Ocena przyrostu prezesa

0
2

Już w samej nazwie „afera taśmowa” kryje się fałsz, bo kto dzisiaj nagrywa na taśmę; bzdury jakieś przecież. Rozmydlanie rzeczywistości przez eleganckich panów ze starannie dobranymi krawatami i słowami (przed kamerą przynajmniej) jeszcze działa na sporą część społeczeństwa, ale mam nadzieję, że jest to już tendencja spadkowa. Przymykanie oczu na chwilową słabość i rynsztokowy język panów z wyższych sfer, potem zrzucanie winy na domniemanych zamachowców – skrycie nagrywających prywatne rozmowy – to przejaw skrajnego uzależnienia od bajki, jaką karmią społeczeństwo rządzące pseudoelity. Za Gierka też był rozkwit, tyle że on nie zadłużył Polski tak jak dzisiejsi bajkopisarze. Ale przyrost jest, i to niezły, o czym w prywatnej rozmowie przekonuje ministra spraw wewnętrznych prezes banku narodowego.

A kim są ci nagrywający dranie, odpowiedzialni za zamach stanu? Minister Sienkiewicz obiecał się nimi zająć. Paradoksalnie może okazać się, że to jego własne służby podłożyły mu tę pluskwę. Będzie kupa śmiechu, gdy wyjdzie na jaw, że służby Rzeczypospolitej pracują nie pod dyktando ministra Sienkiewicza, lecz… na przykład dla kolegów z dawnego WSI, albo dla któregoś z byłych prezydentów, albo dla wszystkich razem wziętych.

Patrząc na źródło wycieku rozmowy, zastanawiam się, dlaczego na co dzień mainstreamowy tygodnik zdecydował się je opublikować, dosadnie krzywdząc sprzyjającą mu (wydawało by się) rządzącą partię. Nawet będący w opozycji PiS nie potrafi zachłysnąć się prezentem od nieznajomych, będąc nadzwyczaj powściągliwym w działaniu, poza zrozumiałym oczywiście wnioskiem o rozwiązanie rządu. Gdyby te rewelacje opublikowała „Gazeta Polska”, „wPolityce” czy „Nasz Dziennik” – sprawa byłaby o niebo prostsza, a tu masz babo placek – Wprost z nieba, strzały znikąd.

Wyznając zasadę, że nic nie dzieje się przypadkiem, śmiem twierdzić, że mamy w tej sprawie drugie dno. Co może być przyczyną rozpętania megaafery „taśmowej”? Czy ten medialny sztorm odwrócił naszą uwagę od innej sprawy, która właśnie nabierała rozpędu? Może zapytać Mariusza Kamińskiego, jak daleko wije się królicza nora? Ale kto dziś ma czas na takie drobiazgi, jak rzekoma willa byłego prezydenta.

Wystarczy gdybania, niech każdy z osobna zastanowi się nad sytuacją, starając się jednocześnie nie wpaść w pułapkę medialnego omamienia – nic nie jest tak oczywiste, jak to nam starają się wmówić równo klnący i pięknie mówiący panowie.

Nawiązując do niewybrednego zestawu słownictwa naszych wyższych sfer zakończę swój krótki wywód podsumowaniem tej wielkiej klasy, jaka nas otacza. Zastrzegam, sam nie jestem święty i od czasu do czasu niecenzuralne słowo wypsnie mi się w emocjonalnej rozmowie. Jednak jak prawdziwe emocjonalnym tematem jest problem ZUS-u i OFE, możemy przekonać się, oglądając szczerą rozmowę znanego aktora Jacka Braciaka ze swoim kolegą. Licząc niecenzuralne słowa mogę stwierdzić bez kozery, że tak skrajnych emocji nie miewam, mimo że nasza amerykańska Social Security Administration wcale mnie optymizmem nie napawa. W świetle ostatnich wypowiedzi Roberta Gwiazdowskiego, byłego przewodniczącego rady nadzorczej ZUS, emocje polskiej gwiazdy filmowej dziwią mniej. Bo jak ma pan Jacek zrozumieć: „W ZUS nic nie ma”, gdy, jak to emocjonalnie powiedział: „ZUS dopiero co zapier…ł 150 miliardów z OFE”. Pana Jacka cenię jako aktora, z bólem i niedowierzaniem obejrzałem jego czterominutowy film, który polecam zobaczyć pod tym adresem: http://www.youtube.com/watch?v=paKmPiUJfE4.

Jeśli język naszych elit, nawet w rozmowach nielegalnie nagranych czy prywatnych, brzmi tak, jak to mamy okazję usłyszeć, to ja bardzo dziękuję tym elitom za występy. W ich rehabilitację nie wierzę. Wpatrzonym w piękne buzie i garnitury od najlepszych designerów proponuję przetrzeć oczy, nie szata zdobi króla.

Panie ministrze Sienkiewicz, mimo że pan nie Henryk, i nie twardy pan jak Belka, jakieś elitarne odznaczenie partyjne – za heroizm i ratowanie państwa – premier Tusk powinien panu w klatę wpiąć. Prezesowi Belce gratuluję przyrostu i czekam z nadzieją na odrodzenie się prawdziwych polskich elit (w Polsce i nie tylko). Zastanawiam się teraz, na kogo dzisiaj głosować, przecież nie na ten pięknie mówiący areopag.

Autor: LESZEK SADOWSKI