Kryminalistom wolność niemiła

440
W Ameryce konieczna jest gruntowna reforma wymiaru sprawiedliwości, gdyż pobłażliwość sądów wykorzystują bez skrupułów przestępcy, którzy wiedzą, że wiele czynów zostanie im odpuszczonych. FOTO: PEXELS.COM

Ze wszystkich krajów wysoko rozwiniętych Stany Zjednoczone mają największą liczbę więźniów. Zakłady karne Ameryki są przepełnione do tego stopnia, że często nie są egzekwowane wyroki za drobne, bez użycia przemocy, przestępstwa bądź odkłada się w nieskończoność odbywanie kary.

To i tak jednak nie redukuje populacji osadzonych, więc stosuje się mechanizmy, pozwalające im wcześniej opuścić więzienie i powrócić do społeczeństwa. Należą do nich: zwolnienie warunkowe, skrócenie wymiaru kary, zwolnienie za dobre sprawowanie i amnestia.
Rzuca się skazańcom tyle kół ratunkowych, że ktoś, kto nie chce z nich skorzystać, nie może mieć wymówki, iż nie dostaje szansy odwrócenia swojego losu. Trzeba tylko chcieć.
Tak jak nałogowym palaczom trudno obejść się bez papierosa czy alkoholikom wyzbyć się sięgania po kieliszek, tak trudno recydywistom zejść z przestępczej drogi.
Ponawiane co jakiś czas próby kierowania ich na właściwe tory – zarówno na szczeblu federalnym, jak i stanowym – prawie zawsze kończą się fiaskiem. Jedna z nich miała miejsce ostatnio w Nowym Jorku.
Szalejąca pandemia COVID-19, której krajowe epicentrum znajdowało się w Wielkim Jabłku, nie oszczędzała więziennej populacji. Przebywający w wieloosobowych celach, gdzie niemożliwością jest zachowanie rekomendowanej przez Centrum Chorób Zakaźnych dwumetrowej odległości, więźniowie szybko zakażali się wirusem, choć głównie ucierpieli strażnicy, którzy zanosili go także do swoich domów.
Aby uniknąć tragedii na masową skalę, z największego, owianego złą sławą więzienia na Rikers Island zwolniono około 2,5 tysiąca przestępców. Od tego czasu co dziesiąty z nich trafił do aresztu, niektórzy nawet wielokrotnie. Z danych policji, które udostępniono prasie, wynika, że dokonali prawie 450 nowych przestępstw.

29-letni Ronaldo Lewis włamał się do pokoju hotelowego na Brooklynie, zajmowanego przez lekarza z Teksasu, który przyleciał do Nowego Jorku, żeby pomóc w walce z pandemią. Lewis oskarżony jest o kradzież dóbr na około 11 tysięcy dolarów. Na Rikers Island oczekiwał na proces po przyswojeniu sobie tysiąca „waszyngtonów” ze sklepu T-Moble na Manhattanie.
Z niespodziewanej szansy powrotu do społeczeństwa nie skorzystał Jonathan Martinez, który był aresztowany aż trzy razy, od kiedy 16 marca zwolniono go z więzienia z obawy przed rozprzestrzeniającym się koronawirusem. Pierwotnie czekał na rozprawę za kradzież w salonie kosmetycznym. Teraz najpierw z nożykiem do cięcia kartonów w ręku napadł na kogoś i zabrał telefon komórkowy. Potem został ujęty na kradzieży żywności w supermarkecie na Manhattanie, a ostatnio rzucił cegłę w wystawę bodegi i skradł skarpety.

I jeszcze jeden przykład. Mieszkaniec Bronksu Seth Shaquan, mający na koncie ponad 30 aresztowań za przemoc w rodzinie i prawie 60 wyroków za wykroczenia, po zwolnieniu – gdy przyznał się do ignorowania postanowień sądu niezbliżania się do byłej partnerki i matki jego pięciorga dzieci – łamał ten nakaz i ciągle nachodził kobietę. Drugiego maja włamał się do jej mieszkania, skradł telewizor, odzież i inne rzeczy. Prokurator Bronksu zażądał 10 tysięcy kaucji, aby mężczyzna mógł wyjść z więzienia, ale sędzia uchylił ten warunek i zwolnił go bez złożenia choćby jednego centa. Na co Shaquan wykorzystał czas na wolności? Na ponowne dręczenie byłej partnerki, którą jednej nocy, 16 maja, nachodził trzy razy. Dopiero to przekonało sędziego, żeby wsadzić go do aresztu, który teraz będzie mógł opuścić dopiero po złożeniu kaucji w wysokości 20 tysięcy dolarów. Oczywiście ich nie ma, więc pozostaje za kratami.
W swojej publicystyce wielokrotnie powtarzam, że w Ameryce konieczna jest gruntowna reforma wymiaru sprawiedliwości, gdyż pobłażliwość sądów wykorzystują bez skrupułów przestępcy, którzy wiedzą, że wiele czynów zostanie im odpuszczonych. Nie wygląda jednak na to, że zmiany nastąpią wkrótce, bo przelewająca się przez kraj fala protestów przeciwko brutalności policji zmusza ustawodawców do zajęcia się najpierw tą kwestią.