Ja nie o tym…

128
epa08776048 Protesters block a street in the city center during a protest against the tightening of the abortion law in Wroclaw, Poland, 26 October 2020. Tens of thousands of protesters across the country took to the streets on 26 October and blocking traffic as part of the ongoing protests against the tightening of the abortion law after Poland's Constitutional Tribunal on 22 October ruled that laws currently permitting abortion due to fetal defects are unconstitutional. EPA-EFE/MACIEJ KULCZYNSKI POLAND OUT

Choć to kwestia zakazu aborcji wywołała falę protestów w Polsce i poza granicami kraju, to ja dziś nie o tym, ale w związku z tym. Burdy, agresja, niszczenie mienia – w tym zabytkowych kościołów – to nie droga do kompromisu. To droga do celi.

Protesty, które od dwóch tygodni organizowane są w kraju nad Wisłą, wymierzone są w orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie eugenicznej przesłanki aborcji. 22 października Trybunał orzekł, iż jest ona niezgodna z ustawą zasadniczą. Od tamtej pory w Polsce organizowane są demonstracje, które prócz sprzeciwu wobec orzeczenia TK, wymierzone są w rząd, Kościół oraz historię – poprzez wulgarne hasła, akty profanacji świątyń i dewastacji pomników oraz cmentarzy.
Aborcja to temat bardzo trudny i choć wierzący katolicy, którzy trzymają się zasad dekalogu, wiedzą co mają robić i jak mają żyć, to także oni w krytycznej sytuacji mają prawo mieć wątpliwości. Jestem przekonany, że rząd w Polsce pomylił kolejność działania i zgadzam się z moją redakcyjną koleżanką, która w ubiegłotygodniowej opinii pisała o rodzicach dzieci niepełnosprawnych pozostawionych samych sobie. Bo jak inaczej można nazwać rentę, która nie starcza na przeżycie do następnego miesiąca. Nie wspominając już o rehabilitacji dziecka i dbania o jego byt. O tym należy rozmawiać i wobec takiej sytuacji należy protestować. Tymczasem na sztandarach maszerujących osób nie ma o tym ani słowa. Ci żądni pełnej wolności ludzie nawołują do… wojny, zaczynając od niszczenia własnego kraju.
Z różnych stron Polski płyną apele do protestujących o zaprzestanie profanacji i dewastacji. Akty wandalizmu są wymierzone także w miejsca martyrologii Polaków. Z wezwaniem do powstrzymania się od aktów wandalizmu w miejscach poświęconych polskim bohaterom wystąpił dyrektor Muzeum Stutthof Piotr Tarnowski. Kilka dni temu nieznani sprawcy na Cmentarzu Ofiar Hitleryzmu w Gdańsku-Zaspie zniszczyli krzyż, wypisując na nim obraźliwe hasła. Dyrektor Piotr Tarnowski powiedział, że był to niezrozumiały akt niszczenia pamięci o tych, którzy walczyli i ginęli za wolność Polski. Podkreślił, że „miejsca święte”, w których spoczywają bohaterowie walk o wolność i niepodległość Polski, powinny być wyłączone z jakiegokolwiek sporu i być wolne od wystąpień o charakterze chuligańskim. „Muzeum musi reagować w takich przypadkach, ponieważ nie są one dla nas obojętne” – powiedział Piotr Tarnowski.
Z kolei interwencję w sprawie dewastacji pomnika Dzieci Utraconych na cmentarzu w Brzezówce w gminie Hażlach na Śląsku zapowiedział minister w KPRM i wiceprezes Solidarnej Polski Michał Wójcik. Polityk oświadczył, że zdewastowany pomnik zostanie naprawiony. Figurę oblano smołą. O zniszczeniu pomnika poinformował Grzegorz Sikorski, wójt gminy Hażlach, na terenie której znajduje się cmentarz w Brzezówce. Wójt powiedział, że informacja o zdarzeniu wywołała falę poruszenia w lokalnej społeczności. Podkreślił, że do takich zdarzeń nie powinno dochodzić. „Ludzie zadają pytanie, co się z nami dzieje” – mówi Grzegorz Sikorski. Wyraził zdziwienie, że pomnik mógł komuś przeszkadzać. Pomnik Dzieci Utraconych został odsłonięty w Brzezówce 15 października.
Bandyckie metody dosięgają także polityków oraz ich rodziny. Zwolennicy środowisk proaborcyjnych zbezcześcili grób rodziców poseł PiS Anny Milczanowskiej. Na nagrobku pozostawili ulotkę z hasłem „Córka Anna przynosi wstyd waszej pamięci”. Opatrzono ją logo organizacji „Strajk Kobiet”, która od dwóch tygodni organizuje w Polsce nielegalne manifestacje. Poseł Prawa i Sprawiedliwości Anna Milczanowska zamieściła na Twitterze wpis, w którym poinformowała o zbezczeszczeniu grobu jej rodziców Zygmunta i Zofii Chutkiewiczów: „To moi świętej pamięci Mama, Tata żołnierz AK i NSZ, który 7 lat spędził w UB-eckich katowniach. Przekazali mi wartości bliskie Polakom. Chwała Im za to! Wstyd wam! Barbarzyństwo” – napisała poseł. Przypomniała, że wcześniej protestujący przychodzili pod jej dom.
Protesty, a raczej wezwania do wojny padły także poza granicami kraju. W ubiegłym tygodniu wiceprzewodnicząca niemieckiego Bundestagu Claudia Roth opublikowała w mediach społecznościowych wpis, w którym solidaryzuje się z osobami protestującymi, a także fotografię z napisem: „To jest wojna”. Wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk zapowiedział złożenie noty dyplomatycznej w sprawie tej wypowiedzi.

Nie pierwszy raz ci, którzy skandują hasła o demokracji, tę demokrację tak ostentacyjnie łamią. Budzi to niepokój, ale i pytanie o powody, dla których to robią, jak również ludzi, którzy nimi manipulują. Demokracja nie oznacza tego, że każdemu wszystko wolno, bo to definicja anarchii. Ta pomyłka tysięcy demonstrujących kobiet i mężczyzn może nas dużo kosztować, nie pozostawiając nic tylko kolejny społeczny rów nie do zasypania.