Niech wiedzą gdzie jest Polska

4

Rozmowa z profesorem Piotrem Moncarzem, wykładowcą na Uniwersytecie Stanforda, wiceprezydentem firmy Exponent, autorem Polsko-Amerykańskiego Hubu w Dolinie Krzemowej

Kim jest profesor Moncarz? Wiem, że buduje „mosty” pomiędzy Doliną Krzemową a Polską. Jako profesor na Uniwersytecie Stanforda uczy, jak je budować w rzeczywistości, oraz  jako wiceprezes firmy Exponent przeprowadza analizę techniczną, gdy coś się z nimi stanie. Nie wiem, czy mi się udało, ale starałam się połączyć te wszystkie mosty, które zbudowałeś i budujesz.

Może trochę uzupełnię. Jestem przede wszystkim inżynierem budowlanym z wykształceniem, które rozpocząłem w Polsce w technikum budowy dróg i mostów, gdzie uczyłem się od fachowców ze szkoły lwowskiej. Potem zaczęła się moja amerykańska przygoda – doktorat na Uniwersytecie Stanforda w 1980 roku, następnie wyjście do przemysłu i praca w firmie Exponent, analizującej przyczyny awarii o naturze technologicznej i naukowej oraz metody ich zapobiegania, w której pracuję do dziś.

Amerykańska przygoda, jak ją nazwałeś, nie oddaliła cię od Polski.

Od samego początku w Stanach uczestniczę w działalności organizacji polonijnych, które współpracują z Polską. W latach.70 i .80 był to Kongres Polonii Amerykańskiej, po roku 1989 pojawiło się zainteresowanie współpracą gospodarczą, bo tego Polska potrzebowała w swojej wielkiej reformie. Ponad 10 lat temu założyliśmy z kolegami z Doliny Krzemowej US-Polish Trade Council. Można by to przetłumaczyć jako Polsko-Amerykańską Radę Wymiany lub Współpracy, a niektórzy tłumaczą to jako Polsko-Amerykańską Radę Handlową. Akurat ta „handlowa” to jest najmniejsza część tego wszystkiego. Wymiana i współpraca na poziomie zaawansowanych technologii, od nauki wdrażalnej do komercji, to są zadania, którymi się zajmujemy.

Najnowszy projekt twojego autorstwa to powstanie Polsko-Amerykańskiego Hubu Innowacyjności w Dolinie Krzemowej, którego otwarcie właśnie ogłoszono. Wyjaśnij nam istotę tego tworu i zasady funkcjonowania.

31 marca 2012 roku – proszę zanotować tę datę, bo będzie ona historyczna. Polsko-Amerykański Hub Innowacyjności w Dolinie Krzemowej jest wydarzeniem, o którym myśleliśmy w USPTC od wielu lat. Budujemy most pomiędzy Polską innowacyjną i innowacyjnymi Stanami Zjednoczonymi – to motto USPTC.

Widać, że nie uciekniesz od tej analogii do mostów.

Ten most udało się już chyba zbudować, bo przejechało po nim wiele znakomitych osób, począwszy od: premiera, wicepremiera, ministra gospodarki, ministra nauki, dyrektorów ważnych agencji rządowych, rektorów, profesorów, a ostatnio w wizjonerskim projekcie minister Kudryckiej, naukowców z grupy Top 500 Innowators. Jak widać, na tym moście jest już spory ruch. Przejechały też firmy amerykańskie, które chciały zajrzeć do Polski i zobaczyć, czy jest to właściwy rynek dla nich. Natomiast były to wciąż, obrazowo mówiąc, pojedyncze samochody czy autobusy, a nasze ambicje są nieco większe. Chcielibyśmy, by ten most był bazą dla transportera, który będzie w sposób ciągły łączył te dwa kraje. Na tym transporterze powinny się pojawiać innowacyjne firmy po stronie polskiej, które są gotowe spróbować swoich szans na rynku globalnym, a po stronie amerykańskiej te, które myślą o wejściu na rynek unijny. A my chcemy je przekonać, że drzwiami do Uni jest właśnie Polska. Taki jest zamysł tego hubu.

Rozumiem, że hub w Dolinie Krzemowej jest istotny dla polskich potrzeb biznesowych?

Polski nie stać na to, aby zapomnieć, że Go Global to jest najbliższe kilkadziesiąt lat gospodarki polskiej. Ci, którzy tego nie rozumieją, nie będą brali udziału w ekonomii na poważną skalę. Na przykład Top 500 Innovators, ogromny program, który Polska właśnie wdraża. Jest to polska inwestycja w otwarcie wyobraźni rodzimych naukowców, pracowników centrów technologii na formę, w jakiej należy przygotować projekt, aby to przedsięwzięcie mogło być finansowane, aby mogło się rozwinąć do poziomu poważnej firmy. Ta inwestycja wymaga następnego elementu, bo przecież nasuwa się pytanie, co oni mają zrobić z tą wiedzą? I tym elementem będzie teraz dostęp do Doliny Krzemowej przez hub.

Czyli znakomicie się złożyło, że ogłoszono inaugurację hubu w czasie Poland Day, który jest przedłużeniem Global Technology Symposium (GTS). Niewątpliwie Polska jest obecnie w świetle reflektorów inwestorów. Nasz kraj miał w tym roku swój szczególny udział w tym sympozjum. Michał Bańka, p.o dyrektor Departamentu Wsparcia Instytucji Otoczenia Biznesu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, zaprezentował przed licznym gronem inwestorów venture capital, aniołów biznesu i menedżerów z całego świata, potencjał naszego kraju i działania na rzecz wspierania przedsiębiorczości w Polsce. W konkursie Global Innovator Competition, wśród 13 startupów z całego świata, wybranych z 2000 zgłoszonych do rywalizacji, po raz pierwszy wystartował projekt z Polski. Jego autorką była studentka Politechniki w Krakowie Katarzyna Sawicz-Kryniger.

Dziękuję, że o tym wspomniałaś. Są dwa elementy bardzo ważne w konkursie młodych przedsiębiorców. Po pierwsze, z tych 2000 propozycji z całego świata wybrano polską grupę. Ta grupa zresztą uplasowała się gdzieś w połowie tego przesiewu. Po drugie, moim nieskromnym zdaniem, ta polska grupa miała technicznie i rynkowo najlepszy produkt.

Tak, grupa z Polski miała imponujący produkt. Ale czasami brakuje komercjalizacji, tego rynkowego aspektu sprzedania się przed światem inwestorów.

Musimy się lepiej, mocniej przygotowywać do konkurencji na forum międzynarodowym. Tam element komercjalizacji pomysłu, zarządzania tą komercjalizacją, jest bardzo istotnym czynnikiem oceny przez inwestora. Czy warto w projekt włożyć złotówkę, czy nie? I tutaj mamy jeszcze sporo do nadrobienia. Natomiast satysfakcja ogromna. I jeszcze jeden powód do zadowolenia. Nie zapominajmy, że w jury tego konkursu zasiadają największe tuzy venture capitals z Doliny Krzemowej i zagranicy. Na tegorocznym GTS wśród nich zasiadał także Polak Piotr Gębala, prezes Krajowego Funduszu Kapitałowego. Dostrzegalność Polski rośnie z roku na rok. I to jest proces, o który trzeba dbać i nie można zostawić na żywioł. Trzeba brać udział, trzeba przyjeżdżać, trzeba się prezentować i tak dalej. To jest pewnie najistotniejsza część GTS.

Ciekawą tradycją Poland Day jest to, że organizowany jest w firmach gigantach Doliny Krzemowej. W ubiegłym roku na Facebooku, w obecnym w siedzibie firmy Intel w Santa Clara.

Dlaczego byliśmy w tym roku w Intelu? Dlatego, że mamy tam dwie osoby pracujące na bardzo ważnych, wysokich stanowiskach. Jedna z nich jest prawnikiem korporacyjnym – Łukasz Grabiec, a druga jest wiodącym technologiem – Dominik Szmidt. Obaj przyszli na Poland Day i mieli podczas jego trwania bardzo ważne wystąpienia, ale przede wszystkim otworzyli nam drzwi do tej firmy. Mieliśmy wejście na scenę, która przyciąga swoją magią innych ludzi z Doliny Krzemowej. To nie jest tak, że ludzie nie mają co robić w sobotę przed południem i w związku z tym przychodzą na Poland Day. Ich trzeba czymś przyciągnąć. To jest jeden z tych magnesów. Network jest największą siłą, jaką Polska posiada. To jest inwestycja Polski w ciągu ostatnich 200 lat w Polonię. Wysyłanie za granicę ludzi, może nie przez Polskę, ale za sprawą jej historii, żeby potem żyli i mieszkali w innych krajach. Oni, nawet jeszcze po kilku pokoleniach, identyfikują się z Polską. W czasie Poland Day ściągamy tych ludzi na salę. Oni słyszą nowe rzeczy o Polsce, my słyszymy, czym oni się zajmują, i w ten sposób ten network jest żywy. To nie znaczy, że mają nam coś załatwić pod stołem. Chcemy tylko, żeby nas wysłuchali z sympatią. Żeby wiedzieli, gdzie jest Polska na mapie i że fajnie jest coś zrobić z Polską, bo to odpowiada ich sentymentom. Na tym polega początek networku. Żaden inwestor nie sfinansuje projektu, który trafił do niego przez internet. Inwestor zainteresuje się projektem tylko wtedy, kiedy powie mu o nim ktoś, kogo zna i komu ufa. I tutaj ta nasza polska karta jest bardzo ważna. Są tacy, którzy myślą, że Polonia to bezrobotni, którzy wyjechali z Polski, pracują na budowach lub handlują kiełbasą. Polonia w Dolinie Krzemowej jest Polonią zawodową, która jest w zarządach firm, która jest na uniwersytetach. To jest Polonia, która otwiera nam drzwi do rozmów bez tłumaczenia, kim jesteśmy jako kraj. Oni rozumieją polski potencjał. Te rozmowy są od razu łatwiejsze.

Ale wróćmy do hubu…

Hub to jest miejsce, które stymuluje proces, koordynuje, natomiast to nie jest ani inkubator, bo takich w Polsce jest całe mnóstwo, ani firma finansowa, bo to oddzielna gałąź działalności. To jest miejsce, w którym można się przez jakiś czas zatrzymać, kiedy się jest z dobrze przygotowaną wizytą w Dolinie Krzemowej. To jest miejsce, z którego można z Doliny Krzemowej wyruszyć w kierunku Polski. Dlaczego podkreśliłem, że nie jest to instytucja finansowa? Przy hubie ma powstać Klub Inwestora z poważnymi funduszami inwestycyjnymi i już takie zaczynają się rynkiem polskim mocno interesować, i tym, jak współpracować z hubem. Będą to fundusze od poziomu aniołów biznesu do docelowych funduszy kapitałowych na współpracę polsko-amerykańską. Po stronie polskiej jest już około 12 firm venture capital. Dla porównania w Dolinie Krzemowej jest ich 800. Krajowy Fundusz Kapitałowy zaczyna prężnie działać, zaczynają pojawiać się dobrze zorganizowane i dofinansowane fundusze inwestycyjne venture capital. I mam nadzieję, że one staną się członkami Klubu Inwestora w hubie.

Dlaczego warto być członkiem Klubu Inwestora?

Po to, by być blisko transportera, który przyjeżdża z Polski do Doliny Krzemowej i ma ciekawy towar. Być pierwszym, kto ma do niego dostęp i zbada, czy dana firma leży w profilu danego funduszu inwestycyjnego i nawiąże z nią kontakt. Mamy też nadzieję, że przy hubie powstanie również klub potencjalnych partnerów. Mamy nadzieję, że w tym klubie znajdą się wiodące firmy Doliny Krzemowej. Globalizacja polega na tym, że pomysł lub firma z Polski zaczyna współpracować z mocną, dobrze rozwiniętą firmą w Dolinie Krzemowej. Idealnym rozwiązaniem oczywiście byłoby, gdyby firma polska rozwinęła się w Polsce i weszła na giełdę warszawską, nowojorską czy frankfurcką. Ale to są wyjątkowe sytuacje. A nie możemy stawiać na wyjątkowe sytuacje, ale musimy stworzyć proces. Właśnie poprzez proces wzajemnej stymulacji, łączenia się, wymiany doświadczeń powstała Dolina Krzemowa.

Jakie jest finansowe wsparcie dla hubu?

Na razie jest finansowany ze środków USPTC, które jako organizacja pro bono, zdołał zebrać środki przez ostatnie 10 lat działalności. Wierzymy, że tak jak otrzymywaliśmy mocne zapewnienia z Polski, od ludzi na pozycjach rządowych i agencji rządowych, stworzony zostanie mechanizm finansowania hubu. Tak jak ten mechanizm zdołały znaleźć inne kraje Uni Europejskiej. Ostatnio Norwegia otworzyła w Dolinie Krzemowej hub z 30 pełnoetatowymi pracownikami.

Czy USPTC ma podpisane umowy ze stroną polską i czy jest przygotowany proces, o którym wspominałeś?

Ten proces wymaga jeszcze dopracowania, natomiast istnieją listy intencyjne, które mają formę listów gratulacyjnych w związku z Dniem Polskim. Są one podpisane przez osoby na bardzo ważnych stanowiskach: prezesów, dyrektorów agencji, prezesów firm i spółek. To jest właściwie przedpole umów, konkretne zobowiązania współpracy.

Kto będzie decydował, jakie firmy zostaną zaproszone do Doliny Krzemowej?

Oczywiście strona polska. Trudno, żebyśmy sobie uzurpowali wiedzę na temat tego, co się dzieje w Polsce z Doliny Krzemowej. Ważne organizacje, takie jak Centrum Badań i Rozwoju czy Centrum Nauki, PARP, PAIZ, izby gospodarcze, stowarzyszenia pracodawców, rządowe agencje, które finansują naukę wdrażaną, czy to w firmach, czy na uczelniach, zdają sobie sprawę z tego, która firma ze zgłaszających się po granty czy dofinansowanie, jest gotowa do próby wejścia na rynek globalny.

W Polsce będą ogłaszane konkursy i – w przenośni – „firmy tańczą”  w tym konkursie. Ogłaszają, że mają dojrzały produkt, dojrzały zarząd, strukturę i dostateczną siłę finansową, która pozwala im nie tylko walczyć z codziennością, ale też spróbować wyjść na zewnątrz. I przed jury, składającym się z przedstawicieli agencji oraz kogoś z hubu, zostanie wybranych kilka firm. I tych kilka czy kilkanaście firm zaczyna pracować nad przygotowaniem do wyjazdu. Firmy te przechodzą 2-2,5- miesięczne szkolenie w Polsce. Pracują pod okiem specjalistów, jak na przykład Akademia Liderów. My pomożemy im pewne elementy wyeksponować, doszlifować. Zapewne z naszej strony, w ciągu tych dwóch miesięcy, raz lub dwa weźmie udział ktoś z Doliny Krzemowej. A na pewno co tydzień będziemy spotykali się audiowizualnie, żeby się z tymi firmami zapoznać, bo przecież nie jest tak, że wybrana firma do nas przyjedzie, a my czekamy na lotnisku i wtedy się sobie przedstawiamy. Jak firma do nas przyjedzie, to musimy mieć już wszystko przygotowane, pełny kalendarz spotkań. To musi być zorganizowane kompleksowo, nie jak kurtuazyjno-rozpoznawcze wizyty w Dolinie Krzemowej. To musi być taśmociąg oparty na efektywnym zarządzaniu całym procesem. W końcu są to wielkie pieniądze, które ta firma zainwestuje w swoją przyszłość.

Co hub zapewnia tej firmie i na jak długo przewidziany jest pobyt w Dolinie Krzemowej?

Dwa tygodnie do miesiąca. Hub zapewnia firmie miejsce, gdzie jej przedstawiciele mogą usiąść za biurkiem, otworzyć laptopa, razem z zespołem hubu popracować, doszlifować swoją prezentację. Dwa, trzy dni muszą się oswoić, nim pójdą na spotkanie z inwestorami, żeby nie wyglądali jak sarna w świetle reflektorów samochodowych. Drzwi do danego inwestora czy do firmy otwierają się tylko raz. Jeśli na tym spotkaniu nie zaiskrzy, to już koniec – więcej takich spotkań nie będzie. Drzwi się zamknęły. To jest bardzo prosty, ale i zarazem brutalny mechanizm, bo w Dolinie Krzemowej takich spotkań odbywają się codziennie setki. A my nie będziemy wyjątkiem i musimy się wpisać w styl Doliny Krzemowej.

Zamierzenia na przyszłość?

Ten ruch pojedynczych samochodów przez most, od czego zaczęliśmy rozmowę, nie ustaje, i mam nadzieję, że zawsze będą jakieś indywidualne przedsięwzięcia i projekty, które będziemy mogli wspierać swoimi kontaktami.

Dziękuję za rozmowę i życzę wybudowania jak największej liczby „mostów” pomiędzy Polską i Doliną Krzemową.
 

Autor: Lidia Thompson