracają uwagę, iż tego typu napastnicy są zwykle bardzo pomysłowi w swym szaleństwie i zazwyczaj przygotowują się do swych ataków długo i starannie. Jeśli więc chcą zdobyć broń, zawsze znajdą drogę. Poza więc nielicznymi przypadkami nagłego napadu furii, gromadzą broń zawczasu. Wreszcie z braku pistoletu czy karabinu mogą posłużyć się innym narzędziem (np. samochodem) do przeprowadzenia swych zamachów.
W Binghamptom agresorem był imigrant. Zwiększone w takich sytuacjach poczucie samotności, odrzucenia, nieprzystosowania, subiektywne wrażenie wrogości tego świata skumulowały się w niebezpieczną mieszankę, która wybuchła pewnego dnia.

CK

Autor: CK