Izolatka

214

Jeżeli za czyny przestępcze trafia się do więzienia, to jakie kary czekają na osadzonych, którzy coś przeskrobali za kratami? Ich lista jest długa – od nieotrzymywania korespondencji, wstrzymania odwiedzin rodziny po skrócenie spaceru, uniemożliwienie ćwiczeń fizycznych czy odebranie książek. Jest jeszcze jedna, niechlubna, co z góry podkreślam, kara: izolatka, zwana również odosobnieniem lub całkowitym odizolowaniem.

Co to za stwór? Czemu służy i jakie, jeżeli w ogóle takie są, daje korzyści? Więzień trafiający do pojedynczej celi, w której nie ma okna, przebywa w niej około 22-23 godzin na dobę, pozostała godzina czy dwie to czas na kąpiel i wyjście na betonowe podwórko, gdzie nie można wykonać więcej niż kilka kroków. Rzadko otrzymuje pozwolenie na telefony do rodziny i niebezpośredni kontakt (oddzieleni są szybą) z nią w czasie jeszcze rzadszych wizyt. Otrzymuje bardzo ograniczoną opiekę medyczną i psychiatryczną czy rehabilitację, ma limitowany materiał do czytania i minimum rzeczy osobistych. Poddawany jest torturom: celowemu pozbawianiu snu, stale świecącemu ostremu światłu, ekstremalnie krańcowym temperaturom, zastraszaniu, seksualnie wulgarnym wyzwiskom i garści innym form poniżania.

Gdyby ktoś sądził, że te wszystkie wymyślne sposoby maltretowania człowieka mają miejsce w krajach dyktatorskich czy komunistycznych, będzie w błędzie. To atrybut więzień w demokratycznej Ameryce. Obecnie w granicach USA około 80 tysięcy więźniów przetrzymywanych jest w odosobnionych celach. W gronie tym są nie tylko mężczyźni, ale także kobiety i dzieci. Liczba ta jest szacunkowa i pochodzi sprzed dziesięciu lat – według wszelkiego prawdopodobieństwa teraz wzrosła, i to znacznie. Więźniowie trafiają do izolatek na długie miesiące, a nawet lata, ale są też przypadki, kiedy spędzają w nich ponad ćwierć wieku. Jak wielce jest to okrutna kara, wpływająca na psychikę osadzonego, niech świadczy fakt, że ONZ uważa, iż przetrzymywanie w izolatce powyżej 15 dni jest torturą.

Jakich czynów dopuszczają się więźniowie, że lądują w celi odosobnienia? Głównie trafiają doń za podejrzenie o przynależność do więziennego gangu, choć nie ma dowodów, że łamią jakiekolwiek przepisy, za bójki ze współwięźniami i spowodowanie szkód materialnych, jak również za niestosowne odnoszenie się do strażników. Ale też za błahostki, typu przyłapanie na posiadaniu paczki papierosów.

Bezsensowne stosowanie izolatki i jej upowszechnienie doprowadziło do protestów więźniów największego systemu penitencjarnego w kraju – Kalifornii. Od 2011 roku tysiące z nich prowadziło strajk głodowy, który zwieńczył sukces. W ub. miesiącu podpisano porozumienie z Centrum Praw Konstytucyjnych, które występowało w imieniu osadzonych. Stan Kalifornia zgodził się na wypuszczenie z izolatki tysiąca pensjonariuszy i przetrzymywanie ich w zwykłych, wieloosobowych celach. W chwili złożenia pozwu w 2012 roku 500 osób z tej grupy przebywało w odosobnieniu ponad dziesięć lat. Jednak najbardziej znaczącym punktem ugody jest zaprzestanie bezterminowego umieszczania skazanych w tego typu pomieszczeniach. Długo oczekiwana reforma obniży o ponad połowę obecną populację więźniów izolatek w stanie, która wynosi 2800 osób.

Przy tak wielkiej liczbie więźniów przetrzymywanych w odosobnieniu rodzi się pytanie, czy wszyscy na nie zasłużyli? Zrozumiałym dla mnie jest wtrącanie doń bestialskich przestępców, którzy dokonali okrutnych zbrodni, stanowiących zagrożenie dla współwięźniów i ochrony. Podobnie ma się sprawa z nieobliczalnymi psychopatami, niemożliwymi do trzymania w ryzach, ale większość wtrącanych do karceru trafia tam nie za pierwotne przestępstwa, ale za drobiazgowe przewinienia niekwalifikujące się do tak surowej kary. I tu widzę chorobę zjawiska. Najłatwiej wrzucić gościa do izolatki, żeby odpokutował występek i wbił sobie do głowy, by więcej nic złego nie czynić. Tymczasem nie jest tak, jak decydentom się wydaje. Przetrzymywani w izolatce zapadają na choroby psychiczne, głęboką depresję, doznają załamania nerwowego, dręczy ich bezsenność, paranoja, stany lękowe. Naukowcy twierdzą, że długoterminowe przebywanie w odosobnieniu sukcesywnie pogarsza stan psychiczny człowieka, którego ostatecznym etapem jest samobójstwo. Badania wykazały, że izolowani, którzy stanowią 3-8 procent więziennej populacji Stanów Zjednoczonych, popełniają 50 procent wszystkich samounicestwień dokonywanych za kratami. Jakie więc są korzyści z długoterminowego izolowania więźniów? Nie ma żadnych. Przeciwnie – są tylko szkody z karą na całe życie włącznie, gdyż wiele lat po wyjściu na wolność ludzie borykają się z problemami psychicznymi, których nabawili się w izolatce.

W systemach totalitarnych izolatka jest narzędziem łamania więźniów politycznych i wyciągania od nich informacji o ich działalności i sypania współtowarzyszy. Ale czemu służy w wolnej Ameryce? Nie znam odpowiedzi.

Autor: Wiesław Cypryś