Kampania nienawiści

0
6

Zasztyletowany 14 stycznia 2019 roku prezydent Gdańska Paweł Adamowicz bardziej celowo niż nieopacznie, uważając siebie za dużego gracza, stanął na niewygodnym skrzyżowaniu międzynarodowych interesów. Można nawet powiedzieć, że na skomplikowanym skrzyżowaniu, gdzie na skutek sabotażu zepsuły się światła, a na dodatek opadła mgła. Służby drogowe zawiodły, a kierowcy, jak to kierowcy, zawsze szarżują. To skrzyżowanie to polskie ziemie, gdzie wmawia się nam, Polakom, że nie mamy żadnego znaczenia, aby przypadkiem po tym, jak już mgła się podniesie, nie zachciało się nam uruchomienia świateł i ukarania niesprawnych służb.

Zabójstwo prezydenta Gdańska to wywołanie dodatkowego efektu zamieszania w celu przeprowadzenia określonych politycznych pociągnięć na skalę międzynarodową, przy odwróceniu od nich społecznej uwagi. Kto teraz będzie miał do tego głowę, gdy lewicowa połowa społeczeństwa zamieniła się w płaczki egipskie, a ludzie o racjonalnych poglądach i pchającym się na usta słowem „ale” nie mają odwagi wyrazić swojej opinii, bo zostają niemal ukrzyżowani na łamach FB, za rzekome nienawistne zachowania, brak zrozumienia dla sytuacji, wręcz za kłamstwo i brak argumentów, choć są dowody na brak świętości panów Adamowicza i Owsiaka.

CELE POLITYCZNE
W zamgleniu chaosu polityczno-społecznego, którym podgrzewa się emocje związane w ostatnich latach z podziałem narodu polskiego – w myśl zasady dziel i rządź – pichci się na arenie międzynarodowej co następuje: najpierw rząd PIS-u pragnął poprawić image Polski, uchwalając nową ustawę o IPN, zabraniającą nazywania niemieckich obozów koncentracyjnych i niemieckich obozów śmierci polskimi obozami. Jednak bardzo szybko okazało się, że nie jesteśmy obrońcami własnego dobrego imienia, ale antysemitami negującymi Holokaust. PIS wycofał się z całej ustawy – pokornie i bez dyskusji.

W odpowiedzi na nasze usiłowania pozytywnego zaistnienia na arenie międzynarodowej Kongres amerykański, który od dłuższego już czasu rozpatrywał ustawę 447, zaakceptował ją, a prezydent Trump – kochający podobno Polskę – podpisał. Tak jak w przypadku ustawy o IPN, nikt nie powinien nam mówić, co mamy uchwalać, a czego nie, co nas może również obchodzić, o czym decyduje Kongres. To przecież nie Sejm, a my jesteśmy podobno niezależni i niezawiśli. Otóż to teoria, bo w praktyce USA mają możliwość nacisku, nie my – i na tym polega niekwestionowana mocarstwowość Stanów. Kongres, za wstawiennictwem licznych światowych i amerykańskich organizacji żydowskich (w tej kwestii zjednoczonych), na mocy ustawy 447 będzie na nas wymuszać spłaty wymyślonych kontrybucji wojennych – nie dlatego, że to słuszne, ale prawem kaduka. Polski rząd nie wystosował jednego słowa do Białego Domu w ramach protestu.

Ustawa 447 jest niebezpieczna dla polskiej niepodległości, bo nasz rząd nie dysponuje sumą, której żądają Żydzi, i o to chodzi. Chętnie zamienią gotówkę na nieruchomości. A termin rozpoczęcia spłat nieuchronnie się zbliża. Na jesieni zobaczymy, co nam powie obecna władza na temat niespłacania żydowskich roszczeń. W Grecji proces odzyskiwania zaciągniętych pożyczek w banku światowym właśnie odbywa się drogą uwłaszczeniową, a do kogo należy bank – wiadomo.

Obecny polski rząd miał zamiar zreformować sądownictwo, ale opozycja nie tyle krajowa, bo ta osamotniona niczego by nie wskórała, ale unijna, zamiar uniemożliwiła, jakbyśmy byli landem niemieckim, a nie suwerennym państwem. Nie udało się przekopać Mierzei Wiślanej na skutek oporu zarówno Angeli Merkel, jak i Władimira Putina. Nie wiem, czy to jest pocieszające, że porozumienie Ribbentrop – Mołotow trwało niecałe dwa lata.
Na podniesienie poziomu polskiej adrenaliny jeszcze bardziej podziałała nowa pani ambasador USA, która od czasu do czasu zachowuje się niczym kierowniczka restauracji, i sądzi, że Polska jest 51. stanem USA. Kiedyś może by to było i korzystne, teraz jednak nie śpieszyłabym się.

Pani ambasador w mgle chaosu politycznego w Polsce, okrzykniętej bastionem wstecznictwa, konserwy politycznej i nacjonalizmu, w atmosferze podziałów społecznych nie do pokonania, będzie doglądać osobiście realizacji roszczeń żydowskich. Jeśli PiS nie zareaguje, znowu będą nasze ulice, a żydowskie kamienice. No ale co to kogo po lewej stronie obchodzi. W lewicy panuje atmosfera na granicy histerii, jakby zmarł Stalin (za red. Cejrowskim).

O PANACH: PREZYDENCIE ADAMOWICZU I PREZESIE OWSIAKU
Paweł Adamowicz został uwolniony od wszelkich zarzutów korupcyjnych, mimo że przegląd sądowy jego ksiąg rachunkowych mówił zupełnie co innego. Jego wyjaśnienie, że powielał błąd raz jedynie popełniony, zostało uznane, choć nie był to błąd mechaniczny i polegał na tym, że wpłaty znikąd dokonywały się na przestrzeni niemal 10 lat. Na jego koncie znalazło się ponad 400 tys. złotych z niewiadomego źródła. Deklarowani dziadkowie nie mogli tego uczynić, bo nie było ich na to stać. Pan Adamowicz również zakupił mieszkanie po zaniżonej cenie. Tyle o udowodnionych dokonaniach prywatnych pana prezydenta, za które ktoś nie z „branży” poszedłby do więzienia, lub też komuś spoza kręgu wtajemniczonych nie udałoby się nawet zbliżyć do tego typu interesów. Innych działań prezydenta na niekorzyść podatnika nie udało się upublicznić.

Pan Adamowicz na spółkę z prezydentami innych polskich dużych miast wymówił posłuszeństwo władzy polskiej i zadeklarował, że, z pominięciem Warszawy, będzie przyjmował uchodźców. Czy próba wprowadzenia takiego chaosu nie jest dowodem na działanie na szkodę państwa? Czy to nie jest aby zdrada stanu, za którą wszyscy deklarujący powinni zostać usunięci ze stanowisk?

Nic takiego się nie stało, bo panuje w naszym kraju, podobnie zresztą jak na świecie, szeroko pojęty dualizm pojęciowy, niewrażliwość prawna i obojętność na praworządność.

Kolega prezydenta Gdańska, pan Owsiak to postać kontrowersyjna i powinien wywoływać reakcje ambiwalentne, a nie nabożne. Każdy, kto z grubsza zna zasady prawne dotyczące organizacji pozarządowych, powinien wiedzieć, że pan Owsiak winien tkwić na pręgierzu społecznym, bo odprowadza poza fundację procentowo zbyt wysokie kwoty ze zbiórek dobroczynnych. Z drugiej strony jednak rzuca gotówką, i to niemałą, w najbardziej newralgiczne punkty polskiej niedorobionej służby zdrowia i wyręcza ją od ponad 20 lat. Jego działalność jest dowodem na przyklepywanie patologii władzy i jej nieskuteczności.

Z trzeciej strony znowu należy się zastanowić, czy aby wszystkie fundusze pochodzą ze zbiórek społecznych, a nie napływają od wielkich ponadnarodowych sponsorów. Czy aby źródło zagraniczne, to samo, które zaopatruje Fundację Batorego, nie podrzuca mu „paru groszy” na konto, aby dezawuował obecną władzę najlepiej jak potrafi. Niemniej jego prawo tak zarabiać na luksusowy styl życia, skoro ludzie wrzucają datki w jego skarbonkę. Powinien jednak porządnie się porozliczać, bo maluczkim nikt grosza podatku nie podaruje – i o to jestem zazdrosna.

HATE
Niewątpliwie w „nienawidzeniu” bardziej twórcza jest lewica, i to ona stale wymyśla kolejne hasła o tym, jak prawica popełnia przestępstwa powodowane tym uczuciem – podwórkowe odwrócenie uwagi od tego, że się samemu wybiło okno, a zwala się na safandułę, że ma kamyki w ogródku. Pomysłowość w poniżaniu obecnego rządu poparta jest dużymi pieniędzmi z organizacji pozarządowych, czyli praktycznie organizacji emisaryjnych, należących do różnych grup interesów międzynarodowych.

Opozycja krzyczy okropnie, bo chyba i środki idą do niej znaczne, w celu nakręcania koniunktury antyrządowej i wygrania następnych wyborów. Niestety, jest duża szansa, że prawica następne wybory przegra, szczególnie po spektakularnym zamachu na prezydenta Gdańska. Zamordowanie prezydenta, według lewicowych mediów, miało być spowodowane mową nienawiści obecnej władzy. Tymczasem w każdym przypadku współczesnego zamachu (Niewiadomski, Oswald, Ruby) popełniał go stuknięty psychopata, aby było łatwo potem stwierdzić, że działał z pobudek sobie tylko wiadomych i nie był z nikim zrzeszony. Ciekawe, jak długo obecny zamachowiec Stefan W. będzie się cieszył życiem w więziennej celi, bo chyba nie byłoby wygodne jego zeznanie o pomocnikach, nawet jeśli powie, że w snach dowiadywał się od anioła zła, co ma robić. No chyba, że tym szatanem byłby emisariusz prawicy. Ponętna wersja, ale istnieje duże ryzyko, że taki schizofrenik może coś poplątać. Jeśli nawet nie powiesi się na spodniach w celi, to nie będzie w stanie zeznawać z powodu podawanej ilości leków psychotropowych.
Szkoła manipulacji rzucaniem oszczerstw jest superinteligentnym chwytem, nie ma się jak do przeciwnika przyczepić, bo co można powiedzieć czy napisać?
Przestańcie gadać o nienawiści, bo to jest pozbawione sensu, szczególnie w polityce, gdzie uczucia sprzedaje się publiczności, a za zamkniętymi drzwiami obowiązuje arktyczny chłód myślowy? Kto oprócz Machiavellego – gdyby żył – uwierzyłby w taki cyniczny scenariusz?

ZABIJMY NASZEGO I ZWALMY NA NICH
Zamordowanie saudyjskiego dziennikarza Khashoggiego nie miało nic wspólnego z nienawiścią, podobnie zasztyletowanie prezydenta Gdańska.
W jednym i drugim przypadku chodziło o oskarżenie przeciwników politycznych o zbrodnię. W przypadku dziennikarza najprawdopodobniej namówiony został następca tronu do policzenia się z krytykiem Saudów. Zatem jeśli zamorduje się swojego, będzie zamieszanie i wszyscy rzucą się na zwolenników konserwy. I tak się stało.

W przypadku Pawła Adamowicza siły, które zleciły zabójstwo, nie należą do prawicy, ale umiejętnie skierowały na nią niekorzystną propagandę.
Morderca nie został podjudzony prawicową mową nienawiści, bo jest ona skromna w porównaniu z literackim bogactwem pomówień lewicy płynących w przeciwną stronę.

Nie sądzę, abyśmy się dowiedzieli, kto jest prawdziwym zleceniodawcą zabójstwa Adamowicza, nie dowiemy się, jak tego dokonano, że został zindoktrynowany, podobnie jak nie dowiedzieliśmy się nigdy, kto i dlaczego, tak naprawdę pragnął śmierci prezydenta Kennedy'ego.
Niemniej w kompletnej mgle politycznej i odwróceniu uwagi społecznej od tego, co ważne, w końcu może się wykrystalizować zalążek przyszłego państwa Polin, które miało już powstać na ziemiach polskich przedrozbiorowych w XVIII wieku, przed II wojną i w czasie jej trwania. Taka polityczna hucpa może się tym razem udać, bo obecny rząd coraz bardziej traci głowę i kontrolę.

Jeśli jednak w następnych wyborach do władzy dojdzie lewica, co jest coraz bardziej realne, zostaniemy do końca rozparcelowani na rzecz Niemiec. Zatem i tak źle, i tak niedobrze, a naród walczy z nienawiścią.

Autor: Halina Kaczmarczyk