Koniec globalnej migracji

11

Międzynarodowa Organizacja Pracy przewiduje, że obecne załamanie gospodarcze doprowadzi do zniknięcia 52 milionów miejsc pracy na całym świecie.

Międzynarodowa Organizacja Pracy przewiduje, że obecne załamanie gospodarcze doprowadzi do zniknięcia 52 milionów miejsc pracy na całym świecie.

Niektórzy ekonomiści wręcz wieszczą koniec wielkiej fali migracji zarobkowej, której świadkami byliśmy w ciągu dwóch minionych dekad. Exodus odbywa się w warunkach pogłębiającego kryzysu i związanego z tym wzrostu nastrojów ksenofobicznych.
Kolejne raporty potwierdzają zjawisko masowych powrotów. Z Japonii wracają Brazylijczycy, zatrudniani dotychczas w fabrykach Toyoty. W Moskwie ubyła jedna czwarta z liczącej 2 miliony osób rzeszy imigrantów zarobkowych. Z bogatych w ropę krajów arabskich tłumnie wyjeżdżają cudzoziemcy. Spadek populacji imigrantów zanotowały Wielka Brytania, Irlandia czy przeżywająca do niedawna budowlany boom Hiszpania. W USA licząca 13 milionów populacja nielegalnych imigrantów na razie się nie kurczy, ale rząd Meksyku (skąd pochodzi większość nieudokumentowanych) przewiduje, że migracja na północ zmniejszy się w tym roku o 39 procent.
Zjawisko powrotów wiąże się z poważnymi kłopotami zarówno dla gospodarek krajów, z których wyjeżdżają imigranci, jak i tych, do których powracają. Ubytek imigrantów odbije się na kondycji rynków konsumenckich w bogatych państwach. "Poprawa" sytuacji na rynkach pracy związana z nieobecnością imigrantów może okazać się iluzoryczna, ponieważ zapełniają oni z reguły luki w zawodach, których nie są w stanie lub nie chcą pracować rdzenni mieszkańcy. Dotyczy to obu biegunów rynku pracy – zarówno specjalistów, naukowców i profesjonalistów, jak i zawodów niewymagających kwalifikacji.
Dla krajów "eksportujących" imigrantów zarobkowych sytuacja będzie jeszcze trudniejsza. Co prawda, przyjadą oni do swoich ojczyzn z zarobionymi pieniędzmi, ale prędzej czy później się one skończą, bo miejscowe rynki pracy nie będą w stanie wchłonąć powracających. Zmniejszy się także napływ gotówki z zagranicy. Dla Meksyku pieniądze od imigrantów stanowią drugie po ropie naftowej źródło dewiz. Pieniądze z pracy za granicą stanowią 45 procent gospodarki Tadżykistanu, 38 proc. PKB Mołdawii i jedną czwartą Hondurasu.
Z badań przeprowadzonych przez PBI na polskich imigrantach wynika, że większość z nich jest zadowolona z warunków życia i nie ma zamiaru wracać do ojczyzny. Nasza grupa etniczna wydaje się jednak wyjątkiem potwierdzającym regułę, a poza tym, mimo deklarowanej satysfakcji ze stopy życiowej, powroty już stały się faktem. Według niektórych szacunków do Polski wróciło z Wielkiej Brytanii około 400 tysięcy osób. Nad Wisłą narastają z kolei nastroje niechętne imigrantom ze Wschodu, zwłaszcza z targanej problemami Ukrainy. I wszystko wskazuje na to, że obraz powracającego do domu imigranta zarobkowego będzie jedną z głównych "wizytówek" obecnego kryzysu.
TD

Autor: