Ofiary kanclerz Merkel

3

Niemieccy obywatele stają się kolejny raz ofiarami polityki swojej kanclerz. Brutalne zabójstwa dokonywane przez imigrantów to już nie są jednostkowe przypadki. Sąsiedzi Polski zza zachodniej granicy powoli jednak się budzą z imigracyjnego letargu, wychodzą na ulice i protestują przeciw temu, co przyniosła polityka imigracyjna Angeli Merkel.

Kilka dni temu sąd niemiecki skazał afgańskiego imigranta na osiem i pół roku więzienia za zamordowanie nastolatki. Do zabójstwa doszło w grudniu w Kandel na zachodzie Niemiec. Abdul D. przyznał się do czynu. Prokuratorzy ustalili, że obywatel Afganistanu zamordował 15-letnią dziewczynę z zazdrości, po zakończeniu ich związku. Mia V. miała spotykać się z Abdulem D. przez kilka miesięcy. Parą przestali być na kilka tygodni przed morderstwem. 27 grudnia Abdul D. zaatakował dziewczynę nożem. Wcześniej Mia i jej rodzice informowali policję o tym, że dziewczyna jest nękana przez Afgańczyka. Proces był niejawny, a prokuratorzy domagali się dla Abdula kary dziesięciu lat więzienia. Afgańczyk zeznawał, że w chwili morderstwa miał 15 lat, jednak badania lekarskie wykazują, iż ma od 17 do 20 lat. Abdul D. przybył do Niemiec w kwietniu 2016 roku, jego prośba o azyl została odrzucona w lutym 2017.

Sprawa zabójstwa wywołała w Kandel falę protestów przeciw polityce migracyjnej rządu kanclerz Angeli Merkel. Podobne demonstracje odbywają się także w Chemnitz na wschodzie kraju, gdzie pod koniec sierpnia imigrant śmiertelnie ranił nożem 35-letniego Niemca. Problemy z asymilacją imigrantów widać także po statystykach osób poszukiwanych. Niemiecka policja obecnie poszukuje prawie 300 tys. osób, które weszły w konflikt z prawem i powinny zostać aresztowane. Wśród nich jest ponad 126 tys. imigrantów, którzy uciekli przed aresztem i deportacją. Takie dane publikuje „Welt Am Sonntag”, powołując się na raport Federalnego Urzędu Kryminalnego. Niemieckie MSW przyznaje, że trudno dokładnie ustalić, ilu jest poszukiwanych imigrantów, bowiem część z nich mogła wyjechać z kraju, a na ich miejsce mogli przybyć kolejni – już nielegalnie.

Jak w nowej rzeczywistości czują się obywatele Niemiec? Najlepiej pokazują to sondaże. Niemiecka eurosceptyczna i antymigracyjna partia AfD cieszy się coraz większym poparciem. Wskazuje na to sondaż „Politbarometer”, opublikowany przez telewizję ZDF. Gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, to na rządzące CDU i CSU zagłosowałoby 31 procent wyborców, na SPD – 18 procent. AfD z 17-procentowym poparciem prawie zrównała się z socjaldemokratami. Sondaż pokazuje, że w ostatnich tygodniach spadło zaufanie do wszystkich partii, oprócz eurosceptycznej i antymigracyjnej Alternatywy dla Niemiec, która jako jedyna odnotowała wzrost. W Saksonii, gdzie w ostatnich dniach w Chemnitz doszło do ostrych antymigracyjnych demonstracji, partia AfD cieszy się aż 25-procentowym poparciem. Eksperci twierdzą, że spadek poparcia dla koalicji, a wzrost dla AfD to skutek właśnie coraz większego niezadowolenia obywateli z polityki migracyjnej rządu.
Angela Merkel już wkrótce z fotela niezagrożonej dotąd królowej Europy może spaść na polityczne dno. Zmusić ją do tego mogą poddani, którzy zawierzyli jej swoje życie a teraz się o nie boją. Ze strachu Niemcy zaczynają jednak myśleć, a myślenie prowadzi ich do innych politycznych wyborów. Zaczyna też myśleć cała Europa, a dbanie o swój własny naród i jego mieszkańców znów zaczyna być “w modzie”.

Autor: Przemek Cebula