Nuklearne plany Obamy

29

Druga część europejskiej podróży prezydenta Baracka Obamy przyniosła ważkie deklaracje w sprawie planów strategicznych Waszyngtonu.Obama przedstawił w Pradze wizję świata pozbawionego broni jądrowej i opowiedział się za międzynarodową kontrolą materiałów rozszczepialnych.

Druga część europejskiej podróży prezydenta Baracka Obamy przyniosła ważkie deklaracje w sprawie planów strategicznych Waszyngtonu.

Obama przedstawił w Pradze wizję świata pozbawionego broni jądrowej i opowiedział się za międzynarodową kontrolą materiałów rozszczepialnych. Wyciągnął rękę do Rosji w sprawie redukcji arsenałów. To zasadniczy zwrot w polityce Stanów Zjednoczonych, bo poprzednia administracja w ogóle nie chciała rozmawiać na temat rozbrojenia nuklearnego.

Pomysł budowy świata bez broni jądrowej graniczy z naiwnością. Trudno przypuszczać, aby wskutek działań Białego Domu, nawet przy wątpliwej współpracy Rosji, takie kraje, jak Pakistan, Korea Północna, Iran czy nawet sojuszniczy Izrael, zrezygnowały ze swoich programów nuklearnych. Deklaracje o redukcji uzbrojenia należy traktować jako gest w stronę Rosji, a być może nawet jako propozycję handlu wymiennego – rezygnacja z tarczy antyrakietowej w zamian za pomoc w powstrzymaniu nuklearnych apetytów Teheranu i zwiększenie kontroli nad tym, co robi reżim w Phenianie.

Przy takim podejściu potencjalne zagrożenie ze strony Iranu i Korei Północnej nie może być już traktowane w Waszyngtonie jako wystarczający argument za budową systemu obrony antyrakietowej i rozmieszczania jego elementów w Polsce oraz w Czechach. Także prowadzony przez USA nowy dialog z Rosją nie wróży dobrze tarczy. Administracja wciąż chce utrzymywać w tej sprawie otwarte furtki, ale z jej działań wynika, że prezydent Obama może już wkrótce wycofać się z obietnic złożonych przez jego poprzednika w Warszawie i Pradze. I nie zmienią tego nawet ciepłe słowa o przyjaźni i wzajemnej współpracy, ani przyjęcie przez Baracka Obamę zaproszenia do złożenia wizyty nad Wisłą.

Propozycje przedstawione w Pradze bardziej spodobają się w Europie niż w samych Stanach Zjednoczonych. To sygnał, że w Waszyngtonie zrozumiano, że pewne problemy świata można rozwiązywać tylko wspólnie. Ale propozycja zredukowania arsenałów nuklearnych do 1500 głowic jest bardziej na rękę Rosji niż USA, a Moskwa nie zaproponowała do tej pory niczego konkretnego w sprawie zmniejszenia zagrożenia ze strony Iranu. Natomiast zapowiedź ratyfikacji porozumienia o zakazie prób jądrowych oraz wspólnej kontroli nad materiałami rozszczepialnymi będzie krytykowana w USA jako dobrowolne zrzeczenie się części własnej suwerenności. Zupełnie inaczej brzmią deklaracje przywódców Stanów Zjednoczonych i UE o wspólnych działaniach na rzecz zwalczania zmian klimatycznych niż rozmowy o zmniejszaniu potencjału nuklearnego. Głosy krytyczne w tej kwestii pojawiły się już w mediach jeszcze zanim Barack Obama powrócił do domu ze swojej pierwszej podróży za Ocean Atlantycki.

TD

Autor: TD