Kryształowe dno piekła

7

Słowa mają znaczenie i warto się im uważnie przyglądać. W komentarzu Katie Pavlich pt. „Cichy sukces Ivanki Trump” (www.thehill.com), słowo „cichy” okazuje się pędzlem, który przemalowuje cały obraz. I to wbrew intencjom autorki.

Punktem wyjścia do komentarza Pavlich było niedawne zrzeczenie się przez Ivankę prezesury firmy odzieżowo-jubilerskiej, gdyż, słowa samej Ivanki,: „pojawił się konflikt interesów”. Autorka komentarza konfliktowi interesów uwagi nie poświęca wcale, stara się za to wyjaśnić czytelnikowi, że Ivanka, niczym prawdziwa heroina, opuszcza swój fotel szefowej korporacji, bo odniosła wielki, choć cichy właśnie (w sensie: ledwie przez nas zauważony, w domyśle – niezauważony, bo nie kierowaliśmy uwagi na właściwe tory) sukces gdzie indziej, dokładnie na niwie pracy na rzecz narodu, i tejże to pracy w całości poświęcić się dalej zamierza.

Jak to z intencjami bywa – niekiedy płatają nam paskudnego figla i idą brukować dno piekła. Wygląda na to, że tak właśnie stało się z intencjami pani Pavlich. Kto śledził informacje o poczynaniach Ivanki na niwie działalności gospodarczej, ten zapewne nie przeoczył informacji, iż dylemat o nazwie „konflikt interesów” ciągnie się za nią od chwili, gdy przestąpiła próg Białego Domu. Marka Ivanki odnotowała w ub.r. bardzo duży spadek sprzedaży (27-procentowy), i to po tym, jak w 2016 roku sprzedaż ta spadła o 55 proc. Co tu owijać w bawełnę – konflikt interesów niszczy Ivance firmę i podjęcie kroków, które mogą zapobiec dalszej jej dewastacji jest po prostu jedynym mądrym posunięciem. „Cichym sukcesem” wydaje się więc tu raczej fakt, że jako urzędnikowi państwowemu i tak udało się Ivance szefować prywatnej korporacji przez prawie dwa lata! Najciekawsza jest jednak konotacja, jaka pojawia się między stwierdzeniem „cichy sukces Ivanki” a jej pracą na rzecz narodu właśnie. Dno piekła zaczyna nam tu bowiem błyszczeć jakby było zrobione z kryształu!

Chyba nikt jeszcze nie zapomniał, wszak to dopiero dwa lata, że podczas kampanii wyborczej ojca, a także w pierwszych miesiącach po przeprowadzce do Białego Domu, Ivanka głosiła wszem i wobec, iż jako kobieta pracująca oraz matka zajmie się kwestiami kobiet. Na szczycie listy swych priorytetów umieściła powszechne prawo do urlopu macierzyńskiego, dalej była walka o wyrównanie płac u obu płci, a na koniec tańsza i szerzej dostępna edukacja przedszkolna dla wszystkich dzieci i rodzin. Przewińmy taśmę do dnia obecnego. Co widzimy? W komunikacie o zrzeczeniu się prezesury firmy Ivanka słowem nie nawiązuje do żadnego z tych zagadnień. Dowiadujemy się za to, że projekt, jakiemu chce się teraz całkowicie poświęcić, to inicjatywa na rzecz bardziej efektywnego łączenia pracodawców z wykwalifikowanymi pracownikami. To tutaj Ivanka zaangażuje wszystkie swoje siły, bo kulejący system kreuje zjawisko tzw. kryzysu talentu i jest to niezwykle niekorzystnego dla gospodarki. Odtrąbując sukces Ivanki w gestii pracy na rzecz narodu Katie Pavlich to właśnie ma na myśli – walkę z kryzysem talentu, i wcale jej nie przeszkadza, że brak urlopów macierzyńskich, parytetu płacowego oraz lepszego dostępu do opieki nad dziećmi przestały nagle być dla Ivanki ważne i godne uwagi.

Nie wiem, jak uszło to uwadze Pavlich, jest dziennikarką i powinna cechować się większą wrażliwością na słowa, że nie zauważyła, iż epitet „cichy”, wokół którego postanowiła zbudować swój tekst, nabrał tak brzemiennych w skutki wymiarów. Obnażył całą śmiertelną esencję „cichego sukcesu” prezydenckiej córki: ciche przejście od jednego pola zainteresowań na drugiego, ale tak podane publiczności na tacy, by wyglądało na zdrowy, smaczny kąsek. Ciche rozmontowanie pewnej idei, która dla obecnych kręgów rządzących jest notio non grata na rzecz innej, niekontrowersyjnej i bezpiecznej. Ciche wycofanie się do niszy, gdzie znika prawdopodobieństwo, iż opinie, które Ivanka będzie odtąd głosić o kobietach (warte równego traktowania, szacunku i płacy), znajdą się na linii kolizji z tym, co o kobietach mówi jej ojciec. I wreszcie – gdzie zamiast hałasu, który zawsze towarzyszy walce o najważniejsze sprawy, otoczy ją wygodna cisza. Cichy sukces Ivanki – kobiety, która staje tam, gdzie jej każą, robi to, co jej każą, i osiąga wyniki, jakie pozwala się jej osiągnąć.

Jeżeli byli wśród nas tacy, którzy myśleli, że Ivance uda się to, co nie udało się rzeszy zwykłych zjadaczy chleba, to dostaliśmy właśnie przykrą lekcję i prawdopodobnie też nauczkę. Po cichu i po dobroci jednak nic się zapewne w naszych trudnych czasach nie uda, skoro nawet jej się nie udało. Co najważniejsze: zwracajmy uwagę na słowa, mają kluczowe znaczenie. Zwłaszcza te, które porażkę usiłują odmalowywać jako sukces, a wygodnictwo jako heroizm.

Autor: Eliza Sarnacka-Mahoney