Pokerowa rozgrywka na Wiejskiej

34
epa06099014 Poland's ruling Law and Justice (PiS) party leader Jaroslaw Kaczynski (R) and Polish Justice Minister and General Prosecutor Zbigniew Ziobro (L) speak with each other during the Polish 'Sejm' parliament session in Warsaw, Poland, 20 July 2017. The 'Sejm', the Lower House of the Polish parliament, voted on a much-disputed and controversial Supreme Court reform bill, which was initiated by the ruling Law and Justice (PiS) party. EPA/Jacek Turczyk POLAND OUT

W tym zdominowanym przez epidemię koronawirusa czasie w kraju nad Wisłą trwa polityczna pokerowa rozgrywka, którą ogląda się lepiej niż niejeden sensacyjny film. Można lubić albo nie lubić Jarosława Kaczyńskiego, ale po raz kolejny udowadnia on, że jest mistrzem politycznego pokera.

W zeszłym tygodniu Sejm uchwalił nowelizację ustawy o ochronie zwierząt, która zakłada między innymi zakaz hodowli zwierząt na futra i ogranicza ubój rytualny. Ustawę poparło 356 posłów, 75 było przeciw, a 18 się wstrzymało. Mimo dyscypliny klubowej, w klubie PiS przeciw było 38 jego członków. W tym gronie było kilkunastu posłów należących do PiS oraz wszyscy posłowie Solidarnej Polski. Od głosu wstrzymało się 15 posłów drugiego z koalicjantów, czyli Porozumienia.
W związku ze złamaniem dyscypliny w głosowaniu, w piątek 15 posłów PiS zostało zawieszonych w prawach członka partii. Wobec kilku kolejnych posłów toczą się postępowania wyjaśniające. Zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel powiedział, że sprawa głosowania nad ustawą o ochronie zwierząt jest jednak trzeciorzędna, a problemy w koalicji narastały już wcześniej i dotyczyły między innymi tzw. ustawy covidowej. Miała ona zwalniać urzędników z odpowiedzialności karnej, jeśli działają w interesie społecznym w celu przeciwdziałania Covid-19.
Wiadomym jest jednak, że wicerzecznik – choć jest osobą odpowiedzialną za przekaz medialny – wszystkiego w tym przekazie powiedzieć nie może. Na łamach poprzedniego wydania „Nowego Dziennika” pisałem o tym, że publicyści w Polsce nie dostrzegli, o co chodzi w tej grze i skupili się na głosowaniach nad ustawą o ochronie zwierząt. To nawet nie trzecio- czy czwartorzędne sprawy, a raczej te znajdujące się bliżej końca pierwszej setki.
Byłem przekonany i wciąż jestem, że chodzi o miejsca na listach podczas kolejnych wyborów parlamentarnych, które odbędą się dopiero, albo już, za trzy lata. Wydawałoby się, że trzy lata to szmat czasu, jednak zarówno Zbigniew Ziobro, jak i Jarosław Gowin zdają sobie sprawę, że albo mogą ten czas przespać w koalicji i obudzić się poza listami na tygodnie przed wyborami, albo mogą już teraz rozpocząć trudny i męczący marsz o co najmniej 5 procent poparcia dla swoich ugrupowań, by marzyć o wejściu do następnego parlamentu.
Zagrywka związana ze złamaniem dyscypliny dotyczącym głosowania nad ustawą o ochronie zwierząt była blefem, który miał za zadanie sprawdzić reakcję Jarosława Kaczyńskiego na ten wybryk. Okazało się jednak, że Jarosław Kaczyński zdaje sobie sprawę z tego jak silne ma karty w ręku i nie dał się nabrać na krnąbrną postawę obu koalicjantów – szczególnie Zbigniewa Ziobry. Ten orientując się, że blef się nie udał, postanowił znów jak gdyby nigdy nic prosić o kolejne rozdanie. To właśnie dlatego na konferencji prasowej kajał się i wychwalał projekt wspólnej Zjednoczonej Prawicy – miało to miejsce przed kolejną naradą kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, która nie zastanawiała się, czy, ale jak z hukiem pozbyć się koalicjantów.
Lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro powiedział, że koalicja Zjednoczonej Prawicy „jest dobrem i warto, by ta koalicja przy pewnych napięciach, które w sposób naturalny się pojawiają, nadal trwała”. Podczas konferencji prasowej wyraził też przekonanie, że koalicjantom uda się dojść do porozumienia. Podkreślił, że koalicja Zjednoczonej Prawicy przyniosła wiele dobrego Polsce oraz że ma ona przed sobą przyszłość i może jeszcze wiele dobrego zrobić.
Minister Zbigniew Ziobro powiedział, że napięcia pojawiają się nawet wewnątrz partii, zwłaszcza tych wielkich. Jak powiedział, świadczy o tym choćby ostatnie głosowanie – również w Prawie i Sprawiedliwości – gdzie pojawiły się różnice zdań i opinii, jeśli chodzi o nowelizację ustawy o ochronie zwierząt. „Jestem przekonany, że właśnie mądrość naszej koalicji, która z istoty swojej musi wiązać się z pewnymi różnymi czasami odrębnościami, jeżeli chodzi o sprawy programowe, pozwala dojść również do porozumienia i do znalezienia kompromisów w tak trudnych czasami sprawach, tak ważnych, jeżeli chodzi o ochronę zwierząt i o sytuację polskiej wsi” – powiedział znów, mamiąc dziennikarzy i obywateli, że w całym tym zamieszaniu chodziło o jedną ustawę.
Bez względu na to jak potoczą się losy koalicji już w kolejnych dniach po wydaniu tego numeru „Nowego Dziennika”, pewne jest to, że ograniczone zaufanie, które miał Jarosław Kaczyński zarówno do Ziobry jak i Gowina, zostało jeszcze mocniej ograniczone. Bardziej niż pewne jest to, że żadnego z polityków partii, zarówno jednego jak i drugiego ugrupowania obecnie wchodzącego w skład Zjednoczonej Koalicji, nie zobaczymy na listach wyborczych Prawa i Sprawiedliwości za trzy lata. To oznacza, że wpadną oni w otchłań politycznej nicości i za trzy lata o tej porze będziemy ich witać wśród przeciętnych Kowalskich.