Pancerni żołnierze gen. Stanisława Maczka

0
11

Pomimo że odbudowa kraju odbywała się w niesprzyjających warunkach światowego kryzysu i powszechnego niedostatku, stopniowo pokonano trudności i odnotowano gospodarcze i kulturalne sukcesy. Zbudowano nowoczesny port morski i miasto Gdynię, magistralę węglową łączącą Śląsk z Wybrzeżem, 100 dużych fabryk w Centralnym Okręgu Przemysłowym (dalszych 300 fabryk miano oddać do eksploatacji do 1945 r.). Od podstaw zorganizowano przemysł obronny i zmodernizowano wielkim wysiłkiem siły zbrojne. Jednym z przejawów tej modernizacji było utworzenie w rejonie Rzeszowa 10. Brygady Kawalerii – pierwszej w Wojsku Polskim wielkiej jednostki zmotoryzowanej, stanowiącej zalążek sił pancernych. Jej dowódcą został mianowany płk dypl. Stanisław Maczek, lwowianin, kawaler Orderu Wojennego Virtuti Militari i Krzyża Walecznych, doskonały oficer, sprawdzony na wojnach w wielu bitwach. M.in. bił się na froncie austriacko-rosyjskim w Karpatach i austriacko-włoskim w Alpach, na Podkarpaciu w wojnie polsko-ukraińskiej i z bolszewikami w Małopolsce Wschodniej. Świetnie wyszkolił swych żołnierzy zmotoryzowanej brygady, przygotowując ich do wojennych zmagań. Jego żołnierze pochodzili głównie z podgórskich okolic Małopolski. Kolejne jednostki pancerno-zmotoryzowane miano tworzyć w Wojsku Polskim stopniowo, następną była organizowana Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa na Mazowszu pod dowództwem płk. dypl. Stefana Roweckiego, w latach wojny komendanta głównego Armii Krajowej, słynnego gen. „Grota”.

Niestety spodziewany scenariusz dla Polski okazał się czarniejszy. Polskie wojska, walczące samotnie, ostatecznie padły zalane sowieckimi armiami sprzymierzonymi z hitlerowskimi Niemcami. Wśród wielu oddziałów bohatersko bijących się z wrogami 10. Brygada Kawalerii płk. Maczka wyszła ze sławą, niepokonana. Zacięte, opóźniające walki uznawane są za poważniejsze taktyczne osiągnięcie wojsk polskich w tej kampanii. Ich twórcą był płk dypl. Stanisław Maczek, który okazał się w pełni przygotowanym dowódcą nowoczesnej wielkiej jednostki oraz jego ofiarni i zdeterminowani oficerowie i żołnierze. Maczek po mistrzowsku wybierał dogodne warunki terenowe do przyjęcia walki przez zmotoryzowaną brygadę. Było to niesłychanie ważne w starciach z nieprzyjacielem, mającym przewagę liczebną, materiałową i techniczną. Otrzymując zadania powstrzymywania wielokrotnie większych sił, zdawał sobie sprawę, że są to zadania przerastające siły jego brygady. Stosując taktykę zaczepną, opóźniał reakcję nieprzyjaciela, a udanymi fortelami zaskakiwał jego wojska. Podkreślić trzeba ofiarność i karność żołnierzy oddziałów rozpoznawczych, piechoty zmotoryzowanej, artyleryjskich, przeciwlotniczych i saperskich. Skutecznie walczył odwód pancerny, wykonując kontrataki w kryzysowych sytuacjach. Zasługą dowódców wszystkich szczebli brygady było również utrzymywanie przykładnej dyscypliny i wysokiego morale wśród stanu osobowego przez cały okres walk. Oddziały brygady wycofywały się tylko na rozkaz. Przy tej okazji warto zauważyć, że determinacja żołnierzy może zdumiewać i prowadzić do wniosku, że w 10. Brygadzie Kawalerii osiągnięto sukces w wychowaniu wojskowym. Są na to liczne dowody, które sprowadzają się w sumie do kilku uznanych kanonów: karności, poszanowania honoru i godności żołnierza polskiego, świadomości obowiązków, dotrzymania przysięgi, przywiązania do sztandaru pułkowego, silnych więzi koleżeńskich, lojalności wobec przełożonych. Należy stwierdzić, że w walkach 10. Brygada szachowała i opóźniała posuwanie się całego niemieckiego korpusu pancerno-motorowego i zadała mu ciężkie straty. Niemcy czuli respekt i nazywali swego przeciwnika Czarną Brygadą. Na rozkaz wyższych władz wojskowych, wobec agresji ZSRS na Polskę, 19 września brygada przekroczyła granicę z zaprzyjaźnionymi Węgrami i tam została internowana. Wkrótce większość jej żołnierzy wraz z jej dowódcą przedarła się przez zieloną granicę i zameldowała się szeregach tworzonej we Francji Armii Polskiej.

Przed upadkiem, na podstawie umowy o wzajemnej pomocy, polski rząd przekazał Francji i Wielkiej Brytanii najtajniejszą zdobycz swego wywiadu i owoc myśli polskich matematyków i kryptologów, klucz do niemieckich wojennych przedsięwzięć – Enigmę. Ta bezcenna tajemnica, pozwoliła Sprzymierzonym wnikać w plany działań nieprzyjacielskich w okresie całej wojny i skrócić ją co najmniej o trzy lata. Przyjmując, że średnio jeden rok wojny pochłaniał 10 mln istnień ludzkich, ocalono w ten sposób 30 mln ludzi.

Polskie Siły Zbrojne na Zachodzie, w sile około ćwierć miliona, powstały w dwóch fazach organizacyjnych. W chwili wybuchu wojny Marynarka Wojenna i Handlowa dołączyła do floty brytyjskiej, a na wezwanie gen. Władysława Sikorskiego sto tysięcy żołnierzy stanęło pod sztandary biało-czerwone we Francji. Stanisław Maczek, po otrzymaniu mianowania na generała brygady, częściowo odtworzył swój pancerno-motorowy oddział – 10. Brygadę Kawalerii Pancernej, z którą u boku wojsk francuskich walczył w Szampanii. Oddział Maczka został wprowadzony do akcji w momencie załamania i wycofywania się wojsk francuskich. Z minimalnym sztabem i szczupłymi siłami potrafił prowadzić skuteczne walki obronne, zaczepne i opóźniające przeciw niemieckim oddziałom. Działał z własnej inicjatywy i zgodnie ze swoją oceną sytuacji, sprawnie nawiązując doraźnie współdziałanie z różnymi napotkanymi na drodze manewru dywizjami francuskimi. W toku walk jego oddział zadał straty nieprzyjacielskiej jednostce pancernej, uderzając na Champaubert-Montigivroux i umożliwiając wycofanie się francuskiej dywizji piechoty. W nierównym pojedynku, siłami swego oddziału zdobył Montbard, miasto nad Kanałem Burgundzkim, zajęte przez znacznie większe siły niemieckie, umożliwiając przebicie się dywizji francuskiej nad Loarę. Nawet w okrążeniu nie zabrakło mu uporu i konsekwencji w wyprowadzeniu swych żołnierzy z matni.

Po klęsce Francji gen. Maczek i jego żołnierze przedarli się do Wielkiej Brytanii, aby w Szkocji tworzyć jednostkę pancerną. Za walki we Francji gen. Maczek otrzymał kolejny Order Wojenny Krzyż Virtuti Militari.

Stanisław Maczek był zwolennikiem prowadzenia wojny w sposób mobilny, za pomocą cechujących się dużą manewrowością i szybkością samodzielnych pancernych związków taktycznych, które zapewniły m.in. Niemcom zwycięstwo w kampanii 1939 r. Jego zdaniem rola piechoty na polach bitew wyraźnie zmalała od czasów I wojny światowej, jej efektywność zależała od wsparcia m.in. lotnictwa i broni pancernej. Gen. Maczek w Szkocji wyjednał u przełożonych decyzję organizowania dywizji pancernej pod swoim dowództwem. Tak powstała polska 1. Dywizja Pancerna. „Stwarzając dywizję pancerną, pomnażamy wkład w ogólny wysiłek wojenny, stajemy się silniejsi dziesięciokrotnie, możemy na polu walki odegrać rolę decydującą, na konferencji pokojowej, razem z czynami marynarki i lotnictwa, będziemy mogli rzucić decydujące czyny naszej dywizji pancernej” – tłumaczył Maczek.

Po uderzeniu Niemców na Rosję tysiące obywateli polskich, zwolnionych z sowieckich więzień i łagrów, utworzyło 2. Korpus pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Niestety wśród tych oddziałów brakło oficerów, których masowe groby odnaleziono w lesie katyńskim. Polscy żołnierze, lotnicy i marynarze świetnie walczyli na wszystkich frontach, odnosząc liczące się zwycięstwa. Pod Narwikiem, Tobrukiem, Monte Cassino i Falaise zyskali wśród wojsk alianckich zasłużoną sławę bohaterskich, bitnych i ofiarnych żołnierzy. W bitwie powietrznej o Wielką Brytanię co szósty samolot strącili polscy lotnicy. Ich wyprawy bombowe wspólnie z lotnictwem brytyjskim i amerykańskim obracały w gruzy niemieckie fabryki i szlaki komunikacyjne.

1. Dywizja Pancerna pod dowództwem gen. Maczka weszła do walk 8 sierpnia 1944 roku. Przeszła szlak bojowy przez Francję, Belgię, Holandię i Niemcy. W 1944 r. brała udział w inwazji sił alianckich w Normandii. Odegrała znaczącą rolę w bitwie pod Falaise, zamykając okrążenie wokół niemieckich 7. Armii i 5. Armii Pancernej. Po otrzymaniu zadania zamknięcia luki w okrążeniu sił niemieckich w rejonie Falaise Maczek trafnie powziął własną koncepcję manewru, którego udane wykonanie zadecydowało o powodzeniu nie tylko dalszej akcji dywizji, lecz wpłynęło na sukces operacji alianckiej. Z powodu przewagi sił nieprzyjaciela walki przybrały charakter niezwykle zacięty. 1. Dywizja Pancerna, działając zgodnie z wolą dowódcy, zdobyła walką nakazane rejony i tam prowadząc uporczywą obronę okrężną, w izolowanych od siebie mieszanych ugrupowaniach, utrzymała pozycje na „Maczudze” i w rejonie Chambois, powstrzymując zaciekłe próby przebicia się niemieckich oddziałów z okrążenia. Bitwa zakończyła się zwycięstwem sił alianckich, w której sukces i zasłużoną sławę zyskał gen. Maczek i jego żołnierze z 1. Dywizji Pancernej. Była to niezaprzeczalna zasługa dowódcy dywizji, jego umiejętności i doświadczenia oraz udanego przewidywania, a także ofiarności i uporu jego pancernych żołnierzy ochotników. W następnym etapie walk, na terenie Francji i Belgii, Maczek sprawnie i szybko poprowadził 1. Dywizję Pancerną do działań pościgowych. Stosował manewr równoległy i duże prędkości marszowe, powodując wbijanie się klinami czołowych oddziałów w pozycje nieprzyjaciela. Jako znawca działań opóźniających, potrafił precyzyjnie przewidzieć zachowanie się wroga, wyprzedzając jego ruchy i zaskakując go niezwykłą szybkością i taktyką. Znowu ofiarność i bitność jego żołnierzy pozwalała skutecznie zwyciężać siły nieprzyjaciela.

Na terenie Holandii zdolności manewrowe dywizji pancernej w wysokim stopniu zostały ograniczone charakterem terenu z licznymi kanałami, obszarami zalewowymi, grząskim gruntem. Nieprzyjaciel stawiał tu silniejszy opór, powodując większe straty w oddziałach. Polska dywizja pancerna otrzymywała od wyższych przełożonych zadania często sprzeczne z zasadami regulaminowego jej użycia. Okoliczności jednak wymogły zmierzenie się z różnorodnymi typami zadań. Umiejętności żołnierzy Stanisława Maczka pozwoliły i w tych warunkach osiągać sukcesy i wydobyć zdolności manewrowe pancernego związku. Dywizja uczestniczyła także w wyzwalaniu Bredy oraz w zdobyciu niemieckiego Wilhelmshaven. „Bijcie się twardo, ale po rycersku” – mówił do swych żołnierzy gen. Maczek. Szczególne powitanie zgotowali żołnierzom mieszkańcy wyzwolonej Bredy. Dlaczego? – Myśmy oszczędzali miasta, nie robiliśmy szkód, myśmy się nie zachowywali jak Niemcy czy inni barbarzyńcy – stwierdził gen. Maczek w wywiadzie. – Tylko nasz żołnierz był od razu przyjacielem i na rękach noszonym wybawcą. Szybkość i zaskoczenie są tymi elementami, dzięki którym można o wiele więcej zdziałać niż wielką ilością bombardowań, użytej amunicji i nagromadzonego sprzętu – dodał.

W 1945 r. gen. Maczek został odznaczony przez francuskie władze Komandorią Krzyża Legii Honorowej. Francuzi w uznaniu zasług polskich żołnierzy dokonali aktu dekoracji pod Łukiem Triumfalnym w Paryżu. Dowodem wysokiej oceny bojowych zasług Maczka oraz zaufania przełożonych było wyznaczenie go dowódcą polskiego 1. Korpusu Pancerno-Motorowego i mianowanie na stopień generała dywizji. Jego specyficzny sposób dowodzenia w sztabach alianckich z uznaniem nazwano „polskim”, mając na myśli szybkość, sprawność i skuteczność działania. Należy podkreślić elastyczne dowodzenie w sytuacjach kryzysowych. Polska dywizja celowała w wykonywaniu zadań walki manewrowej, bardzo dobrze wykorzystując ruchliwość i siłę ognia swych oddziałów. Podkreślenia wymaga stosowana śmiałość manewru przez trafny wybór kierunków i terenu oraz błyskawiczne wykonanie, powodujące zaskoczenie nieprzyjaciela i przynoszące powodzenie ofensywnych działań. Skuteczne rozpoznanie i umiejętne współdziałanie broni, w tym koncentracja artylerii, wzmacniały rezultat zaskoczenia nieprzyjaciela przyczyniając się do pełnego wydobycia efektu przewagi. Umiejętne zapewnienie uzupełnienia sił i środków walki stanowiły istotne dopełnienie powodzenia. Taki sposób działań powodował szybkie obezwładnienie nieprzyjaciela na decydującym kierunku i pokonanie jego sił w operacjach. Lecz nawet najlepsza decyzja dowódcy nie miałaby szansy być zrealizowana, gdyby nie towarzyszyła jej sprawność i determinacja podwładnych. Gen. Maczek dowodził wyborowymi żołnierzami-ochotnikami. Wielu z nich dzielnie służyło już pod jego rozkazami w kampanii 1939 r. i we Francji w 1940 r. a większość żołnierzy 1. Dywizji Pancernej została przez niego wyszkolona i ukształtowana wojskowo od momentu formowania jej oddziałów. W szeregach dywizji walczyli także Polonusi ochotnicy z obu Ameryk, z Australii, Nowej Zelandii, a także Ślązacy i Kaszubi, byli żołnierze Wehrmachtu wzięci do niewoli.

Na szlaku bojowym 1. Dywizji Pancernej istnieje ponad sto placów i ulic noszących nazwy upamiętniające czyny bojowe polskich żołnierzy. Wyrazem wdzięczności były także ufundowane przez te społeczności tablice pamiątkowe i pomniki. Jest ich ponad pięćdziesiąt. W Bredzie nawet powołano Muzeum Generała Maczka, w którym zgromadzone są pamiątki związane z dywizją i jej dowódcą. Licznie odwiedzane przez mieszkańców Holandii, szczególnie młodzież szkolną daje świadectwo polskiej historii i przyjaznych stosunków polsko-holenderskich. Na podkreślenie zasługuje fakt, że dowodzony przez niego związek taktyczny był jedynym takim polskim związkiem biorącym udział w trzech kolejnych kampaniach II wojny światowej, występując w każdej z nich pod inną nazwą i zmienionym częściowo składzie, lecz zachowując ciągłość swych tradycji bojowych.

Po zakończonej wojnie powrót do Polski w okresie terroru stalinowskiego był ryzykowny, gdyż groził uwięzieniem przez funkcjonariuszy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego i dalszymi represjami. Do tego dochodził fakt zaboru Kresów Wschodnich, skąd pochodziło sporo jego żołnierzy. Dlatego wielu decydowało się pozostać na uchodźstwie. Także Stanisław Maczek osiadł na stałe w Szkocji, a ponieważ nie przysługiwała mu emerytura, do późnej starości pracował m.in. jako robotnik, barman i stróż. Po wojnie nie było dla niego stosownej pracy, a trzeba było utrzymać rodzinę i wykształcić dzieci. Trudna sytuacja materialna dotyczyła w zasadzie większości weteranów, o których na obczyźnie nie troszczono się zbytnio. Dodatkowo w 1946 r. władze komunistyczne Polski pod wymyślonym powodem pozbawiły gen. Maczka obywatelstwa polskiego. Generał jednak nigdy nie skarżył się i z godnością znosił wszelkie przeciwności i niedostatek. Wielokrotnie odrzucał kuszące oferty władzy komunistycznej w sprawie powrotu do kraju lub współpracy. Jego powrót w środowisku emigracyjnym zostałby odczytany jako kapitulacja i odejście od ideałów niepodległościowych, zgodę na niewolę. Oznaczałby zdradę w stosunku do tych, którzy polegli. Reprezentował poglądy, że w kraju znajdującym się pod obcą dominacją nie ma możności działania. Z tego względu to na środowiskach emigracyjnych spoczął obowiązek walki o niepodległość. Z pracą zawodową i życiem rodzinnym łączył aktywną działalność społeczną w środowiskach kombatanckich. Nieugięta postawa wzmocniła jego autorytet wśród uchodźstwa. Zacieśnił związki ze swymi dawnymi podwładnymi, wpływając na ścisłą integrację środowiska kombatanckiego. Jego żołnierze – mimo rozproszenia, wynikającego z osiedlenia się w różnych krajach – zachowali więzi koleżeńskie, umocnione działalnością Związku Kół Oddziałowych 1. Dywizji Pancernej, na którego czele pozostawał ich dowódca gen. Maczek z grupą najstarszych oficerów. Jego podkomendni podkreślali cechy charakteru swego dowódcy, słynnego „Bacy”, który stale ujmował ich skromnością i serdeczną życzliwością. Jego swobodne i pogodne obejście wzmacniało sympatię dla jego osoby, nie osłabiając szacunku i znaczenia.

Był ceniony jako autorytet moralny zarówno przez papieża Jana Pawła II, kardynała Stefana Wyszyńskiego, jak i gen. Charles'a de Gaulle'a oraz Dwighta Eisenhowera. Wyrazem uznania dla Stanisława Maczka ze strony emigracyjnych władz RP było awansowanie go do stopnia generała broni i propozycja objęcia urzędu prezydenta RP na uchodźstwie. Skromność Maczka spowodowała, że odmówił politykom, tak jak nie zgodził się, żeby wręczono mu buławę marszałka Polski. Unikał bezpośredniego angażowania się w działalność polityczną uchodźstwa, wznosząc się ponad jej podziały. Na wniosek mieszkańców Bredy nadano mu honorowe obywatelstwo Holandii.

Gen. Stanisław Maczek, 9 lat po II wojnie światowej, na łamach „Orła Białego” opublikował swój opis walk 1. Dywizji Pancernej w Normandii w 1944 r. W zakończeniu artykułu napisał, zwracając się do swych dawnych podwładnych i wojennej emigracji: „(…) Żołnierz polski spełnił swój obowiązek w sposób godny najwyższej pochwały. Jeszcze nie zebrał plonu swego znoju. Jeszcze czeka nas długa droga i wielka ofiara. Wierzymy, że tak jak runęła olbrzymia potęga militarna, która zalała Polskę wraz z całą Europą, tak wkrótce runie potęga ciemności, która pogrążyła wielką część świata i nasz umęczony Kraj (…)”. Generał doczekał za swego życia upadku tych sił „ciemności”. Jego słowa spełniły się. Niestety nie dane mu było odwiedzić Polski nawet po przemianach, jakie nastąpiły po upadku komunizmu.
Stanisław Maczek zmarł 11 grudnia 1994 roku w Edynburgu. Zgodnie ze swoim życzeniem został pochowany na cmentarzu wojennym żołnierzy polskich w holenderskiej Bredzie.

Autor: Piotr Potomski