Kłamać, kłamać, kłamać…

184
Didier Reynders w PE w Strasburgu zapowiedział, że temat projektu ustawy dotyczącego systemu dyscyplinarnego wobec sędziów będzie wnikliwie analizowany, w szczególności pod kątem zgodności z unijnymi przepisami FOTO: EPA

„Kłamcie, kłamcie, zawsze coś z tego zostanie” – tak instruował reżimowych dziennikarzy minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels. I to wciąż działa! A najgorsze jest to, że człowiek w pewnym momencie już nie tylko nie wie, komu wierzyć, ale przestaje wierzyć w to, co widzi, nawet na własne oczy.

W komisji wolności obywatelskich PE w Strasburgu odbyła się ostatnio kolejna debata na temat praworządności w Polsce, na Węgrzech i na Malcie. Unijny komisarz ds. sprawiedliwości Didier Reynders mówił, że sędziowie, którzy krytycznie odnoszą się do reform wymiaru sprawiedliwości w Polsce, poddawani są postępowaniom dyscyplinarnym, co stanowi powód do zaniepokojenia. Wypowiedział się na temat projektu ustawy dotyczącego systemu dyscyplinarnego wobec sędziów, zapowiedział, że będzie on szczególnie wnikliwie analizowany, w szczególności pod kątem zgodności z unijnymi przepisami. Zaznaczył, że procedura art. 7 wobec Polski będzie kontynuowana…
Sytuacja dotycząca praworządności w Polsce była też krytykowana przed przedstawicieli grup Europejskiej Partii Ludowej, grupy Odnowić Europę i socjalistów. Wypowiadali się przedstawiciele PiS, Solidarnej Polski oraz opozycji. Obejrzałam relację w kilku stacjach, również zagranicznych anglojęzycznych i czułam się jak w ukrytej kamerze albo programie w stylu: mamy cię! Jedno wydarzenie, jedno miejsce i czas, a różnice w przestawieniu i komentarzach, nawet tych samych wypowiedzi, były tak duże, że w pewnym momencie zaczęłam przyglądać się ubraniom, czy aby to nie jest jakaś kompilacja kilku debat?

Pamiętam jak przed laty ówczesny premier Donald Tusk w przemówieniu poprzedzającym prezentację raportu komisji Millera w polskim Sejmie użył kilkakrotnie sformułowania: „zadaniem polskiego rządu jest wygrać prawdę”. Wygrać prawdę? – co to znaczy „wygrać prawdę”? Nie – poznać prawdę, nie – dojść do prawdy, wyznać prawdę, ale ją wygrać?! Czy to nie wskazuje na pragmatyczną koncepcję prawdy? Ona ma być ustalana mocą orzeczeń, ustaleń, nakazów propagandy, manipulacji, a nie być prawdą! Po prostu? I to jest właśnie mechanizm opozycji w Polsce: kłamać na temat stanu demokracji, kłamać na temat mediów, kłamać na temat autorytaryzmu, kłamać na temat przemocy, kłamać, kłamać i jeszcze raz kłamać. Czy druga strona mówi prawdę, całą prawdę i tylko prawdę? Śmiem wątpić. Trudno szukać prawdy wśród polityków, tak samo jak wśród dziennikarzy. „Im większe jest kłamstwo… tym więcej jest szans, że w nie uwierzą! Kłamcie, kłamcie, kłamcie. Zawsze coś z tego zostanie!” – to zdanie Goebbelsa trafia w punkt!
Media, zamiast porządkować, systematyzować i ułatwiać postrzeganie świata, kreują jakąś alternatywną rzeczywistość i często z premedytacją kłamią, bo źródłem kłamstwa nie są subiektywne błędy w myśleniu, sądzeniu i rozumieniu, ale jest to świadome działanie mające na celu zmylenie, oszukanie i wykorzystanie przez upozorowanie prawdy. Za każdym medium zwyczajowo stoją politycy, a za politykami wpływowe, międzynarodowe kapitały. Media mainstreamowe, a więc te oficjalne, oskarżane są, że manipulują, urabiają wyborców, nie informują opinii publicznej, ale sieją propagandę własnego sukcesu. Pewnie to prawda, bo taka jest wola ich właścicieli. Ale media alternatywne, niezależne, prywatne, wolne czy jakkolwiek je zwać, nie mają swoich mocodawców, programów, celów, nie stoi za nimi kapitał, władza, pieniądze?

Nie uciekniemy od kłamstwa i manipulacji, ale najważniejsze, żebyśmy nie łykali wszystkiego jak pelikany, tylko włączyli myślenie, przefiltrowali informacje przez własne doświadczenie, wiedzę, a nawet intuicję. Możemy się mylić, oczywiście, że tak, ale nie pozwólmy, by ktoś, kto i tak decyduje w ogromnej mierze, jak mamy żyć, będzie jeszcze decydował, jak mamy myśleć!