Na rocznicę mostu powietrznego

0
1

Przypadająca 12 maja rocznica zakończenia blokady Berlina warta jest upamiętnienia.

Choć to już dla wielu zamierzchła historia, dotycząca epizodu rozpoczynającego zamknięty (miejmy nadzieję) okres zimnej wojny, to jednak całe wydarzenie było znaczące. Nie tylko jako pierwsze praktycznie starcie między komunistycznym Wschodem i demokratycznym Zachodem, ale także jako jedno z nielicznych, wspólnych przedsięwzięć późniejszego NATO, podejmowanych w jednomyślności i zgodzie. Świadomość wspólnych interesów, a także łączących Zachód wartości kierowała prawie roczną akcją niesienia pomocy mieszkańcom Berlina, odciętym od świata przez sowiecką blokadę dróg. Choć wtedy nie wszystkie kraje, zniszczone przez wojnę i upokorzone (jak np. Francja), mogły wziąć udział w realizacji mostu powietrznego, to jednak panowało powszechne przekonanie o konieczności wspólnej obrony wartości, na których straży państwa te stoją; że ogromny koszt, poświęcenie i gigantyczny wysiłek techniczny są warte tej "sprawy".
Pilotami zaangażowanymi w codzienne funkcjonowanie mostu powietrznego byli Amerykanie, Brytyjczycy i Niemcy. Od wiosny 1948 r. do wiosny następnego roku przerzucono samolotami do Berlina prawie trzy mln ton niezbędnych produktów, łącznie z węglem do opalania mieszkań. Mieszkańcy ponaddwumilionowego wówczas Berlina przetrwali ciężką zimę dzięki alianckim samolotom lądującym niemal bez przerwy na położonym w środku miasta, dziś zabytkowym lotnisku Tempelhof.
Z konfrontacji tej z wojowniczym komunizmem Zachód wyszedł zwycięsko, dzięki uporowi, stanowczości, a także technicznej wyższości; jednym z powodów ustąpienia przez Stalina była także i obawa, że dłuższy czas blokady może spowodować taki rozwój zachodniej technologii awiacyjnej, że blok komunistyczny nie będzie w stanie jej sprostać.
Most powietrzny pokazał też, iż z reguły, gdy przychodzi do wspólnej akcji Zachodu w imię jego żywotnych interesów, zawsze USA i Wielka Brytania występują wspólnie i bez wahania, inne zaś kraje, przy wtórze szyderstw, urągań i krytyki, trzeba ciągnąć siłą, aby zechciały bronić własnych wartości – podstawy istnienia bloku państw opierających się agresywnemu komunizmowi.
Dziś nie jest szczególnie inaczej. Zachód wygrał zimną wojnę, ale nadal ma wielkie, ważne batalie do stoczenia. Obecnie największym dlań zagrożeniem jest islamski fundamentalizm, który (podobnie jak dawniej komunizm) głosi zniszczenie Zachodu i zwycięstwo ideologii zniewolenia, terroru i prześladowań. I ponownie, jak w czasie zimnej wojny, tylko stanowcza, nieugięta postawa USA oraz nieustanne wsparcie ze strony Brytyjczyków umożliwiają utrzymanie jedności zachodniego sojuszu, dziś powiększonego o wiele państw, lepiej rozumiejących konieczność obrony swych fundamentalnych wartości.

Autor: CK