Nauczycielski Dawid kontra Goliat

0
0

Nauczyciele – których nikt nie słuchał i patrzył z politowaniem, jakimi są naiwniakami – stracili cierpliwość, bo doszło w końcu do tego, że młody człowiek po studiach rozpoczynający pracę w szkole zarabia tyle, co niewykwalifikowany robotnik, a belfer na końcu swojej ścieżki awansu, kiedy zda kolejne egzaminy, często, a raczej prawie zawsze zdobędzie kolejne kwalifikacje na studiach podyplomowych, czasem, wcale nierzadko doktorat, z zażenowaniem widzi, że w osiedlowym dyskoncie oferują pracownikowi na kasie większą stawkę.

Teraz nauczyciele protestują, a ich działanie może zmienić polską scenę polityczną. Dotąd prawdopodobieństwo wygrania PiS w wyborach parlamentarnych nawet najmniej przychylni tej partii analitycy uważali za bardzo wysokie. „Piątka Kaczyńskiego”, dobre dane makroekonomiczne i związana z nimi widoczna poprawa bytu wielu Polaków, obietnice kolejnych pieniędzy na 13. pensje dla emerytów i rencistów, na pierwsze dziecko i dla matek, które urodziły co najmniej czworo dzieci – to argumenty, z którymi będzie bardzo ciężko walczyć totalnej, nawet zjednoczonej opozycji.

A trzeba pamiętać, że PiS ma jeszcze jednego asa w rękawie, którego zapewne w odpowiedniej chwili rzuci na stół – mianowicie sprawę migracji muzułmanów i zagrożenia, że po ewentualnej wygranej opozycji zjadą do nas bez większych ograniczeń i kontroli. Polacy widzą chaos i niebezpieczeństwa związane z niekontrolowanym przypływem arabskiej biedoty, z którym ogromne problemy mają bogate i przyzwyczajone do multi-kulti Niemcy, Francja, Wielka Brytania czy kraje skandynawskie. W Polsce, biedniejszej i bez doświadczenia w tej dziedzinie, problemy z gośćmi byłyby jeszcze większe.

Tylko czy to wszystko wystarczy w obliczu nauczycielskich strajków? Ile cierpliwości będą mieli rodzice, gdy staną przedszkola i szkoły i nie będzie co zrobić z dziećmi? Starsze – pół biedy, zostaną w domu, a maluchy? Ile wyrozumiałości wykażą rodzice, gdy opinia publiczna zostanie skutecznie doinformowana o ogromie zniszczeń, do jakich doprowadziła obecna minister edukacji?! Przecież to chodzi o ich dzieci, ich teraźniejszość, ale przede wszystkim przyszłość! A nauczyciele to też wyborcy, ich współmałżonkowie i bliska rodzina też…

I jest jeszcze jedna sprawa. Otóż PiS wprowadza w życie większą część swych propozycji socjalnych jeszcze przed wyborami! Czyż to nie sprytne, szatańsko sprytne? Ani tu teraz krytykować, ani nazywać kiełbasą wyborczą, ani nic… A na dodatek, gdyby opozycja wygrała, i tak stanie przed faktem, właściwie bez możliwości zmian… To prawdziwy szach-mat i majstersztyk Kaczyńskiego. Trzeba przyznać, że pomyślał o wszystkim. Prawie o wszystkim… nie pamiętał o nauczycielach. Jak prawie każdy w tym kraju od lat! I może tego gorzko pożałować.

Autor: Beata Wermińska