Kot – wegetarianin?

799
FOTO: PEXELS.COM

W nowojorskim metrze usłyszałem rozmowę dwóch kobiet, jak wszystko wskazywało, przyjaciółek, które zażarcie dyskutowały o karmieniu kotów bezmięsnym jadłem. Jedna była za, druga przeciw.

Temat zaintrygował mnie na tyle, że zaraz po przyjściu do domu rzuciłem się do komputera w poszukiwaniu właściwej odpowiedzi. I co znalazłem?
Kot jest drapieżcą, jego układ pokarmowy i trawienny jest przystosowany do przyjmowania pokarmów mięsnych. Węglowodany są gorzej strawialne. Niektóre witaminy, np. A, muszą być dostarczane z pokarmem. W roślinach brak jest niezbędnego kotom aminokwasu tauryny i innych składników.
Czy wobec tego można kotu podawać pożywienie wyłącznie wegetariańskie? Weterynarze i specjaliści od odżywiania zwierząt są zgodni, że psu można zmniejszyć dawkę mięsa, natomiast kotu nie powinno się tego robić. Pies jest warunkowym mięsożercą, kot jest bezwarunkowym mięsożercą, a człowiek wszystkożercą – tak to stworzyła natura. Zarówno pies, jak i kot ma kilkakrotnie krótszy przewód pokarmowy niż człowiek, zatem trawienie pokarmów roślinnych i ich wchłanianie jest u nich minimalne.
Nie mają wstępnego trawienia, ponieważ nie żują spożywanego jedzenia. Robią trzy, cztery kęsy i połykają. Sposób ten opóźnia, a nawet uniemożliwia normalne trawienie, stąd też z punktu widzenia zdrowotnego wegetariańskie posiłki nie przynoszą żadnych kotu korzyści, przeciwnie mogą być przyczyną wielu chorób.

Nie zważając na opinie weterynarzy, właściciele kotów, głównie jarosze, narzucają im wegetariańską dietę. Na wszystkie możliwe sposoby tłumaczą tę decyzję, bo nie mogą pogodzić się z tym, żeby swoim pupilkom podawać jedzenie niezgodne z ich żywieniowymi przekonaniami.
Dylemat, przed jakim stoją, zaowocował stworzeniem karm wegetariańskich, suplementowanych m.in. tauryną i witaminą A, które według producentów, w pełni wyrównują brak tych składników zawartych w pożywieniu mięsnym.
Jednak nie jest to prawda. Kot nie przetwarza białka roślinnego na energię. Karmiony węglowodanami zaczyna ją czerpać z własnych tkanek, co prowadzi do degeneracji narządów wewnętrznych. Białka roślinne mają mniejszą zawartość aminokwasów egzogennych niż białka pochodzenia zwierzęcego, np. lizyny czy metioniny (wzmacnia chrząstkę stawową oraz powoduje jej odbudowę), a niektórych nie zawierają w ogóle lub w ilościach śladowych.
Niezbędna kotu tauryna znajduje się głównie w mięsie. Jej niedobór może powodować stłuszczenie wątroby i otłuszczenie organizmu, a w skrajnych przypadkach utratę słuchu, wzroku oraz problemy z krążeniem.

Odżywianie ich wegetariańską bądź wegańską karmą przyczynia się nie tylko do obniżenia odporności immunologicznej, ale także do poważnych zaburzeń neurologicznych, niewydolności nerek, cukrzycy, otyłości, a w konsekwencji do śmierci.
Ani udomowianie kota, ani hodowanie nowych ras nie zmieniło faktu, że podstawą jego diety musi być mięso. Upieranie się, że ten czworonóg może się bez niego obejść i nie odbije się to na jego zdrowiu, jest ignorowaniem ekspertyz naukowców, którzy swoje kariery kładą na szali w imię prawdy i dobra obiektu badań. Nie ulegając naciskom zwolenników wegetariańskiej diety, narażają się na niewybredną krytykę i oskarżenia o stronniczość.
Pisząc powyższe, oznajmiam, że nie mam tu żadnej agendy, gdyż nie jestem posiadaczem kota, a do tematu podszedłem tak obiektywnie, jak tylko można, i jeżeli ktoś się do czegoś przyczepi, jego sprawa, niczego nie będę odkręcał.