Połączeni chęcią rewanżu

0
0

Liderzy partii opozycyjnych w Polsce podpisali deklarację o przystąpieniu do Koalicji Europejskiej, by ze wspólnej listy wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Podpisy złożyli przedstawiciele: Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, Polskiego Stronnictwa Ludowego, Sojuszu Lewicy Demokratycznej i partii Zieloni. „Rozpoczyna się bój, bo zdajemy sobie sprawę, że jest to początek kampanii wyborczej, całego systemu wyborczego, który od kampanii europejskiej poprzez kampanię parlamentarną do Sejmu i Senatu zakończy się w przyszłym roku wyborami prezydenckimi” – mówił na wspólnej konferencji w Warszawie przewodniczący Platformy Obywatelskiej Grzegorz Schetyna.

Prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że Koalicja Europejska to największa w historii Polski tego typu inicjatywa. „Powstaje największa w historii Polski koalicja, która jest wielką nadzieją. Nie tworzymy jej przeciwko komuś, robimy to dla Polski, dla większego budżetu europejskiego, dla lepszych dopłat rolniczych, dla czystego powietrza, dla taniej zielonej energii” – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej zaznaczyła, że partie, które składają się na Koalicję Europejską, „wiele różni, ale jeszcze więcej łączy”. „Dla nas ważne są: szacunek dla ludzi, godność ludzka, wartości europejskie i praworządność” – oznajmiła Lubnauer.

Trudno dziwić się głosom, które padają z drugiej strony sceny politycznej w Polsce, bo choć Prawo i Sprawiedliwość także rządzi i startuje w koalicji, to w jej skład wchodzą ludzie o zbliżonych, prawicowych poglądach. Koalicja Europejska oficjalnie nie zaprezentowała jeszcze swoich list kandydatów, ale już wiadomo, że obok Leszka Millera czy Włodzimierza Czarzastego staną Bronisław Komorowski czy Kazimierz Marcinkiewicz.

Koalicję Europejską skomentował premier Morawiecki. “Ja myślę, że to dobrze, bo to przynajmniej pokazuje, że są w Polsce dwie partie, czyli partia, która chce zmiany władzy, i partia, która chce zmienić Polskę na lepsze – ocenił Morawiecki i dodał: – Jak oni mówią? Koalicja Europejska? Szkoda, że nie polska… Mam na myśli oczywiście nazwę. Ale to może jasne, bo chyba tu, na tej sali, siedzi właśnie koalicja polska, bo polskie sprawy zawsze muszą być najważniejsze, polskie sprawy muszą być pierwsze. No, to już wiemy, jaka będzie kolejność w majowych wyborach. Koalicja Polska, pierwsza. Koalicja Europejska, druga” – uznał premier. Zdaniem Morawieckiego partie tworzące Koalicję Europejską „mogą się rozpierzchnąć”. „Jedni do socjalistów, drudzy do chadeków, trzeci do zielonych jeszcze, a nawet dzięki Polsce może powstać nowa frakcja w europarlamencie, frakcja postkomunistów” – ocenił szef rządu.

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek napisała na Twitterze, że powołanie Koalicji Europejskiej jest „aktem desperacji skompromitowanych środowisk, które kojarzą się z postkomunizmem, aferami i donosami na Polskę”. Mazurek przekonuje, że środowiska tworzące Koalicję Europejską nic nie łączy. „Co łączy poseł Wielgus, chcącą stawiać Kościół przed trybunałem w Hadze, z PSL, odwołującym się do chrześcijaństwa? Co ich łączy poza nienawiścią do dobrej zmiany? My chcemy, żeby było lepiej, oni – żeby było gorzej” – napisała Beata Mazurek. Według niej, gdy kandydaci Koalicji Europejskiej zdobędą mandaty, „rozbiegną się po różnych frakcjach”.

Znamienne jest to, że przeciętny Polski obywatel do tej pory nie słyszał nic na temat programu Koalicji Europejskiej. Ciągle słyszeliśmy w mediach o tym, czy Platforma Obywatelska połączy się z kimś, czy nie, czy ktoś dołączy do koalicji, czy nie, kto wystartuje, a kto nie. To są sprawy trzeciorzędne, o czym politycy wchodzący w skład Koalicji Europejskiej zapomnieli. Na pierwszym miejscu powinien stać program i chęć zrobienia czegoś dla Polski i Europy, a nie zrobienie czegoś dla siebie.

Autor: Przemek Cebula