Koordynacja światowego porządku

15

Wizyta prezydenta Baracka Obamy w Europie związana była z dwiema okolicznościami – spotkaniem grupy G20 w Londynie i obradami NATO w Pradze.

Wizyta prezydenta Baracka Obamy w Europie związana była z dwiema okolicznościami – spotkaniem grupy G20 w Londynie i obradami NATO w Pradze.

Pakt Północnoatlantycki traci gwałtownie na znaczeniu, zaś G20 – po licznych transformacjach z większego międzynarodowego ciała – jeszcze nie nabrała znaczenia. Nic tedy dziwnego, że w obu spotkaniach liczyli się przywódcy poszczególnych krajów, zwłaszcza oczywiście prezydent USA.
G20, czyli (formalnie rzecz biorąc) grupa ministrów finansów i prezesów banków centralnych 19 największych gospodarek świata plus stosowny przedstawiciel Unii Europejskiej. Łącznie tych 20 największych gospodarek świata to 85 proc. światowego produktu oraz 80 proc. międzynarodowego handlu. W obecnej postaci G20 powstała w 1999 r., ale spotyka się na szczeblu przywódców państw dopiero od roku.
Polska, która znajduje się w trzeciej dziesiątce gospodarek świata, nie była obecna na szczycie, tak jak i żaden inny z byłych krajów komunistycznych, z wyjątkiem Rosji.
Ustalenia na tym spotkaniu dotyczą przede wszystkim kroków niezbędnych do ustabilizowania światowej ekonomii w kryzysie. Jak zapewniali się nawzajem politycy obecni w Londynie, dokonano wielkich rzeczy – zainicjowano bezprecedensowy w dziejach świata program stymulacyjny w wysokości biliona dolarów, administrowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, w mniejszej skali – przez Bank Światowy.
Nie wiadomo, czy ten, jak i dodatkowe kroki "zabezpieczające" wyprowadzą światową gospodarkę z zapaści. Podobnych działań nigdy nie podejmowano i trudno też przewidzieć, jaki efekt mogą mieć spodziewane zagrożenia. Na pewno będzie to ogromna lekcja dla wszystkich na przyszłość, jak sobie radzić z kryzysami ekonomicznymi, czego należy unikać, a jakie akcje są pożądane. Obecnie głosy entuzjastów, jak i krytyków planów stymulacyjnych rozkładają się po równo, ale uwagi te i spostrzeżenia mają charakter nieco abstrakcyjny. Trzeba wpierw sprawdzić w praktyce, żeby wiedzieć.
Drugim ważnym osiągnięciem spotkania G20 był fakt, że do niego w ogóle doszło. Jest to grupa zdecydowanie bardziej reprezentacyjna dla rzeczywistości międzynarodowej niż G7 (siedem najbogatszych państw świata plus Rosja). Nie tylko więc szerzej pojęty Zachód, ale i Chiny, i Indie, i Korea, Indonezja, Brazylia oraz Argentyna – kraje Azji i Ameryki Południowej, liczące się coraz bardziej na arenie międzynarodowej, a gospodarczo coraz ważniejsze ośrodki produkcji i wymiany światowej. Decyzje uzgadniane na tym forum są bardziej wiążące niż postanowienia G7 "w imieniu" świata.
Ład międzynarodowy po zimnej wojnie wyłania się z trudem. Dawne instytucje nie pasują do nowej rzeczywistości, po wielu innych nieudanych próbach, może właśnie G20 okaże się lepszym ciałem koordynującym światowy porządek.

Autor: CK