Nazywam się Mosbacher, Georgette Mosbacher

222
epa07975984 US Ambassador to Poland Georgette Mosbacher attends a press conference with Polish President Andrzej Duda at the Presidential Palace in Warsaw, Poland, 06 November 2019. An official communique on accepting Poland to the US Visa Waiver Program will be announced later today in Washington, Polish President Andrzej Duda said. EPA-EFE/Radek Pietruszka POLAND OUT

Jest duża szansa na to, że nazwisko Mosbacher Polacy zapamiętają na lata, tak dobrze jak żadnego innego ambasadora USA nad Wisłą. To duże osiągnięcie, ale to właśnie w osiągnięciach kryje się ku temu zasługa. Zniesione wizy, zwiększona liczba wojsk USA na terenie Polski czy współpraca na rzecz bezpieczeństwa energetycznego – to tylko kilka spraw, które Georgette Mosbacher udało się przeprowadzić do końca. Na wizerunku przyjaciółki Polski są także rysy, choć wkrótce może nie być po nich śladu.

Ambasador to w dużej mierze funkcja reprezentacyjna, bo jak wiadomo od pracy są konsulowie czy też niżsi rangą pracownicy ambasady. Mimo tego, że mają być oni wizytówką danego kraju, przeciętnemu człowiekowi ambasador – bez względu na to jaki kraj reprezentuje – jest mało znany czy to z nazwiska, czy z wyglądu. Sam z trudem wymieniłbym choć jednego z ambasadorów USA pełniących swoją służbę w ostatnich latach w naszym kraju. Z odchodzącą właśnie ambasador Mosbacher może być całkiem inaczej.

Już na samym początku swojej przygody z Polską Georgette Mosbacher przykuła uwagę Polaków. Najpierw swoim dość oryginalnym, jak na wysokiego rangą dyplomatę, wizerukiem. Mocno upiększona kosmetykami, obwieszona błyskotkami i ubrana w ekstrawaganckie ciuchy, przypominała raczej bohaterkę amerykańskiego serialu „Dynastia”, a nie zawodowego dyplomatę. I takim też nie była, lecz pomylili się ci, którzy myśleli, że będzie tylko błyszczeć na salonach.
Kluczowe w jej pracy na rzecz polsko-amerykańskich stosunków były dobre, przyjacielskie relacje z prezydentem Donaldem Trumpem. Być może to nie pełny profesjonalizm, ale w tym wypadku znaczenie miało to, że ten układ działał. Kilka dni temu, żegnając się z Polską, Georgette Mosbacher powiedziała, że dzień, w którym prezydent Donald Trump poprosił ją o objęcie stanowiska ambasadora w Polsce, był jednym z najbardziej zaszczytnych momentów jej życia. Zapewniła, że każda minuta w Polsce była dla niej prawdziwą radością, a Polaków darzy szczerym uczuciem.
„Poczytuję sobie za zaszczyt, że mogłam reprezentować Stany Zjednoczone Ameryki w Waszym wspaniałym kraju” – powiedziała ambasador. Podkreśliła, że w trakcie jej urzędowania „odnotowaliśmy wiele wspaniałych osiągnięć”, przede wszystkim przystąpienie Polski do amerykańskiego Programu Ruchu Bezwizowego.
Ambasador wymieniła też podpisanie umowy o rozwoju programu energetyki jądrowej i umowy o wzmocnionej współpracy obronnej, na mocy której ustanowiono w Poznaniu wysunięte dowództwo V Korpusu US Army.

„Wszystkie te osiągnięcia przetrwają długo po moim wyjeździe, odciskając niezatarty ślad na trwałej przyjaźni, partnerstwie i sojuszu między Stanami Zjednoczonymi a Polską” – powiedziała amerykańska ambasador. Georgette Mosbacher przyznała, że w głębi serca będzie tęsknić za czasem spędzonym w Polsce. „Nie wyjeżdżam jednak na zawsze. Będę wracać, bo moje przywiązanie i miłość do Polski nie przeminą” – powiedziała wyraźnie wzruszona. – „Dziękuję. Niech Bóg błogosławi Polsce. Niech Bóg błogosławi Stanom Zjednoczonym Ameryki” – zakończyła swoje pożegnalne przemówienie Georgette Mosbacher.

Zniosła wizy, sprowadziła wojska, wzmocniła energetykę
Georgette Mosbacher zastała Polskę, w której obywatele musieli stać w długich kolejkach po wizy wjazdowe do tego, jak mawiali jej poprzednicy, „przyjacielskiego” kraju, czyli USA. Prócz tego musieli za to słono płacić, a wielokrotnie i tak odchodzili po przesłuchaniu z istnym wilczym biletem. Wielu przekonywało, że to trudne, bo decyzja należy do urzędników w Waszyngtonie, a jeszcze inni mówili, że to decyzja samego prezydenta USA. Była to tylko część prawdy, ponieważ odkąd zaczął działać program krajów bezwizowych, liczyły się statystyki odmów w ambasadach poszczególnych państw. Wystarczyło powiedzieć swoim urzędnikom, by łaskawiej patrzyli na wizowe wnioski, a po niespełna dwóch latach okazało się, że Polska wygórowane limity odmów wizowych spełnia.
To właśnie ambasador Mosbacher jako jeden z głównym celów wyznaczyła sobie zniesienie wiz dla Polaków. „Jestem gotowa, żeby sprawę wiz dla was załatwić” – powiedziała w jednym z telewizyjnych wywiadów krótko po objęciu stanowiska, a rok później wyznaczyła sobie na to termin. – „Jedyne, co pozostaje do zrobienia, to obniżenie odsetka odmów poniżej trzech procent. Jesteśmy blisko. Dlatego namawiam wszystkich: ubiegajcie się o wizy. Mogę wam powiedzieć, że zanim odejdę z tego stanowiska, obowiązek wizowy będzie zniesiony” – oświadczyła ambasador na początku 2019 roku.
Ostatecznie kilka miesięcy później, dokładnie 11 listopada 2019 roku Polska została włączona do Programu Ruchu Bezwizowego, do czego niewątpliwie ambasador Mosbacher się przyczyniła.
To jednak nie były jedyne sukcesy Georgette Mosbacher jako ambasadora USA nad Wisłą. Choć zaangażowanie militarne Amerykanów w obronę Europy i Polski było sprawą decyzji na samej górze, to na każdym etapie jej realizacji ambasador Mosbacher była obecna i robiła dużo więcej niż tylko kibicowanie planom poprawy bezpieczeństwa Polski.
Wszystko zaczęło się od deklaracji o militarnej współpracy, którą podpisali w 2019 roku prezydenci Andrzej Duda i Donald Trump. Potem zawarli kolejną umowę z intencją rozszerzania współpracy i zapowiedzią zwiększenia liczby żołnierzy US Army w Polsce. Z kolei 15 sierpnia 2020 roku minister obrony Mariusz Błaszczak i sekretarz USA Mike Pompeo zawarli umowę rozszerzającą współpracę wojskową. Ostatnim krokiem była ratyfikacja dokumentu przez prezydenta, co stało się 9 listopada.
Poza zwiększeniem liczby amerykańskich żołnierzy oraz przeniesieniem do Polski jednego z dowództw, dokument zakłada błyskawiczne zwiększenie kontyngentu do około 20 tys. żołnierzy w razie niebezpieczeństwa. Wreszcie podczas kadencji pani ambasador i w jej obecności rozpoczęło działalność wysunięte dowództwo V Korpusu Sił Lądowych USA, które zostało przeniesione z niemieckiego Baumholder do polskiego Poznania.
To również ambasador Mosbacher nadzorowała negocjacje zakupu przez polskę najnowocześniejszych myśliwców świata – samolotów bojowych F-35, których ostatecznie do Polski trafi 35 sztuk. Niewątpliwie Georgette Mosbacher robiła także dużo dla bezpieczeństwa energetycznego, nie tylko mówiąc o potrzebie i wsparciu Polski w uniezależnieniu się od Rosji, ale dając ku temu namacalne przykłady działania. Do Polski poprzez terminal gazu LNG w Świnoujściu zaczął trafiać amerykański gaz, a w trakcie negocjacji jest także umowa o budowie pierwszej elektrowni atomowej, która być może powstanie przy udziale amerykańskich firm.
Na każdy kroku ambasador Mosbacher krytykowała także kontynuację budowy rosyjsko-niemieckiego gazociągu Nord Stream 2, popierając tym samym polskie stanowisko w tej sprawie. Namacalnymi efektami świetnych relacji Mosbacher z prezydentem Trumpem były też wizyty polskiego prezydenta w Białym Domu, których było trzy a wszystkich spotkań pomiędzy Andrzejem Dudą i Donaldem Trumpem aż jedenaście.

Order na pożegnanie
Na kilka dni przed zakończeniem misji ambasador Georgette Mosbacher, prezydent Andrzej Duda wręczył jej Krzyż Wielki Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej. Order został nadany w uznaniu wybitnych zasług w rozwijaniu polsko-amerykańskich przyjaznych stosunków i współpracy, za zaangażowanie w działalność na rzecz bezpieczeństwa międzynarodowego. Jak podkreśliła kancelaria prezydenta, w trakcie jej urzędu została podpisana przez prezydentów Andrzeja Dudę i Donalda Trumpa deklaracja o polsko-amerykańskim partnerstwie strategicznym, których filarami pozostają: współpraca w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności, energetyka oraz wymiana handlowa, inwestycje, badania i innowacje.
We wszystkich tych obszarach polsko-amerykańska współpraca została pogłębiona, z korzyścią zarówno dla Polski, jak i Stanów Zjednoczonych. Ponadto w wymiarze bezpieczeństwa i obronności podpisano dwie deklaracje: pierwsza dotyczy współpracy obronnej w zakresie obecności sił zbrojnych USA na terytorium Polski; druga precyzuje lokalizacje planowanej zwiększonej obecności wojskowej armii amerykańskiej w Polsce.
Prezydenci obu krajów podpisali również „Memorandum o współpracy w dziedzinie cywilnego wykorzystania energii jądrowej”, wyrażające gotowość obu stron do współpracy przy polskim programie energetyki jądrowej. W oficjalnym komunikacie kancelarii prezydenta podkreślono, że „w trakcie urzędu Georgette Mosbacher systematycznie rosła wymiana handlowa między Polską a USA. W 2015 roku – 9,3 miliarda dolarów, w 2016 roku – 9,6 miliarda dolarów, w 2017 roku – po raz pierwszy przekroczyła poziom 10 miliardów i wyniosła 11,6 miliarda dolarów, w 2018 roku – 13,4 miliarda dolarów, w 2019 roku – 14,4 miliarda dolarów. Oznacza to wzrost o ponad 50 procent w ciągu pięciu lat” – napisano w oświadczeniu.
Dla Kancelarii Prezydenta symbolicznym i ważnym momentem polsko-amerykańskich relacji dwustronnych było włączenie Polski do Programu Ruchu Bezwizowego – “Włączenie Polski do Visa Waiver Program stanowiło namacalny dowód na to, że strategiczne partnerstwo Polski i USA jest silne i autentyczne” – brzmiała część umotywowania decyzji o przyznaniu wysokiego odznaczenia dla Georgette Mosbacher.

Rysy na szkle
Co nie jest dziwne, Georgette Mosbacher w wielu elementach prezentowała podobne do amerykańskiego prezydenta Donalda Trumpa stanowiska. Nie można jej odmówić stania na straży amerykańskich firm działających w Polsce. Używała przy tym mało dyplomatycznych, ale skutecznych narzędzi, jak wpisy na portalu Twitter czy bezpośrednie listy pisane do poszczególnych polskich ministrów. Z punktu widzenia niezależności polskich władz te działania wyglądały, mówiąc dyplomatycznie, dość dziwnie.
Największym zaangażowaniem amerykańska ambasador wykazała się w sprawie mediów – a konkretnie telewizji TVN, która jest własnością koncernu Discovery Communications. Najpierw wysłała list do premiera Mateusza Morawieckiego, dotyczący materiału „Superwizjera” TVN o neonazistach i śledztwie prokuratury w tej sprawie. Materiał ten był mocno krytykowany przez polityków partii rządzącej. Dyplomatka zaznaczyła w liście, że USA nie będą akceptować krytyki materiału stacji amerykańskiego właściciela przez polityków PiS. Mosbacher mocno akcentowała również swoje zdanie przeciwko planom repolonizacji mediów w Polsce, która także mogła dotknąć amerykańskich właścicieli liberalnej polskiej stacji TVN. Na „stole” leżały i wciąż leżą dwa projekty ustaw o dekoncentracji i repolonizacji mediów. Pierwszy z nich powstał w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Drugi – w Ministerstwie Sprawiedliwości. Propozycja ministra Glińskiego zakłada uniemożliwienie koncernom zwiększania liczby aktywów na polskim rynku, Z kolei rozwiązanie forsowane przez Zbigniewa Ziobrę skutkowałoby zmuszeniem firm do pozbycia się udziałów w polskim rynku medialnym.
W swoim wpisie na Twitterze Mosbacher skrytykowała pomysły polskich ministrów – „Pluralizm w polskich mediach już istnieje. Przymusowe rozdrobnienie mediów ograniczy wolność słowa, ponieważ przetrwają tylko państwowe i małe media. Polskie społeczeństwo nie skorzystałoby na mniejszej liczbie różnorodnych głosów” – napisała Mosbacher i dodała, że wersja dekoncentracji forsowana przez Zbigniewa Ziobrę jest według niej próbą cenzury. „Zmuszanie firm medialnych do sprzedaży akcji zmusi inwestorów do szukania innych rynków. To nie jest dobry klimat inwestycyjny – to cenzura. Przyciąganie inwestycji zagranicznych i silna gospodarka wymaga przewidywalności” – dodała ambasador, strasząc nieco polski rząd.
Podobne „groźby” były skuteczne w przypadku obrony innej amerykańskiej firmy działającej w Polsce – Uber. Wystarczyło, że minister Andrzej Adamczyk wysłał do komisji prawnej rządu projekt ustawy o transporcie drogowym, a spotkał się on ze srogą odpowiedzią. Projekt zakładał m.in. konieczność wpisu pośrednika do KRS lub ewidencji działalności gospodarczej, co w praktyce blokowałoby działalność Ubera.
„Nie mogę zrozumieć, dlaczego Polska rozważa taki krok: zakaz działalności na polskim rynku dla jednej z największych firm technologicznych spowoduje bez wątpienia, mrożący efekt na przyszłe inwestycje w tym sektorze” – napisała ambasador Georgette Mosbacher w liście do ministra Andrzeja Adamczyka, Podkreśla w nim, że Uber zatrudnia w Polsce ponad 300 osób (w biurze w Krakowie). „Proszę nie popełniać błędu niosącego tak daleko idące konsekwencje” – dopisała odręcznie ambasador.

W historii stosunków dyplomatycznych Polski z USA Georgette Mosbacher okazała się jedną z najskuteczniejszych, jeśli nie najskuteczniejszą, ambasadorką największego mocarstwa świata. Była „Donaldem Trumpem” nad Wisłą, dbając zarówno o amerykańskie firmy jak i o wymierne korzyści dobrych relacji obu państw. Niewątpliwie znalazła się w Polsce dzięki znajomości z prezydentem USA, ale jeśli tak ma wyglądać amerykański „nepotyzm”, to chcemy go więcej. Jeśli spotkacie ją przechadzającą się po Manhattanie, warto powiedzieć jej „thank you”.