Manhattan na różne odmiany

17

Europejscy osadnicy zapożyczali dość często nazwy od tubylców, co najłatwiej zaobserwować w dolinie Hudsonu, gdyż w samym mieście można je już policzyć na palcach.

Najważniejszą z nich była Mana-ha-tta, a więc ziemia pokryta wzgórzami w języku Algonquinów. Holenderscy osadnicy z Nowego Amsterdamu wzbogacili ją o męską końcówkę “n”, łącząc trzy człony i eliminując środkową samogłoskę. Jak wszyscy wiemy, po przejęciu kolonii przez brytyjską koronę w 1664 r., terytorium to uzyskało miano Nowy Jork. Zagorzały spór o nazwę rozpoczął się dopiero na blisko dwa lata przed podpisaniem aktu inkorporacji, który stworzył w 1898 r. metropolię, złożoną z pięciu dzielnic. Wpływowa mniejszość, której przewodził Theodore Roosevelt, naczelny komisarz New York Police Department i zarazem przyszły prezydent, opowiadała się za Manhattanem. Zamierzali oni tym samym uhonorować miejscowych Indian. Jak wszystkim wiadomo, ów spór wygrali zwolennicy nazwy Nowy York.

A jeśli imię zawiera w sobie przeznaczenie, to Manhattan jest nie tylko pępkiem metropolii, ale także uosabia swoistą potęgę. Stanowi bowiem bogaty w znaczenia symbol, powtarzając się niczym zaklęcie w wielu nazwach. Najważniejsze z nich wypada udostępnić na tych łamach naszym Czytelnikom.

Manhattan Bank. Pierwszy nowojorski bank, założony przez byłego sekretarza skarbu Aleksandra Hamiltona powstał w 1799 r. Finansował on najpierw studnie artezyjskie, a później wodociągi i kanalizację. W 1955 r. połączył się z Chase, wchłaniając następnie Chemical Bank. Już od wielu lat ów gigant nosi oficjalną nazwę JPMorgan Chase Bank.

Manhattan Bridge. Dwupoziomowy most ze stali został oddany do użytku w 1909 r. Przerzucony przez East River na wysokości Canal Street, zapewnia on dogodne połączenie z Brooklynem i odwrotnie. Oba wjazdy posiadają łuki z kolumnadą. Na widokowy spacer lepiej jednak wybrać sąsiada, czyli most brooklyński.

Manhattan Chess Club. Najstarszy klub szachowy w Ameryce ukonstytuował się w 1887 r. Zasłużona placówka wychowała trzech arcymistrzów: Raula, Capablankę i Fischera.

Manhattan clam chowder. Zabielana zupa z jadalnych mięczaków, tak gęsta, że łyżka powinna w niej stanąć, jest lokalną specjalnością Nowej Anglii. Przyrządza się ją najczęściej na pełnotłustym mleku. Swego czasu jakiś nowojorski kucharz dodał do niej, zamiast mleka, przecier pomidorowy. Dzięki temu dość mdła potrawa uzyskała ostrzejszy smak i ma tutaj swoich zaprzysięgłych amatorów. Padło na nią za to powszechne potępienie nowoangielskich patriotów. Najdalej posunął się stan Maine, który wręcz zakazał podawania manhattańskiej odmiany w swoich restauracjach. Zamiast grzywny trzeba własnoręcznie (!) uzbierać beczułkę mięczaków.

Manhattan cocktail. Popularny koktajl został poddany po raz pierwszy jako alkoholowy napój firmowy w nieistniejącym już klubie pod taką nazwą. Jak głosi wcześniejsza legenda, wymyślono go na cześć młodej pary. która przybyła tu z wizytą wprost z Londynu. Nowojorski wielki świat fetował w jednym z hoteli Lady Janette, z domu Jerome i jej małżonka lorda Randolpha Churchilla. Ze związku z amerykańską pięknością zrodził się wielki mąż stanu o imieniu Winston. Podajemy tu jeden z najpopularniejszych przepisów: 2 uncje burbonu, 3/4 uncji deserowego wermutu i szczypta angostury. Uzyskaną miksturę należy starannie wymieszać z potłuczonym lodem. Stirred, not shaken – jak mawia do dzisiaj James Bond w swoich kolejnych wcieleniach.

Manhattanization. Jak łatwo odgadnąć, ten językowy neologizm oznacza szczególny nowotwór, a w złośliwym znaczeniu tego słowa, rozszerzające się niczym rak skupiska wieżowców w amerykańskich miastach. Narodził się on ponoć w 1971 r. w San Francisco podczas kompanii na rzecz uchwalenia ustawy, wstrzymującej dalszą budowę drapaczy chmur. Jej zwolennicy przegrali znaczną większością głosów, a nieustająca manhattanizacja ogarnia cały świat.

Manhattan Project. Pod takim hasłem zakodowano ściśle tajne prace nad materiałami rozszczepialnymi i wytworzeniem bomby atomowej. Były one dokonywane w trzech placówkach naukowych, wśród których znalazła się również Columbia University. W grudniu 1942 r. w laboratorium chicagowskiej uczelni udało się wreszcie wywołać reakcję łańcuchową na mini skalę. Nastąpiła ona w wyniku rozszczepienia atomu radioaktywnego uranu. Zespołem badaczy kierował fizyk Enrico Fermi. Jadąc na konferencję w Jałcie, która odbyła się w lutym 1945 r., Franklin Delano Roosevelt doskonale wiedział, iż Stany Zjednoczone znajdują się w posiadaniu bomby atomowej. Nie przeszkodziło mu to wcale w oddaniu walkowerem Środkowo-Wschodniej Europy pod sowiecką dominację.

Manhattan schist. Tak właśnie geolodzy określają twarde i grube warstwy skał metamorficznych; posiadające zarazem skład charakterystyczny dla najmniejszej wyspy. Tworzą one idealną wprost opokę dla wieżowców.

Manhattan Transfer. Od dawna nieczynna stacja przesiadkowa w Meadowlands stanowiła połączenie pomiędzy Pennsylwania Railroad, a linią Amtrak, ze specjalną odnogą do Jersey City. Tory kolejowe biegły nowymi tunelami pod rzeką Hudson. Ową nazwę zapożyczył John Dos Passos, umieszczając ją w tytule swojej powieści. Polski tłumacz zdecydował się jednak na “Manhattan 42”.

Nie wyczerpując wcale tematu, wymienimy – a jakże! – główną ulicę Greenpointu, miasteczko w stanie Kansans, czy też tytuł składanki filmowej Woody Allena. Dodajmy na zakończenie, iż mieszkańcy innych dzielnic nie mają wcale powodów do resentymentów – żyjemy przecież w największej amerykańskiej metropolii.

Autor: HALINA NIEDZIELSKA