“Partyzanci” Andrzeja Pityńskiego

30

Mistrz Andrzej Pityński, wybitny polski rzeźbiarz tworzący od 1974 roku w Stanach Zjednoczonych (profesor rzeźby w Johnson Atelier Technical Institute of Sculpture w Mercerville, NJ), jest również komendantem Placówki 123 SWAP w Nowym Jorku. Pochodzi z rodziny “Żołnierzy Wyklętych”. Tak wspomina swoją rodzinę i młodość:

Moi rodzice Aleksander Pityński “Kula” i mama Stefania Krupa “Perełka” razem byli ranni na polu walki w największej zwycięskiej bitwie polskich partyzantów z Armią Czerwoną i NKWD – 7 maja 1945 roku pod Kuryłówką k. Leżajska.

Po bitwie partyzanci ułożyli rannych partyzantów: mamę i tatę, na jednej furmance i odwieźli do szpitala w Jarosławiu. Tak się zaczęła ich partyzancka miłość, czego efektem jestem Ja.

Mój ojciec ujawnił się miesiąc po moim urodzeniu, w kwietniu 1947 roku i w cztery miesiące po samobójczej śmierci swojego dowódcy “Wołyniaka”. “Wołyniak” (kpt. Józef Zadzierski), ranny w rękę w potyczce z UB, schorowany (nieuleczalna gangrena prawej ręki), w ciągłych potyczkach z NKWD, UB, KBW, nie chcąc narażać oddziału na klęskę swoim ciężkim stanem zdrowia, opóźnionymi marszami, popełnił samobójstwo.

28 grudnia 1946 roku w Szegdach, małej osadzie ukrytej w głębokich lasach, […] po ostatniej wieczerzy ze swoimi partyzantami, wyszedł samotnie w las, w głęboki śnieg i strzałem w otwarte usta ze swojego polskiego Vis-a, którego tak lubił (bo był niezawodny), odebrał sobie życie. Godzinę po tym KBW i UB, będące na ich tropie, tyralierą przeczesywało już Szegdy.

Grób “Wołyniaka” przez 50 lat był okryty tajemnicą. Michał Krupa pochował go obok nieoznakowanego grobu swojego ojca, w Tarnawcu koło Kuryłówki. W 1998 roku ufundowałem pomnik “Wołyniaka”, który stoi wyniośle w centrum cmentarza w Tarnawcu. Pomnik uroczyście odsłoniła siostra “Wołyniaka”, żołnierz NOW-AK, powstaniec warszawski: Alina Glińska z Warszawy, w obecności kilkutysięcznej grupy weteranów z AK, NOW, NSZ, NZW, którzy zjechali w tym celu z całej Polski i zza granicy.

Mój ojciec Aleksander Pityński – “Kula” […] ujawnił się w kwietniu 1947 roku. W tydzień po ujawnieniu został aresztowany, był torturowany przez UB w Nisku, osobiście pastwił się nad nim porucznik UB Roman Krawczyński. Potem był wielokrotnie więziony na zamku w Rzeszowie. Będąc ich dzieckiem – dzieckiem bandytów z NOW-AK, wyrzuconych poza margines “komunistycznej cywilizacji”, przechodziłem wraz z nimi gehennę tych, którzy walczyli z czerwoną zarazą.

Rewizje były częste i brutalne, rwali podłogi, rozbijali wszystko, nawet piec kaflowy rozbili. Jednak jedna zimowa noc, tuż po Bożym Narodzeniu, utkwiła mi na zawsze w pamięci. W nocy, o godzinie 4. nad ranem, wyłamali drzwi, wpadli do mieszkania z pepeszami wymierzonymi w nas, wywlekli nas w piżamach, na boso na zaśnieżone podwórko. Cały dom był obstawiony przez UB, MO, ORMO, uzbrojonych w pepesze. Stałem z dziadziem boso w śniegu na środku podwórka, mama z cicha szlochała, po dziadzia milczącej twarzy płynęły łzy, a ja z bólu płakać nie mogłem, jak zobaczyłem mojego ojca tylko w kalesonach, półnagiego, bosego, ze skutymi do tyłu rękoma, z zaciśniętymi pięściami, bitego przez sześciu UB-owskich zbirów pałkami, kolbami pepesz po głowie, po całym ciele. Krew bryzgała na wszystkie strony, białe kalesony były czerwone, i śnieg był już nie biały, ale czerwony.

Księżyc był w pełni i widno było jak w dzień. Na koniec wrzucili sponiewieranego, całego we krwi tatę do milicyjnej suki i długo go nie widziałem. Potem rano zbierałem z dziadziem zakrzepłą krew mojego ojca ze śniegu do słoika i wtedy po raz ostatni w moim życiu płakałem. Całe moje dzieciństwo to prześladowanie, rewizje, podsłuchy, ciągłe prowokacje i zastraszanie.

Aleksander Pityński w czasie stanu wojennego był internowany w Załężu. Rok przed śmiercią został awansowany do stopnia porucznika Wojska Polskiego. Otrzymał Krzyż Partyzancki, Krzyż AK, Odznakę Burza. Wiele lat wcześniej był odznaczony przez Polski Rząd w Londynie Krzyżem AK, Medalem Wojska Polskiego (trzykrotnie). Przez dowódcę Okręgu Rzeszów NOW-AK majora “Żmudę” (Kazimierz Mirecki) awansowany do stopnia kapitana z Krzyżem Walecznych za bitwę z Armią Czerwoną pod Kuryłówką, w której był ranny.

Michał Krupa “Wierzba”, “ Pułkownik” był najstarszym bratem mojej mamy, żołnierzem oddziałów “Ojca Jana”, “Wołyniaka” i Adam Kusza “Garbatego”, walczył z komuną do 1959 roku. Na skutek zdrady ujęty został przez SB w Kulnie k. Leżajska, 11 lutego 1959 r.

Michał odsiedział w Strzelcach Opolskich 10 lat. Po wyjściu z więzienia niedługo później zmarł. Michał został zdradzony, a zdrajca zlikwidowany. Michał Krupa – “Pułkownik” jest pochowany na cmentarzu w Ulanowie, blisko pomnika Powstańców Styczniowych.

Jako mały chłopiec odwiedzałem mojego wuja w jego leśnych bunkrach. Mając jedenaście lat widziałem go jako wolnego partyzanta. Zimą w 1958 r. razem z ojcem, konno w siodłach, przez skutą lodem Tanew, dostarczyliśmy Michałowi zaopatrzenie i lekarstwa. Odprowadził nas potem konno z dwoma partyzantami.

Kiedy jechaliśmy, strzemię przy strzemieniu, wzdłuż srebrzysto-białego koryta Tanwi, słońce rzucało nasze długie cienie na tafle lodu zamarzniętej rzeki. Godzinami wpatrywałem się w tę poruszającą się masę końskich nóg, szyi, głów, sylwetek w siodłach z erkaemami sterczących luf zawieszonymi na ramionach, z granatami przy pasach, z bagnetami w cholewach kawaleryjskich butów, w wydłużone przez słońce sylwetki cieni jeźdźców, partyzantów, ostatnich polskich bohaterów. I wtedy poczułem się jednym z nich. Obraz ten zapadł mi głęboko w sercu i dał ideę na monumentalną rzeźbę “Partyzanci”.

Uwaga! Placówka 123 SWAP w Nowym Jorku, na czele z komendantem Andrzejem Pityńskim, ogłasza nabór w szeregi placówki. Osoby, które odbyły służbę wojskową (również w LWP) i złożyły wymaganą przysięgę wojskową, a chciałyby zasilić szeregi Stowarzyszenia Weteranów Armii Polskiej w Ameryce, proszone są o kontakt: tel. (212) 473-0580; email: [email protected]

MATERIAŁY PLACÓWKI 123 SWAP W NOWYM JORKU

Autor: