Kto będzie pamiętał o Polonii?

116

Wybory parlamentarne, które odbyły się kilka tygodni temu w Polsce, przyniosły jedną, ale za to poważną zmianę dla Polonii – wybór nowego marszałka Senatu. Ta zmiana w Polsce odbierana jest jako odbicie przez opozycję pierwszego przyczółka rządzących, ale ma ona raczej charakter wizerunkowy. Sęk w tym, że być może pociągnie za sobą zmiany dla Polonusów na całym świecie, o czym jakby zapominamy.

Ostatnie wybory parlamentarne ogłoszone zostały jako zwycięstwo rządzącej Zjednoczonej Prawicy z Prawem i Sprawiedliwością na czele. Nie byłoby w tym nic nieprawdziwego, gdyby nie utrata większości w Senacie. To mało istotna sprawa dla rządzących, gdyż Senat nie może zablokować żadnych inicjatyw ustawodawczych Sejmu. Może ewentualnie przedłużać czas wprowadzania nowych ustaw. Poprawki, które senatorowie przyjmą na swoich obradach, mogą być przez Sejm odrzucone, a projekt w niezmienionej formie trafia i tak na biurko prezydenta. Z punktu widzenia partyjnego w Polsce wciąż rządzi PiS.


Partii tej nie udało się jednak obronić większości w Senacie, a na pierwszym posiedzeniu wybrano na marszałka tego gremium kandydata opozycji Tomasza Grodzkiego. Nowy marszałek, w wystąpieniu w telewizji publicznej, zapewnił, że Senat nie będzie narzędziem do blokowania Sejmu. Podkreślał, że jest możliwe „uprawianie politycznego sporu w sposób przyzwoity, normalny, bez wzajemnej niechęci czy nienawiści”. „Zapewniam państwa, że uczynię wszystko, co w mojej mocy, aby korzystając z ogromnego potencjału pań i panów senatorów, wybranych przez dziesiątki i setki tysięcy wyborców, uczynić z Senatu miejsce, które będzie kuźnią najlepszego prawa, w którym będą królowały szacunek, przyzwoitość, praworządność, honor, prawda i normalna praca merytoryczna, zaś nie będą miały wstępu obłuda, cynizm, oszustwo, kłamstwo, naginanie konstytucji czy regulaminu Senatu” – zapowiedział Tomasz Grodzki. Zadeklarował, że izba będzie rzetelnie pracować nad przesyłanymi z Sejmu projektami ustaw. „Będziemy przyjmować ustawy sejmowe, jeśli uznamy je za dobre, to uchwalimy. Jeśli będą wymagały poprawek, to poprawimy i odeślemy do Sejmu” – stwierdził. Dodał, że Senat będzie także podejmować własne inicjatywy ustawodawcze.


Niepokoi nas jednak to, że marszałek Senatu – opiekun rodaków za granicą – w swym przemówieniu nie odniósł się ani razu do Polonii. Nie padło zapewnienie, że będzie kontynuował tradycję swojego poprzednika i troszczył się o 20 milionów Polaków na świecie. To pierwszy niepokojący sygnał dla Polonii, płynący z efektów listopadowych wyborów parlamentarnych w Polsce. Drugim jest zapowiedź Tomasza Grodzkiego w sprawie jego podróży zagranicznych. Fakt, że swą pierwszą wizytę zamierza złożyć w Stanach Zjednoczonych, ale Polonusi amerykańscy niekoniecznie się z nim spotkają. Marszałek zobaczy się z amerykańskimi senatorami i kongresmanami, a może nawet z wiceprezydentem Mikiem Pence’em. Tematem ma być bowiem praworządność i przestrzeganie konstytucji w Polsce. Ani słowa nie ma jednak o opiece nad Polakami w USA.

Dla Polonii ważny jest jeszcze wątek finansów. Choć budżet Senatu na opiekę na Polonię jest kroplą w morzu potrzeb, to ponad 100 milionów złotych rozdzielane na dziesiątki polonijnych organizacji było niekiedy “być albo nie być” dla wielu z nich. Możliwy jest jednak scenariusz, że tym razem zostaną one przyznane przez komisję senacką zgoła odmiennym organizacjom niż te, które otrzymały dotacje choćby w tym roku. A może nastąpi powtórka sprzed kilku lat, kiedy to rząd Platformy Obywatelskiej zabrał środki z Senatu do Ministerstwa Spraw Zagranicznych? Teraz ten sam zabieg może zostać zastosowany, by to obecny rząd rozdzielał pieniądze na polonijną działalność na cały świecie.

Po ostatnich wyborach parlamentarnych próżno było szukać przegranych. Prawo i Sprawiedliwość przekonywało, że wybory wygrało, Platforma Obywatelska cieszyła się z odbicia Senatu, Sojusz Lewicy Demokratycznej i PSL cieszyły się z wejścia do Sejmu. Przegrani natomiast mogą być Polacy za granicą i choć ostatecznie kwestie finansowe mogą być rozstrzygane nadal przez obecnie rządzących, to czas zawirowania finansowego może odbić się na kondycji wielu polonijnych organizacji, dla których senackie pieniądze były podstawą nawet nie funkcjonowania, a wręcz przetrwania.