Pandemiczna Wielkanoc 2021?

1
FOTO: EPA

W Polsce odnotowano już około 2 mln przypadków zachorowań na Covid-19 oraz blisko 50 tysięcy zgonów. Od ponad tygodnia wykonuje się rekordową na skalę kraju liczbę (ponad 80 tys.) testów na dobę. Powróciły prawie wszystkie obostrzenia, może poza tymi, które zabraniały wychodzenia z domu dzieciom lub przebywania w określonym miejscach na świeżym powietrzu...

W kraju nad Wisłą jest już po około 500 zakażeń każdego dnia na milion mieszkańców. Gorzej jest tylko w Czechach i w Estonii (po ponad tysiąc nowych przypadków) oraz na Węgrzech (765) i na Malcie (620). W sytuacji lepszej są Niemcy, Hiszpania, Wielka Brytania, gdzie dziennie diagnozowanych jest po około 100 nowych zakażonych na milion mieszkańców.

Niestety, rośnie też w Polsce (oraz w Estonii) ogólna liczba zakażonych. Specjaliści prognozują, że w szczytowym momencie może ona przekroczyć 40 tysięcy chorych dziennie. Ile będzie w okolicach świąt? Jak będzie wyglądała druga Wielkanoc w czasie pandemii?

Do 9 kwietnia zamknięte będą hotele (z wyjątkiem robotniczych i określonych na czas podróży służbowych), czyli rodziny nigdzie nie wyjadą. Zamknięte będą kina, teatry, muzea, galerie sztuki, baseny, sauny, solaria i obiekty sportowe, więc można spędzić czas w domu, wśród najbliższych z najbliższych, bo zaprosić wolno tylko do 5 osób z rodziny (nie licząc zaszczepionych).

A jak sytuacja wygląda w innych krajach? Restauracje są i będą również zamknięte w czasie świąt w Austrii, Francji, Luksemburgu, Belgii, Chorwacji, Szwajcarii. Godzina policyjna wciąż obowiązuje w Hiszpanii i w części Włoch, gdzie połowa z 20 regionów, w tym Rzym, Mediolan i Wenecja, od 15 marca jest objęta dodatkowymi obostrzeniami – na przykład nie można wychodzić z domu z wyjątkiem powodów związanych z pracą lub zdrowiem, sklepy poza tymi z podstawowymi produktami są zamknięte. W wielkanocny weekend cały kraj będzie objęty tymi restrykcjami z zakazem przemieszczania się pomiędzy regionami.

W Paryżu i innych 15 regionach Francji ma zostać wprowadzony miesięczny lockdown. Zgodnie z nowymi zasadami, wiele przedsiębiorstw zostanie zamkniętych. Podróż do innych części kraju zostaje zabroniona, wyłączając „ważny powód”, a obywatele będą mogli ćwiczyć na świeżym powietrzu tylko w promieniu 10 km od swojego domu. W Anglii otwarcie  sklepów zapowiadane jest dopiero na 12 kwietnia, wtedy także restauracje będą mogły obsługiwać klientów w ogródkach. Nie wcześniej niż w połowie maja będzie można zapraszać sześciu gości do domu. Wszystkie ograniczenia mają być zniesione w kraju nie wcześniej niż 21 czerwca, ale tylko jeśli sytuacja na to pozwoli.

Czesi, którzy swój krytyczny tydzień chyba mają już za sobą (z tym, że właściwe jest podkreślenie słowa „chyba”), ciągle utrzymują stan wyjątkowy. Drastycznie też ograniczyli możliwość przyjazdu do siebie z zagranicy oraz tranzyt – tylko w wyjątkowych, udokumentowanych sytuacjach i nie na dużej niż 12 godzin oraz oczywiście z negatywnym wynikoem na Covid.

W sąsiedniej Słowacji rząd zdecydował o przedłużeniu stanu wyjątkowego, który będzie obowiązywał do 28 kwietnia. Wprowadzono też zakaz zagranicznych wyjazdów na wakacje.

Właściwie niewiele wiemy, jak wygląda sytuacja na Ukrainie czy Białorusi, chociaż Polska ma z nimi bardzo długą linię graniczną. Niemcy nieco luzują obostrzenia, ale powoli i  nie wszystkie – pod warunkiem, że sytuacja się nie pogorszy. Mam nadzieję, że nikt w rządzie nie wpadnie na „genialny” pomysł, aby czarterowymi samolotami sprowadzać rodaków z zagranicy na święta do Polski. Może to okrutne, ale obrazki po otwarciu hoteli i stoków pokazały, że nie umiemy zachowywać się odpowiedzialnie, a przykłady europejskich sąsiadów wskazują, że nie tylko my spędzimy święta w swoim domowym zaciszu.