Polityczny pojedynek dwóch Jarosławów

65
FOTO: EPA

Czy Zjednoczona Prawica w Polsce przeżywa kryzys grożący rozpadem, czy to kolejna gra koalicjantów? Moim zdaniem, jedno i drugie, chociaż na pewno, przynajmniej do wyborów, mimo wrzenia i kipienia wszyscy będą trzymać się razem, bo po prostu mają za dużo do stracenia.

Tak naprawdę to ani PiS, ani przystawki nie mają takiej siły, by próbować przedterminowych wyborów, więc przez najbliższe dwa lata każdy będzie starał się być najbliżej centrum dowodzenia, by przyszykować sobie miękkie lądowanie poza parlamentem lub ugruntować mocną pozycję na przyszłość.

Kryzys trwa od dawna. Problemy ma nie tylko rządząca koalicja, ale również opozycja i właściwie nie wiadomo, kto ma większe. Chyba można zaryzykować stwierdzenie, że to początek końca zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Platformy Obywatelskiej w obecnym kształcie, jeśli nie w ogóle. Po dwudziestu latach przemiennych rządów wyraźnie widać, że nastąpiło wyczerpanie dotychczasowego modelu i w 2023 roku szans na wygraną nie ma żaden z dotychczasowych gigantów. Zmiany chcą wyborcy i widać to coraz wyraźniej. Nie wiem, ile trzeba by obiecać, ile rozdać pieniędzy, aby zatrzymać ten spadkowy trend. Widać też coraz większe pęknięcia wewnątrz samych partii, gdzie moim zdaniem najsłabszym ogniwem pękającej Prawicy, bo mającym najmniej do stracenia, jest Jarosław Gowin. Polityk bardzo doświadczony, który nie jeden raz pokazał, że potrafi grać ostro. Jego uaktywnieniu przyczyniły się zapewne też problemy we własnej partii, gdzie grunt mu się trochę usuwa spod stóp, gdyż na fotelu lidera chce zasiąść Adam Bielan.

Ptaszki ćwierkają, że „pucz” wewnątrz Porozumienia, który rozpoczął się w lutym, był inicjowany przez samego Jarosława Kaczyńskiego, bo ta mała, a jednak niezbędna do utrzymania większościowego rządu grupa posłów wraz ze swoim liderem, który już wielokrotnie zaakcentował swoją niezależność, spędza prezesowi sen z oczu. Zjednoczona Prawica wisi w tej kadencji na Gowinie, a Bielanowi chyba tęskno do PiS, z którego przed laty odszedł.

FOTO: EPA

Nikt nie ma też wątpliwości, że ostatnie zamieszanie wokół obsady stanowiska rzecznika praw obywatelskich to tylko dla Jarosława Gowina próba sił, sprawdzenie, czy jego chwiejąca się pozycja jest jeszcze na tyle silna, by stawiać  warunki Jarosławowi Kaczyńskiemu. Kandydatem Porozumienia Gowina miał być profesor Marek Konopczyński, ale w sytuacji, gdy PiS odmówił jego poparcia, 5 posłów Porozumienia ze swoim szefem na czele poparło kandydata opozycji doktora Marcina Wiącka. Odpowiedzią PiS było wystawienie niezależnej senator Lidii Staroń, która moim zdaniem jest idealną kandydatką, gdyż jej zaangażowanie w sprawy pomocy obywatelom jest znane od lat. Być może kandydat Polskiego Stronnictwa Ludowego na stanowisko rzecznika praw obywatelskich, prof. Marcin Wiącek, który otrzymał również poparcie ze strony polityków, którzy odeszli z Prawa i Sprawiedliwości, a nawet posła PiS – Zbigniewa Girzyńskiego, uzyska większość i może to oznaczać koniec sporu wokół wyboru RPO, ale jakie będą skutki decyzji Gowina dla koalicji rządzącej i jego samego, tego nie wie nikt. Być może z tej całej sytuacji wyłoni się jakaś nowa jakość, być może… Zobaczymy niedługo.