Jak nie my, to kto, czyli komu 57 miliardów euro?

17
FOTO: EPA

Wygląda na to, że jeszcze tylko Polsce i Węgrom wciąż Komisja Europejska nie zatwierdziła wypłaty środków z planów odbudowy. Dla nas oznacza to wstrzymanie 57 mld euro. Problemem jest też wniosek dotyczący unijnego prawa, złożony do Trybunału Konstytucyjnego. Komisja Europejska obawia się naruszania praw wolności mediów, a przede wszystkim sądów.

„Zwracamy się do Polski i Węgier o dodatkowe wyjaśnienia. Chcemy się upewnić, że wszystkie warunki rozporządzenia są spełnione. Musimy otrzymać te zapewnienia, zanim będziemy w stanie rozpatrzyć wniosek pozytywnie” – powiedział wiceprzewodniczący KE Valdis Dombrovskis.

Zastanawia mnie tylko, dlaczego od lat jesteśmy pouczani, że w polskich sądach musi panować unijny porządek prawny, gdyż jesteśmy jej członkami, skoro takiego jednolitego porządku prawnego dla całej Unii nie ma! Niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę, ale Polska jako członek Unii Europejskiej, do której wstąpiliśmy dobrowolnie, pozostaje nadal suwerennym krajem. Czyż nie? Jak czytam, nie wszystko czemu powinny się podporządkować państwa członkowskie zostało precyzyjnie opisane w unijnych traktatach, a wiele kwestii pozostało do wyłącznej decyzji państw członkowskich i do takich spraw należy wymiar sprawiedliwości.

Nie ma przecież żadnego wspólnego zbioru praw, który byłby obowiązujący we wszystkich państwach członkowskich i byłby przez te państwa bezwzględnie przestrzegany, a tylko to mogłoby pozwalać na twierdzenie, że w Unii mamy wspólny i jednolity system prawny. Mało tego, tak zwany protokół brytyjski, czyli protokół nr 30 dołączony do traktatu z Lizbony, będący klauzulą opt-out dotyczącą ograniczenia stosowania całości przepisów Karty praw podstawowych dla obywateli Wielkiej Brytanii i Polski, wyraźnie i jednoznacznie zastrzega, że polski wymiar sprawiedliwości leży wyłącznie w kompetencjach państwa polskiego. Przecież wystąpienie z Unii Wielkiej Brytanii nie spowodowało, że protokół ten przestał obowiązywać. Oczywiście jeżeli się mylę, to bardzo proszę mnie poprawić.

Tak się ostatnio zdarzyło, że byłam w sądzie w sprawie spadkowej. Przy odczytywaniu wyroku padły słowa: „Wyrok w imieniu Rzeczpospolitej Polskiej”. Polskiej, a nie unijnej! Dlaczego zatem jesteśmy tak pouczani i rozliczani z tego rzekomego braku zgodności naszego prawa z wykładnią unijną, której – przypomnę – nie ma? Dlaczego część polskich sędziów, adwokatów i prokuratorów, którzy powinni w sposób szczególny dbać o zgodność z prawem, ponieważ jak mniemam to oni najlepiej zdają sobie sprawę z jego zapisów (niech mnie ktoś poprawi, jeśli się mylę), sami sobie nadają uprawnienia, które im z mocy prawa nie przysługują? Chodzi mi tu przede wszystkim o apolityczność, gdyż ta z założenia odrębna władza sądownicza od dłuższego czasu uzurpuje sobie prawo do bycia nad dwoma pozostałymi, równie jak ona niezawisłymi: ustawodawczą i wykonawczą.

Sędziowie zupełnie nie kryją swoich politycznych sympatii, ba, nawet podważają decyzje innych władz naszego państwa. Choćby kompetencje Izby Dyscyplinarnej powołanej w Sądzie Najwyższym są nieustannie uznawane za niegodne z prawem ( jakim?) nie tylko przez wspomnianych sędziów, ale też przez unijne organy – TSUE i KE – które to niby nie mają prawa wtrącać się w organizację sądownictwa w poszczególnych krajach, ale jak sami widzimy nieustannie to robią i za każdym razem grożą nam palcem oraz sankcjami finansowymi za rzekome łamanie praworządności, których w żadnych przepisach traktatowych nie ma. Dziwne to wszystko jakieś takie. Bardzo dziwne… Zobaczymy, co z tego wszystkiego wyniknie.