“Miłość, miłość w Zakopanem

130
FOTO: EPA

Kilka tysięcy osób na Krupówkach. W dzień spacerujących, a wieczorem i w nocy tańczących i śpiewających niemalże jak w Sylwestra. Głowa przy głowie. Hulaj dusza, piekła nie ma. Taki obrazek pokazywała przez cały weekend telewizja. Takie same relacje ukazywały się na portalach społecznościowych.

Setki interwencji policyjnych, mandaty, a nawet zatrzymania. Tak w pierwszych dniach po otwarciu hoteli i stoków narciarskich wyglądało Zakopane. Trudno w sytuacji, gdy poluzowano tylko obostrzenia dotyczące części branż i to na próbę, powstrzymać się od ostrych komentarzy, kiedy ogląda się bezmyślny, nieodpowiedzialny, rozbawiony tłum. Przy takim podejściu z zamrożenia nie wyjdziemy nawet latem!

Ja wszystko rozumiem: młodość, wielotygodniowe uziemienie, pragnienie odreagowania, ale gdzie rozum? Gdzie umiar? Nikt nie pamięta, że minister zdrowia pogroził palcem: Jeżeli luzowanie obostrzeń spowoduje wzrost zakażeń do 10 tys. dziennie, restrykcje wrócą. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby od poniedziałku rząd znów zaczął wszystko zamykać. Takie zachowanie, nie tylko w tym jednym miejscu przecież sprawia, że kolejny raz zaczynam się zastanawiać, czy my Polacy umiemy korzystać z wolności? Albo raczej, czy przypadkiem wolność nie myli się nam z anarchią i robieniem wszystkiego, na co mamy ochotę?

Polacy walczyli o wolność i niepodległość w okresie zaborów, okupacji hitlerowskiej i PRL-u. Kilka pokoleń. Teraz patos spowszedniał, a pojęcie wolności w naturalny sposób utożsamiło się z wolnością narodu wyrażoną suwerennym państwem. Doświadczenie historyczne zdecydowało, że polska tożsamość doskonale odnajduje się w sytuacjach walki o niepodległość i ochrony wiotkiej suwerenności przed wrogimi siłami z zewnątrz. Polacy uwielbiają o wolność walczyć, gdy jej nie mają. Potrafią ją nawet wywalczyć, ale czy potrafią z niej korzystać, gdy jest ona już do ich dyspozycji? Gdy patrzę na Krupówki, przestaję mieć wątpliwości. Coś mentalnie poszło z naszą wolnością nie tak.

FOTO: EPA

“Wolność człowieka kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” – te słowa de Tocqueville’a, stanowiące podstawę myślenia o swobodzie człowieka, doskonale obrazują problem. Wolni ludzie pojechali do Zakopanego. Wolni ludzie chcieli potańczyć w tłumie na ulicy. Co w tym złego? Otóż takie zachowanie, którego skutkiem może być wzrost zachorowań, albo kolejne obostrzenia dla wielu branż, to nie jest objaw wolności, ale samowoli, bezmyślności i egoizmu! Jakoś nikt nie widzi tego powiązania? Ludzie, co z wami? Chcieliście poszusować na nartach, pospacerować po górach, polansować się na Krupówkach, czy urządzić pandemia party? Chcieliście wolności, tylko po co? Smutny to obraz. Smutny wniosek, że tylko totalny zamordyzm jest w stanie utrzymać jako taki porządek. Niektórzy naprawdę jak psy spuszczone z łańcucha nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić. Dla mnie smutny po wielokroć. W poniedziałek odszedł kolega mojego syna. Miał tylko 16 lat. Chciał żyć. Tak bardzo chciał żyć. A wy czego chcecie? Czy chociaż przez chwilę pomyśleliście, że za chwilę waszej zabawy ktoś zapłaci najwyższą cenę? Nie? Prawda? Wszak “polewamy się szampanem, rycerzem jestem ja, a ty królową nocy…”.