Niemoralna propozycja

0
0

Jakiś czas temu przestałam jeść mięso, zostałam jedynie przy rybach i nabiale, bo oprócz powodów „moralnych” naczytałam się o hormonach w kurczakach i krowach, świni jako zwierzęciu pełnym toksyn, bo się nie poci, etc. Ryby jawiły mi się jako lek na całe zło, a tu okazuje się, że pełne są rtęci, można je jeść tylko dwa razy w tygodniu. Tuńczyk jest rakotwórczy, łosoś to samo, a te z Bałtyku to w ogóle śmierć na talerzu. Przerzuciłam się na soję – patrzę w TV, a tam wykład o żywności modyfikowanej genetycznie i soja na pierwszym miejscu! Warzywa i owoce to „sama chemia”, a najgorzej, gdy są ładne, bo wtedy takie jabłko to na sto procent koło jabłonki nie leżało, tylko pewnie wyszło z probówki. Z napojów to może niektóre soki owocowe, choć tych, też z powodu cukrów, pić za dużo nie wolno, no i sok z marchewki.

Tak samo z wypoczynkiem. Lubię leżeć pod parasolem na rozgrzanej słońcem plaży, czytać i na zmianę pływać w morzu, a wieczorem słuchać muzyki przez słuchawki. I tu popełniam po wielokroć grzechy główne. Absolutnie słońce nam szkodzi, nawet w cieniu, bo odbija się od piasku, wody i powoduje czerniaka, a jak nie, to udar, szok termiczny, odwodnienie, wysuszenie, postarzenie i pieron wie co jeszcze. Czytanie na leżąco – zbrodnia dla oczu, to samo czytanie w ostrym słonecznym świetle, nawet w przyciemnionych okularach. Muzyka przez słuchawki – masakra dla uszu… i tak dalej…

Więc chyba na wakacjach wyspać się można bez ograniczeń, „na zapas”, bo sen to zdrowie. Otóż nie, ze zdrowym snem stało się to samo co z cukrem, który krzepił. Podobno najnowsze badania wykazały, że spanie dłużej niż osiem godzin może się okazać szkodliwe, gdyż im dłużej śpimy, tym bardziej narażamy się na ryzyko śmierci i chorób sercowo-naczyniowych! I ja nie wiem – śmiać się czy płakać, bo niestety przez mój sen umrę chora. Bardzo chora… na wakacjach sypiam dłużej, więc narażam się na ryzyko zachorowania na serce, płuca, żylaki, zatory, udar, a w pozostałe dni w roku, gdy niedosypiam zagrażają mi: nowotwory, choroby psychiczne, lęk, nerwowość, problemy z koncentracją, trawieniem i choroby autoimmunologiczne.
I już się stresuję, a życie w stresie jest wyjątkowo niezdrowe, bo ani jeść, ani pić, ani spać… To co robić na wakacjach zdrowego, moralnego, legalnego i nietuczącego? Przyszło mi do głowy, że mogłabym spacerować, bo lubię, ale w taki upał niezdrowo i słońce wokół (patrz wyżej), a w nocy niebezpiecznie. I jeszcze świeże powietrze potrzebne, tylko gdzie je znaleźć? Więc co tu robić? Chyba spokojnie doczekać do końca wakacji i wziąć się po prostu do pracy. Wtedy człowiek zapomni o głupotach, bo ani sił, ani czasu nie ma, by zastanawiać się nad czymś takim… Ech, to może dlatego tylu ludzi choruje i umiera podczas wypoczynku? Normalnie strach wziąć urlop!

Autor: Beata Wermińska