List ambasador ochłodzi relacje polsko-amerykańskie?

0
3

Wyemitowany w styczniu w programie “Superwizjer” telewizji TVN reportaż „Polscy neonaziści” przedstawiał działalność stowarzyszenia Duma i Nowoczesność. Jego emisja stała się zarzewiem dyskusji o postawach proneonazistowskich Polaków. Sprawą zajęła się polska prokuratura. Nowe światło na reportaż rzuciła niedawno publikacja portalu internetowego wPolityce.pl, który twierdzi, że z organizacją wydarzenia nazwanego „Urodzinami Hitlera” w maju ubiegłego roku w Wodzisławiu Śląskim mogła mieć związek stacja telewizyjna TVN. Według portalu Mateusz S., szef stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, otrzymał 20 tysięcy złotych za przygotowanie wydarzenia. Warunkiem miało być uczestnictwo w nim pod zmienionym nazwiskiem dziennikarki „Superwizjera” – współautorki reportażu z nagraniami z imprezy.

W wydanym w odpowiedzi oświadczeniu redakcja programu „Superwizjer” zaprzeczyła, aby „jakikolwiek członek ekipy TVN biorącej udział w realizacji reportażu” przekazał jakiekolwiek pieniądze Mateuszowi S. ps. Sitas lub komukolwiek, kto brał udział w organizacji urodzin Adolfa Hitlera w lesie w okolicy Wodzisławia Śląskiego”. Poinformowała, że rozważa podjęcie kroków prawnych w związku naruszeniem dóbr osobistych autorów reportażu oraz stacji TVN poprzez powielanie takich informacji.

Po publikacji portalu wPolityce.pl prokuratura poinformowała, że sprawdza wątek potencjalnego zleceniodawcy materiału o urodzinach Hitlera, wyemitowanego w telewizji TVN. Prokurator generalny Zbigniew Ziobro mówił na konferencji, że w śledztwie w tej sprawie badane są różne wątki. Jeden z nich ma na celu ustalić, jak doszło do zdarzenia. Zeznania pozyskane przez prokuraturę i organy ścigania wskazują na możliwe sprokurowanie tego zdarzenia za określoną kwotę pieniędzy – stwierdził minister Ziobro, zastrzegając, że niczego na razie nie przesądza.

W tej sprawie miały już paść pierwsze zarzuty, a konkretnie otrzymać je miał operator TVN, który wykonywał gesty nazistowskiego pozdrowienia podczas spotkania ku czci Hitlera. Po krótkim czasie Prokuratura Krajowa uznała jednak za przedwczesne postawienie pracownikowi TVN zarzutów i zdecydowała jednocześnie o przekazaniu tej sprawy do Prokuratury Regionalnej w Katowicach, która prowadzi postępowanie w sprawie podżegania do zorganizowania spotkania ku czci Hitlera poprzez przekazanie jego organizatorowi kwoty 20 tysięcy złotych. Czy rezygnacja prokuratury z postawienia zarzutów mogła mieć związek z listem pani ambasador?

LIST W OBRONIE TVN
List amerykańskiej ambasador wyciekł z oficjalnej korespondencji pomiędzy nią a premierem Morawieckim, do którego było on bezpośrednio adresowany. W liście pani ambasador pisze, że wyraża „głębokie zaniepokojenie niedawnymi zarzutami, jakie stawiają członkowie polskiego rządu przeciwko dziennikarzom oraz zarządowi TVN”.

Mosbacher odnosi się też do słów Joachima Brudzińskiego, który „publicznie oskarżył TVN o zainscenizowanie urodzin Hitlera”. Chodzi o wpis Brudzińskiego na Twitterze. Szef MSWiA napisał 16 listopada: „Kiedy w polskim #Sejm mówiłem o ludziach którzy pod zdjęciem Hitlera i swastyką hajlują to byłem przekonany,że to garstka idiotów i imbecyli. Byłem naiwny. Wygląda na to, że była to ohydna, odrażająca i dewastującą wizerunek Polski w świecie prowokacja. Co na to właściciele TVN?”.

„To zaskakujące, że osoby publiczne atakują dziennikarzy, którzy wypełniają zadania niezależnych mediów w demokracji tętniącej w Polsce” – stwierdzila w liście Mosbacher. Według niej, rząd jest bardziej zainteresowany „podawaniem w wątpliwość intencji dziennikarzy i próbie powiązania stacji TVN z ekstremizmem” niż działaniami przeciwko grupom ekstremistycznym. W ostatnim akapicie ambasador stwierdza, że USA jest razem z Polską, jeśli chodzi o walkę z nienawiścią i ekstremizmem, oraz doceniają poświęcenie Polski w czasie II wojny światowej. Mosbacher stwierdza, że ważne jest, aby USA i Polska „wspólnie wspierały wolność mediów, wolność słowa”, które są „kamieniami węgielnymi demokracji”.

Na końcu widnieje także odręczny dopisek, który może świadczyć, że sprawa ta może mieć wpływ na relacje polsko-amerykańskie: „Musimy rozwiązać ten problem, staje on na drodze bardzo ważnych spraw”. Jakich? Tego możemy się domyślać. Polska zabiega o większą obecność wojsk amerykańskich w Polsce i jest w trakcie zakupów dla polskiej armii amerykańskich wyrzutni. USA są także głównym partnerem Polski w walce o zatrzymanie szkodliwego dla wschodniej Europy projektu gazowego Nord Stream 2.

POLSKA ODPOWIEDŹ
Rzeczniczka rządu Joanna Kopcińska poinformowała, że rząd nie zamierza bezpośrednio odnosić się do listu ambasador Georgette Mosbacher. Zaznaczyła również, że rząd nie zamierza odnieść się do faktu opublikowania listu w mediach. „Naszym zdaniem dyplomacja wymaga spokoju i rozwagi. Polska i Stany Zjednoczone pozostają w bardzo dobrych relacjach i nie zmieni tego jeden incydent” – napisała rzeczniczka. Podkreśliła, że Polska, tak jak USA, ceni wolność słowa i w żaden sposób go nie ogranicza.

„Rynek medialny w Polsce jest pluralistyczny, a media prezentują pełne spektrum opinii – napisała Kopcińska i dodała, że „rząd Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie dopuści do powtórzenia się sytuacji, które miały miejsce w czasach naszych poprzedników – takich jak próby rekwirowania materiałów dziennikarskich czy wpływania na redakcje i wydawców, by zwalniały z pracy autorów publikacji krytycznych dla władzy”. Joanna Kopcińska zaznaczyła, że dzięki mediom opinia publiczna dowiaduje się o bulwersujących wydarzeniach, takich jak te z okolic Wodzisława Śląskiego. Rzeczniczka zaznaczyła, że w Polsce, która była pierwszą ofiarą hitlerowskich Niemiec, nie ma miejsca na nazizm, faszyzm czy inną zbrodniczą ideologię.

„Jeśli dziś jakiś obywatel Polski chciałby oddawać hołd Hitlerowi, to zasługuje nie tylko na najwyższe społeczne potępienie, ale przede wszystkim na karę, wynikającą z polskiego prawa. Dlatego też prokuratura pracuje nad weryfikacją każdego szczegółu postępowania dotyczącego haniebnego wydarzenia pod Wodzisławiem, niezależnie od tego, kto był jego inspiratorem. Państwo polskie podchodzi do takich spraw bardzo poważnie” – zaznaczyła Joanna Kopcińska.

Innej reakcji domagają się partie opozycyjne, jak choćby Kukiz’15. Posłanka z tego klubu Agnieszka Ścigaj ocenia, że list ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher świadczy o braku partnerskich relacji między naszym krajem a Stanami Zjednoczonymi. Posłanka przestrzega przed podległością w relacjach dwustronnych z USA. Jej zdaniem wyrażała się ona już wcześniej poprzez brak reakcji polskiego rządu po wprowadzeniu w USA ustawy 447, a także nowelizowanie ustawy o IPN. „To są po prostu rzeczy niedopuszczalne” – uznała posłanka z Kukiz’15. W jej opinii reakcja polskiego rządu na list ambasador USA powinna być bardzo zdecydowana, gdyż przejście w rolę „podległego partnera” jest dla Polski niekorzystne. „Tym bardziej że chcemy dalej rozwijać interesy. Mamy sprawy związane z gazem i negocjacje dotyczące bazy wojsk amerykańskich” – zaznaczyła Agnieszka Ścigaj.

KOGO BRONI PANI AMBASADOR?
Telewizja TVN została kupiona przez amerykańskiego giganta – koncern Scripps Networks Interactive. Firma ta jest dystrybutorem siedmiu marek rozrywkowych, w tym między innymi HGTV, Food Network, Travel Channel, DIY Network, Cooking Channel, Fine Living i Asian Food Channel. Sęk w tym, że TVN była i jest telewizją liberalną, która mówiąc delikatnie, za Donalda Trumpa kciuków nie trzymała. Wystarczy choćby wspomnieć o fakcie, że telewizja TVN jako jedyna w Polsce przeprowadziła szeroki wywiad z autorem książki “Ogień i furia” Michaelem Wolffem i wciąż na stronach internetowych zachęca do jego obejrzenia pytając: “Dlaczego według Wolffa Donald Trump w swojej prezydenturze jest jak małe dziecko? Czy amerykański prezydent czyta w ogóle gazety? Jak przygotowuje się do swoich publicznych wystąpień? I czy to prawda, że nie sypia ze swoją żoną Melanią?” – reklamuje wywiad telewizja TVN.

Jeszcze więcej pytań padło podczas wieczoru wyborczego w USA, gdy na prezydenta został wybrany Donald Trump. Relacje prosto z Nowego Jorku zdawała dziennikarka TVN Jolanta Pieńkowska. “Co teraz będzie, jeśli rzeczywiście Donald Trump zdobędzie albo przekroczy 270 głosów elektorskich? (…) Co będzie z weteranami obrażonymi przez Donalda Trumpa? Co będzie z kobietami, którym Donald Trump okazywał kompletny brak szacunku? Co będzie z Hillary Clinton? Co będzie wreszcie z obietnicami wyborczymi? (…) Co stanie się z mediami? Co będzie, kiedy obudzimy się z prezydentem Donaldem Trumpem? (…) Wtedy już nie będzie telepromptera, nie będzie nikogo, kto będzie mówił: – Donaldzie, tylko nie tweetuj; nie będzie nikogo, kto będzie mówił: – uspokój się, czytaj z telepromptera, nie mów nic od siebie” – takie pytania stawiała polska dziennikarka.

***
Ambasador to stanowisko, które wymaga od osoby je zajmujące dbanie o interesy państwa, które reprezentuje. Choć nie mnie to oceniać, to wydaje mi się, że z tego obowiązku Georgette Mosbacher wywiązuje się bardzo dobrze. Wszystko wskazuje jednak na to, że pani Ambasador nie poznała jeszcze dobrze naszego kraju i w tym przypadku zareagowała emocjonalnie, opierając się na informacjach medialnych. Zabrakło dobrej komunikacji, ale to nie powód, by mówić o pogorszeniu się relacji polsko-amerykańskich. Jak w każdym nieporozumieniu, kluczem do jego rozwiązania jest dialog, a nie – jak powiedział o zachowaniu pani ambasador były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski – “dyplomacja megafonowa”. n

Autor: Przemek Cebula