Oczko do agresora

81
EPA

Przywódcy państw zachodnich, m.in. Włoch, Francji i Niemiec, puścili oczko do agresora, w obawie przed którym zbroi się cały świat – przywódcy Rosji. Przywracając jego kraj do Parlamentarnego Zgromadzenia Europy dali jasny znak, że zajmowanie cudzych terytoriów jest w dzisiejszych czasach bardziej akceptowalne niż kiedyś.

Rada Europy jest międzynarodową organizacją międzyrządową, która skupia prawie wszystkie państwa Starego Kontynentu oraz kilka państw spoza niego. Jej głównym celem jest „osiągnięcie większej jedności między jej członkami dla ochrony ideałów i zasad, stanowiących wspólne dziedzictwo państw członkowskich, oraz ułatwienie ich przemian ekonomicznych i społecznych”.
Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy zastosowało sankcje wobec Rosji wiosną 2014 roku, w reakcji na zaanektowanie przez nią Krymu i jej działania zbrojne we wschodniej Ukrainie. Delegację rosyjską pozbawiono prawa głosowania. Jej przedstawiciele nie mogli także zajmować funkcji kierowniczych w Zgromadzeniu Parlamentarnym RE oraz nie mogli brać udziału w misjach monitoringowych organizacji.
Tymczasem na ostatnim posiedzeniu Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – głosami między innymi Włoch, Francji i Niemiec – przywrócono Rosji pełnię praw członkowskich w Radzie. W odpowiedzi delegacje siedmiu krajów, wśród nich Polski, Litwy i Ukrainy, opuściły obrady (i według mnie nie powinny tam już wracać). Ich zdaniem, przywrócenie praw Rosji jest „wbrew ideałom” Rady Europy, która powinna strzec „praworządności, pokoju i praw człowieka”.
Ze strony polskiej obrady opuścili parlamentarzyści różnych opcji politycznych. Wszyscy oni mówią o „haniebnej decyzji”, która przeczy głównym celom Rady Europy – czyli staniu na straży pokoju i demokracji. „Nasza obecność tam byłaby niestosowna” – powiedział szef polskiej delegacji Włodzimierz Bernacki. Jak dodał, w tej sytuacji trzeba rozważyć wszelkie możliwe alternatywy z kierownictwem parlamentu, ale również z MSZ. Biernacki twierdzi, że na decyzję, między innymi Francji i Niemiec, o przywróceniu praw Rosji wpłynęły, o zgrozo, czynniki finansowe i polityczne. “Rada Europy znajduje się w poważnym kryzysie finansowym i uznano, że najlepszym rozwiązaniem będzie, jak Rosja wróci i wpłaci zaległe składki i odsetki – w sumie 70 mln euro. Oprócz tego to rodzaj testu. Rosja, ale też Niemcy i Francja czekają teraz na reakcje rządów poszczególnych państw. Jeśli będzie spokój i cisza, to droga otwarta do zniesienia również innych sankcji” – wyjaśnił Bernacki.
Swojego oburzenia nie ukrywają przedstawiciele również innych delegacji. Poseł ruchu Kukiz’15 Tomasz Jaskóła powiedział, że wynik głosowania w sprawie przywrócenia Rosji praw członkowskich w Radzie Europy jest skandaliczny. Jaskóła uznał, że tym głosowaniem Europa dała niebezpieczny sygnał. „Oznacza to, że Europa Zachodnia, zwłaszcza Niemcy, po raz kolejny chce prowadzić z Rosją interesy” – stwierdził Jaskóła. Zaznaczył, że pozbawienie Rosji praw członka RE, za jej „niesłychanie agresywną politykę”, było słuszne, i dodał, że Rosja od 30 lat próbuje odbudować Związek Radziecki i wpływy w krajach postkomunistycznych.
Członek polskiej delegacji, senator Platformy Obywatelskiej Bogdan Klich powiedział z kolei, że decyzji o przywróceniu praw Rosji nie powinien akceptować nikt. „Rosja w dalszym ciągu zajmuje Krym, prowadzi operacje na terenie suwerennej Ukrainy. Rada Europy tymczasem dopuściła Rosję do swojej grona. To działania haniebne. Teraz Rada będzie musiała jakoś zmierzyć się z tym, że w rosyjskiej delegacji jest pięciu parlamentarzystów objętych sankcjami, więc w ogóle nie powinni wjeżdżać na teren UE” – argumentował senator. Wyraził przy tym nadzieję, że działań Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nie będą kontynuowały Unia Europejska i Waszyngton i że nie dojdzie do zniesienia sankcji wobec Rosji.
70 milionów euro – tyle kosztuje Rosję zagarnięcie cudzych terytoriów. Ewidentnie sprzeciw wobec rosyjskiej agresji, który prezentuje m.in. strona polska, jest nie w smak Niemcom i Francuzom, którzy palą się do interesów z Rosjanami. Kolejny raz pieniądze stają się ważniejsze od ludzkiego życia, a “cywilizowana” zachodnia Europa pokazuje, że Ukraina spisana została na straty. Pytanie, jakie się nasuwa, to kto następny zostanie rzucony na pożarcie rosyjskiemu lwu? Polska, Litwa czy może Łotwa? W tym scenariuszu sojusz polsko-amerykański jest istotny jak nigdy dotąd.