Mentalność niewolnika

9

Obywatele w wyborach wybierają sobie nie szefów, panów, władców, lecz zarządców własnego majątku i zinstytucjonalizowanego aparatu państwowego. W interesie wybranych powinno leżeć, abym ja i inni obywatele chciała tu mieszkać, pracować i płacić podatki – czyli ich utrzymywać. Minister to sługa (takie jest oryginalne znaczenie tego słowa) i ma zabiegać o moją przychylność, ma pracować nad tym, by żyło mi się najlepiej, jak tylko jest to możliwe.

Niestety, coraz częściej wydaje mi się, że Polacy zapominają, że są panami w swoim własnym domu, a nie niewolnikami! Zapominają, że wolni obywatele, świadomi swojej przynależności do społeczeństwa, zgadzają się (lub nie) płacić cenę za swój udział w kształtowaniu państwa, a nie muszą jak niewolnicy godzić się na wszystko. Kiedy dzieje się źle, obywatel protestuje, bo walczy o swoje – swoją rodzinę, dom, małą i dużą ojczyznę, a niewolnik idzie na każde ustępstwo, jakiego się od niego zażąda, bo wiecznie zdany jest na pańską łaskę. Ale u nas coś się poplątało. Wybieralna władza zachowuje się jak pan i władca, urzędnicy jak nadzorcy, a obywatele jak niewolnicy.

Dlaczego Polacy z takim mozołem i trudem walczą o wolność, dla której nie żałują krwi, ale potem mają problem z wolnością? Niezaprzeczalną prawdą jest, że konia można siłą zaciągnąć do wodopoju, ale nie można go zmusić do tego, żeby pił wodę, tak jak nikogo nie da się zmusić do tego, ażeby naprawdę był człowiekiem wolnym. Bycie wolnym nieraz wymaga podjęcia jakiegoś trudu, wyrzeczenia, ryzyka, a będąc niewolnikiem można tylko narzekać, złorzeczyć w duchu, ale ostatecznie zginać poddańczo kark. Wolny człowiek wybiera, co chce, a niewolnik to, na co mu pan pozwoli; mniejsze lub większe zło. Czy nasza trudna historia sprawiła, że tak wielu z nas ma w głębi mentalność niewolnika? W warunkach niewoli mentalność niewolnicza jest sposobem przystosowania się do stanu poniżenia, a zarazem wyrazem utraty nadziei na uzyskanie należnych człowiekowi warunków życia. Po ustaniu niewoli mentalność niewolnicza może jeszcze trwać mocą siły bezwładu, może też być sposobem ucieczki od udziału w odpowiedzialności, ale czy nie czas powiedzieć koniec?!

Niewolnik to taki człowiek, który swój rozum, sądy i poglądy uzależnia od innych i jest niezwykle podatny na manipulacje. Jest owcą w stadzie, zadowoloną, że ktoś myśli, gdzie ma ona iść, co jeść, ile spać, kiedy dać się wydoić, a kiedy odrzeć ze skóry. „Człowiek nowoczesny znajduje się w sytuacji, w której wiele z tego, co niby sam myśli i mówi, myślą i mówią wszyscy inni” – pisał Erich Fromm. A Abraham Maslow zauważył, że: „Zbyt wielu ludzi nie decyduje o sobie, lecz pozwala za siebie podejmować decyzje sprzedawcom, agentom reklamy, rodzicom, propagandystom, telewizji, gazetom, itp. Ludzie ci są pionkami poruszanymi przez innych, a nie jednostkami samodzielnie działającymi, samookreślającymi się. Dlatego potrafią czuć się bezradni, słabi i całkowicie uzależnieni, padają ofiarą ludzi pazernych, są bez charakteru, nie samostanowiącymi, odpowiedzialnymi osobami”. Arystoteles zaś w swojej „Etyce nikomachejskiej” udowadniał, że: „Niewolnik jest żyjącym narzędziem, a narzędzie nieożywionym niewolnikiem”.

Dlaczego chcemy tak żyć? Dlaczego pozwalamy się wkręcać w tryby Unii Europejskiej, zamiast sami kręcić jej kołem? Dlaczego pozwalamy, by ktoś z zewnątrz dyktował nam, jak mamy układać własne sprawy? Dlaczego wybieramy do reprezentowania naszych spraw, zarządzania własnym majątkiem ludzi, którzy się do tego po prostu nie nadają?! Dlaczego pozwalamy sobą manipulować tak łatwo i przewidywalnie? Proszę porównać relacje z tego samego wydarzenia – na przykład z wizyty prezydenta Andrzeja Dudy i jego małżonki w USA przedstawioną przez media różnych nurtów i różnych wpływów. Za głowę można się chwycić ze zdziwienia, że to o tym samym…

Autor: Beata Wermińska